20-letnia Karolina 20. liderką rankingu WTA

20-letnia Karolina Woźniacka w poniedziałek 11 października została 20. w historii liderką rankingu WTA. Jak długo sympatyczna Dunka o polskich korzeniach utrzyma się na tym rankingowym szczycie? Bo do szczytu tenisowego wiedzie długa i kręta droga, z której łatwo zboczyć. Ale przecież droga do chwały nie może być prosta, usłana różami.

Karolina jako piąta w historii zawodniczka została liderką nie mając na koncie wielkoszlemowego tytułu (jej największe osiągnięcie to finał US Open 2009). Warto pamiętać, że tak wielkie tenisistki, jak Kim Clijsters i Amelie Mauresmo powiększając listę liderek kobiecych rozgrywek nie miały na koncie wielkoszlemowego lauru, obie jednak później te braki uzupełniły.

A co stanie się z Karoliną, przedstawicielką tak wszechobecnego dziś tenisa fizycznego? Można odnieść wrażenie, że Dunka o polskich korzeniach jest tenisistką niezniszczalną, stworzoną do rozgrywania trzygodzinnych maratonów dzień po dniu. Można jednak też powiedzieć, że Karolina w każdej chwili może przekroczyć tę cienką granicę i zapłacić za to słoną cenę. Dunka narzuca na swoje barki wręcz niewyobrażalne obciążenia, gra wszędzie gdzie się tylko da, nie pozwala sobie nawet na najmniejszy odpoczynek. Kiedyś przyjdzie jej za to zapłacić, nieprawdaż. Każdy sportowiec prędzej czy później płaci za nieszanowanie swojego ciała.

Jak to możliwe, że taka piękna, o płomiennym uśmiechu dziewczyna gra tak brzydki tenis? Pytają eksperci i trudno się z nimi nie zgodzić. Dunka bazuje na coraz lepszym przygotowaniu fizycznym, może biegać w nieskończoność od narożnika do narożnika? Ale czy to jest droga do tenisowej nieśmiertelności? Oczywiście Karolinie nikt nie odbierze tego, że została numerem jeden na świecie i już na zawsze będzie miała swoje miejsce w historii. Ci którzy mówią, że nikt nie patrzy na rankingi głupstwa opowiadają. Tych, którzy dostąpią zaszczytu zasiadania na tenisowym tronie wszyscy fani tenisa znają. Jednak do pełni szczęścia potrzebny jest triumf w Wielkim Szlemie, to jest prawdziwe osiągnięcie szczytu, przebycie drogi do chwały. Bycie liderką to „tylko” bycie bardzo dobrym, do zostania wybitnym potrzebny jest szczyt szczytów, czyli wielkoszlemowy triumf.

Dinara Safina i Jelena Janković, wszyscy oczywiście wiedzą, że te panie otwierały rankingową listę, ale obu się wypomina, że nie wywalczyły wielkoszlemowego tytułu. Karolina bardzo mi przypomina właśnie Serbkę, której wydawało się, że swoją sprawnością fizyczną, niezłomnością, hartem ducha może góry przenosić i będzie zdobywać kolejne trofea. Wystarczyło „ledwie” na jeden wielkoszlemowy finał i w końcu ciało odmówiło posłuszeństwa. Boję się, by z Karoliną nie było tak samo. Boję się, bo życzę jej jak najlepiej. Ona ma dopiero 20 lat, więc jeszcze bardzo dużo może się nauczyć, a właściwie musi, bo grając tak jak teraz wielkoszlemowego tytułu nie zdobędzie.

By marzenie o miejscu w wielkoszlemowym panteonie mogło się ziścić trzeba się ciągle rozwijać. Karolina niby to wie, gra coraz szybciej, nawet coś tam się stara zagrać przy siatce, ale moim zdaniem to nie jest gra mogąca dać Dunce wielkoszlemowy tytuł. Skłonność do gry destrukcyjnej, do takiego typowego przebijania i próba udowodnienia swojej wyższości fizycznej nad rywalką przeważa u niej w tych najważniejszych momentach, w końcu trafia na rywalki bardziej inteligentne, sprytniejsze, lepsze pod względem taktycznym i Karolina zaczyna strzelać ślepakami. Dunka po prostu wie, że paleta jej zagrań jest dosyć uboga, więc musi wybiegać każdy punkt, zamęczyć rywalki graniem od narożnika do narożnika. Nie mam wątpliwości, że w kolejnych latach takich sprawnych fizycznie tenisistek będzie coraz więcej i jednocześnie dużo lepszych technicznie od Woźniackiej. I to będzie dla Karoliny wielka próba, w kolejnych latach musi się doskonalić, musi się nauczyć grać bardziej otwarty tenis, musi doskonalić atak, musi poprawić kiepskiego w jej wykonaniu woleja, musi się uczyć nowych zagrań, musi poprawiać return, musi urozmaicić serwis, musi mieć w głowie wiele pomysłów na skończenie akcji, słowem bardzo dużo musi, żeby nie dać się wykopać z tego fotela, a przede wszystkim zdobyć wielkoszlemowy tytuł.

Karolina może uchodzić za wzór przygotowania fizycznego, ale pod względem czysto tenisowym daleko jej do ideału. Dunka jest dowodem na to, jak wiele w dzisiejszym tenisie można zdziałać sprawnością fizyczną, ale czy może to dać wielkoszlemowy tytuł? Mam co do tego poważne wątpliwości. Karolinie brakuje tego czegoś, co cechuje zawodniczki wybitne, tak jak brakowało tego Jelenie i Dinarze. Dunka ma jeszcze mnóstwo czasu, by poprawiać swoje mankamenty, doskonalić technikę, iść drogą wytyczoną przez Rafę Nadala, zgodnie z maksymą, że nigdy nie jest się wystarczająco dobrym, by nie można być jeszcze lepszym.


pubsport.pl
Łukasz Iwanek

Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.

http://sportowapublicystyka.blox.pl