Mistrzowie autokompromitacji

Zamykając temat koszulek i orła mam do przedstawienie jeszcze kilka zdań. Tym razem już nie stricte o nowym logo, a o pewnej charakterystycznej, dla ludzi pracujących w PZPN, cesze. 

Maja oni, jak to sygnalizowałem już wcześniej (w sumie to żadne odkrycie, nie mam się czym chełpić) niesamowitą wręcz zdolność do strzelania sobie po stopach. Szczególnie widoczne jest to  w sytuacjach kryzysowych, a że z taką mamy teraz do czynienia – nikogo przekonywać nie trzeba.

Wygląda na to, że niektórzy pracownicy PZPN-u nie szanują swojego pracodawcy i się z tym zbytnio nie kryją. Parę miesięcy „rzecznik” związku, Agnieszka Olejkowska wdała się w taką oto dyskusję na twitterze:

— Jaki związek, taki rzecznik.
– Dlaczego mnie pan obraża?

Dziś głos zabrał Piotr Gołos, dyrektor PZPN od wszystkiego: spraw zagranicznych – bo mówi lepiej od Grześka po angielsku, marketingu i PR  – bo wygląda lepiej od Kręciny (chociaż w konkurencji „pij-ar” pewnie szans z nim nie ma). Tenże Gołos w dość długiej wypowiedzi zawarł tyle głupot, że aż włos na głowie się jeży. Nazwanie nowego obrazka na koszulkach „unowocześnioną i zmienioną” wersją godła powinno być karane za znieważenie symbolu narodowego. No i jeszcze jeden kwiatek:

„Zmiana godła na koszulkach reprezentacji wiąże się również z szacunkiem dla jego samego” – to oznacza ni mniej ni więcej, jak fakt iż pan dyrektor uważa PZPN za organizację niegodną do posługiwania się godłem państwowym. W sumie to krytyków PZPN nigdy nie dość, ale że w samym związku znalazło się ich co najmniej dwóch i to na tak wysokich stanowiskach…

W wypwiedzi Gołosa znalazło się też zdanie takie: ” Mówienie o chęci zysku w odniesieniu do PZPN to grzech”. Czyli największym, dosłownie i w przenośni, grzesznikiem jest sekretarz Kręcina. Dziękuję dobranoc.

Posted In Bez kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.