Vive prowadzi w finale z Wisłą 1:0

W pierwszym meczu finałowym PGNiG Superligi Vive Targi Kielce wygrały z Orlenem Wisłą Płock 34:27.

Niekwestionowaną gwiazdą pierwszego kwadransu spotkania był bramkarz ekipy z Płocka Sego Marin. Popisał się on w tym czasie kilkoma skutecznymi obronami, m.in. przy rzucie karnym wykonywanym przez Denisa Buntica. W połączeniu z nadzwyczaj dużą ilością błędów kielczan w ofensywie, przełożyło się to na dwubramkowe prowadzenie gości. W ósmej minucie wygrywali oni 4:2, a w trzynastej 6:4. Wówczas o przerwę na żądanie poprosił trener Bogdan Wenta.

Po wznowieniu gry gola kontaktowego rzucił co prawda Krzysztof Lijewski, ale po chwili odpowiedział na niego Christian Spanne. Na domiar złego dla kielczan, sekundy później stracili oni piłkę i narazili się na kontrę rywali. Spanne został jednak zatrzymany przez Sławomira Szmala.

Był to moment zwrotny pierwszej połowy. W kolejnych dwóch minutach ekipa Wenty doprowadziła do remisu 7:7. Kilkadziesiąt sekund potem na 8:8 trafił Ivan Cupić, a dwuminutową karę otrzymał Adam Wiśniewski, po nieco ponad minucie Cupić wykorzystał karnego i obrońcy trofeum objęli pierwsze prowadzenie – 9:8., a do tego grali z przewagą dwóch zawodników. Do Wiśniewskiego na ławkę kar dołączył Michał Kubisztal.

Po „czasie” dla trenera Wisły zrobiło się nerwowo w obozie kieleckim. Dwuminotowa kara dosięgnęła Urosa Zormana, Przez kilka kolejnych akcji piłka nie wpadało do żadnej z bramek,dopiero w 23. minucie na 10:8 trafił Lijewski. Poważny wkład w wynik zaczął wnosić też Szmal, który zaliczył parę doskonałych parad. W 25. minucie Vive po bramce Michała Jureckiego prowadziło już 11:8. Wisła szybko odgryzła się jednak celnym rzutem Kubisztala.

Trzy minuty przed końcem tej części gry Marin Sego został kolejny raz pokonany przez Jureckiego. W tej samej akcji na wykluczenie zapracował Valentin Ghionea. „Oberwało” się też zdenerwowanemu szkoleniowcowi Płocka, Krzysztofowi Kisielowi, który obejrzał żółtą kartkę. Krótka przerwa w grze nie zakończyła „przedstawienia” popularnego „Dzidziusia”. Podwyższył on na 13:9 i znów „zarobił karę dla rywala (Michała Kubisztala). Przed końcową syreną gola zdobył jeszcze Wiśniewski i na półmetku Vive Targi prowadziły 13:10.

Druga odsłona rozpoczęła się od okresu szybkiej gry z obu stron. Skuteczniejsza w tej wymianie ciosów była Wisła, która w ciągu czterech minut zdołała złapać kontakt i przegrywała już tylko 14:15. Pod względem przebiegu rywalizacji, otwarcie drugiej połowy przypominało początek całej konfrontacji. Podopieczni Bogdana Wenty znów mieli kłopot z pokonywaniem golkipera przeciwników, który zatrzymał m.in. kolejne dwa rzuty karne. Ten przeciętny początek nie przełożył się jednak na zmianę wyniku, przyjezdni w dalszym ciągu musieli gonić wynik i przegrywali 1 lub dwoma golami. W 37. minucie na ławkę kar powędrował Rastko Stojković, ale dzięki doskonałym paradom Szmala i trafieniu Lijewskiego, fani w Hali Legionów mogli nawet tego osłabienia nie zauważyć. 20 minut przed końcem Vive prowadziło już 20:16, bo tuż po wyrównaniu sił, gola rzucił Jachlewski.

Przegrana przewaga liczebna podłamała gości. Szybką kontrę Vive sfinalizował Jachlewski, dając swojej ekipie komfortowe pięciopunktowe prowadzenie. To musiało spotkać się z reakcją ze strony ławki. Przerwa zarządzona przez Kisiela przyniosła połowiczny efekt. Wisła odrobiła co prawda jednego gola, ale chwilę potem zawodnicy z Płocka przegrali dwa pojedynki „oko w oko” ze Szmalem.

W kolejnych minutach, na skutek mizernej postawy ofensywnej Vive, Orlen Wisła zniwelował stratę do trzech goli na kwadrans przed zakończeniem pojedynku. W 46. minucie na ławkę kar usiadł Jurecki, a Szmal musiał bronić karnego. Zadanie wykonał perfekcyjnie, czym natchnął swoich kolegów z ataku. W 48. minucie Vive znów miało pięć goli „zapasu”. Niestety dla drużyny Wenty, karę odsiadywało już dwóch jej szczypiornistów – do Stojkovica dołączył bowiem Musa.

Grając 5 na 7 dokonali nie lada sztuki zremisowali ten okres 1:1 i zdążyli jeszcze wymusić na rywalach stratę piłki.

W 51. minucie Rastko Stojković rzucił na 27:22, a sędziowie wykluczyli w tej samej akcji Adama Wiśniewskiego. Dobrych nastrojów w Kielcach nie mógł wobec tego zepsuć nawet karny wykorzystany przez Syprzaka. Wenta zdenerwował się dopiero gdy płocczanie wyprowadzili perfekcyjną kontrę na 27:24. Były szkoleniowiec reprezentacji Polski postanowił uspokoić swych piłkarzy biorąc „czas”. Efekty były natychmiastowe – Cupić zdobył bramkę ostatecznie podcinając skrzydła Nafciarzom. 

Finałowe minuty potoczyły się już bardzo szybko. Żółto-Niebiescy wypunktowali Wisłę i wygrali 34:27.

Drugi mecz serii do trzech zwycięstw odbędzie się w niedzielę o 19:00 także w Kielcach.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk

29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć „coś” ciekawego w każdej dyscyplinie sportu.
Obserwuj mnie na Twitterze

http://www.pubsport.pl/