100 dni przed w naszej piłkarskiej świątyni [cz. 1]

Za 100 dni będziemy już po pierwszych meczach Euro 2012. Dziś dokonało się oficjalne otwarcie czwartego w kolejności, ale najważniejszego polskiego obiektu na tę imprezę. W końcu, po wielu miesiącach oczekiwań, potem opóźnień, udało się zainaugurować piłkę nożną na tym obiekcie.

Wbrew pozorom i wstępowi, chciałem trochę popisać (się) o meczu Polska – Portugalia, który odbył się w dniu wyjątkowym, bo przecież przypadającym raz na 4 lata. Od razu skłania mnie to do przywoływania wspomnień, których akurat w meczach z reprezentacją Portugalii mi nie brakuje. Przy każdym z nich przeżyłem coś wielkiego, jak na mój ówczesny wiek.

Gdy podczas Mundialu w 2002 uczyłem się, co to jest piłka nożna, jednym z pierwszych meczów, jakie obejrzałem, była deszczowa potyczka właśnie z drużyną z Półwyspu Iberyjskiego. Srogie 0:4, koniec marzeń o awansie do 1/8, hat trick Pedro Paulety i, co wydaje się być najważniejsze w tym wszystkim, nauczyłem się, co to jest spalony. Pamiętam także to niesamowite zwycięstwo z eliminacji do Euro 2008 w Chorzowie jesienią 2006 roku. Przez to, „nie zdążyłem” napisać jakiegoś wypracowania na polski… Rewanż, który miał miejsce rok później, także był wyjątkowy. Nie tylko przez wynik, ale i wielki prestiż, gdyż pierwszy raz oglądałem starcie, które rozpoczynało się tak późno – o 22:00. 11-latek powinien szykować się przecież do snu, a nie do oglądania meczu piłkarskiego… Okrzyk (a raczej pisk) radości ze szczęśliwej bramki Jacka Krzynówka kilkanaście minut przed północą też pozostanie w mojej pamięci. Rodziców i sąsiadów być może również…

Dzisiejsza potyczka także była wyjątkowa, bo po raz pierwszy zobaczyłem Stadion Narodowy, który rozpoczął swoje docelowe działanie. Nawet na ekranie telewizora – co prawda HD, ale mniejsza o to – robi on ogromne wrażenie. Gdy na początku pokazywano obiekt z lotu ptaka, nie dowierzałem, że coś takiego jest w Polsce. To jest nasza nowa-stara świątynia futbolu i tutaj właśnie tworzyć się będzie historia. Ponadto, murawa została przygotowana znakomicie. A więc mamy dowód, że można!

Kilkadziesiąt godzin przed pierwszym gwizdkiem mieliśmy próbę medialnej pompy, jaka nas prawdopodobnie spotka przed ME. Znów media, które na codzień bardzo rzadko wspominają o piłce nożnej, zaczęły promować spotkanie z 6. drużyną rankingu FIFA. Nie jestem zwolennikiem czegoś takiego. Owszem, lubię, gdy sport jest głównym tematem serwisów informacyjnych, ale powinni zajmować się nim ludzie, którzy mają z tym do czynienia każdego dnia, a nie raz na jakiś czas.

W pierwszej części odnieść się jeszcze chciałem do dopingu. Według mnie, czuć było taki typowy zachód. Prawie 60 000 osób, tworzyło aplauz, jak na najlepszych stadionach Świata. Czegoś takiego w Polsce jeszcze nie słyszałem. Przyszła chwila, kiedy powiedziałem sobie „Kurcze, naprawdę szkoda, że nie zagrali tu w lutym o Superpuchar Polski!”. Być może za jakiś czas zagrają, lecz mnie chodzi o porównanie atmosfery z trybun.

Biało-Czerwoni kibice musieli podczas hymnu zmagać się z echem. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy to opóźnienie to efekt zbyt szybkiego akompaniamentu, czy po prostu zwykłego odbicia dźwięku, które zmylało fanów zgromadzonych na Stadionie Narodowym. Spycham to jednak na drugi plan, bo poczułem dreszcze i gęsią skórkę, a to mi podpowiada, że należy w takich chwilach czuć się dumnym!

To tyle, jeśli chodzi o 1. część moich wypocin na temat testu Stadionu Narodowego przed Euro 2012. W drugiej (najprawdopodobniej jutro) będzie już „czysto” o meczu, bo notatnik poszedł w ruch i 3 strony zapisane są. Muszę to tylko ładnie ubrać w słowa, co o tej porze jest trudne, a prościej przyjdzie, gdy będę wyspany.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl