200

Informacja to już trochę zarośnięta, ale po pierwsze nie było jej kiedy przekazać, bo początek sezonu jest – zwłaszcza w Bielsku – bardzo intensywny, a po drugie, umówmy się, nie czekaliście na nią z zapartym tchem. Może to i lepiej, bo byście poumierali. Oto 2 sierpnia 2011 roku, podczas spotkania rundy wstępnej Pucharu Polski pomiędzy GKS-em Tychy a Elaną Toruń (1-3), stuknęła mi dwusetka. To był 200-tny mecz piłkarski, jaki widziałem na żywo. Z tej okazji, przygotowałem dla was krótkie wrażenia z pięciu najciekawszych potyczek ostatniej 50-tki.

5. miejsce – mecz numer 152 – 6 listopada 2010 – Orzeł Kozy – Czarni Jaworze 3-1 (bielska A klasa).

Może to nie brzmi fascynująco, ale takie było, wierzcie mi. To była bowiem walka dwóch wtedy najsłabszych drużyn siódmej ligi. Jaworzanie nie wygrali od sierpnia. A tu na wyjeździe cały czas prowadzili 1-0. Mocny listopadowy wiatr, dobre strzały z rzutów wolnych i właściwy tylko ligom regionalnym natłok wypadków, sprawiły, że pomiędzy 86. a 89. minutą kozianie strzelili trzy gole i nie dali się pokonać słabeuszowi jeszcze słabszemu niż oni. Po odpowiednich wzmocnieniach wiosną obie drużyny się utrzymały.

4. miejsce – mecz numer 160 – 26 stycznia 2011 – Podbeskidzie Bielsko-Biała – Ruch Chorzów 2-2.

Niech ktoś spróbuje nazwać sparing po polsku. Mecz towarzyski? Ten na pewno nie. Ostro było już od samego początku. Obie drużyny cięły się równo. Sęk w tym, że chorzowianie mieli miększe kości i dwóch musiało zejść z boiska. To jednak jeszcze nic. W 60. minucie Ruch nie wybił piłki, mimo że na boisku leżał Mateusz Żyła. „Niebiescy” wyszli z akcją sam na sam. Bartłomiej Konieczny dogonił Arkadiusza Piecha, ściął go nieprawdopodobnie ostro, piłkarze się pobili, a trener Waldemar Fornalik nakazał swoim zawodnikom zejść z boiska. Obie drużyny, niezmuszone, prędko ze sobą nie zagrają.

3. miejsce – mecz numer 173 – 30 kwietnia 2011 – Rekord Bielsko-Biała – Unia Racibórz 5-0 (IV liga śląska grupa II).

To była najlepsza gra IV-ligowej drużyny, jaką kiedykolwiek widziałem. Rekord na boisku w Cygańskim Lesie tkał takie akcje, że trudno było uwierzyć, że to nie ta drużyna walczy o awans do ekstraklasy. To był jednak tylko wyskok, bo bielszczanie nie weszli nawet do III ligi.

2. miejsce – mecz numer 183 – 25 maja 2011 – Podbeskidzie Bielsko-Biała – Sandecja Nowy Sącz 2-0 (I liga).

Pierwszy raz byłem świadkiem awansu do ekstraklasy.Stało się to w meczu, który zaczął się w… Świnoujściu. Termalica Bruk Bet strzeliła Flocie gola w 95. minucie przez co Podbeskidzie mogło sobie zapewnić drugie miejsce. Karny w 3. minucie, Dariusz Łatka podpowiadający bramkarzowi, Richard Zajac broniący „jedenastkę”, gol Juraja Danczika, gol Sylwestra Patejuka. Feta, radość, fajerwerki – piękne. Jeśli ktoś po trzech kolejkach ekstraklasy mówi, że nie warto było do niej wchodzić,  to jest bęcwałem, bo sama radość z awansu jest piękniejsza niż większość rzeczy na świecie.

1. miejsce – mecz numer 161 – 1 marca 2011 – Wisła Kraków – Podbeskidzie Bielsko-Biała 0-1 (ćwierćfinał Pucharu Polski).

Każdy to powie – „Górale” rządzą w Krakowie. Z każdym kolejnym sukcesem Wisły Kraków przypominam sobie tylko, że drużyna z mojego miasta wygrała na jej boisku. Że Cieśliński robił wiatrak z Jaliensa. Że Chavez nie nadążał za Malinowskim nawet wzrokiem. Że Ziajka ogrywał Cikosza. Oby w następnej 50-tce więcej takich wspomnień!


pubsport.pl
Michał Trela

Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl

http://trelik.blox.pl