Muszynianka zgarnia komplet punktów w Łodzi

W meczu 9. kolejki Orlen Ligi siatkarek Organika Budowlani Łódź przegrała z Bankiem BPS Muszynianką Fakro Muszyna 0:3 (18:25; 20:25; 13:25). W pierwszych dwóch partiach łodziankom nie zabrakło determinacji do walki, jednak w końcówkach okazywały się już gorsze. 

Po raz pierwszy w tym sezonie przed własną publicznością mogła zaprezentować się środkowa Organiki, Dominika Golec, która powróciła do treningów po półtoramiesięcznej przerwie spowodowanej kotuzją kolana. W grze wzięła udział także Aleksandra Kruk, która przed niemal dwoma tygodniami złamała nos.

Nie zabrakło także sentymentalnych akcentów. Do Łodzi (w barwach Muszynianki) powróciła Helene Rosseaux. Belgijska przyjmująca jeszcze kilka miesięcy temu była zawodniczką Budowlanych.

Od początku spotkania pojawił się problem z… piłkami. Podobno było ich za mało u dziewcząt, które odpowiadały za ich podawanie. W tym czasie łodzianki wyszły na prowadzenie – 3:1, ale później przydarzyła im się niemoc w ataku. Nie kończyła m.in. Dos Santos, co doprowadziło do stanu 3:6. W związku z tym o przerwę poprosić musiał trener gospodyń, Maciej Kosmol. Nie spowodowało to zmniejszenia strat do rywalek, ale utrzymanie dystansu do nich.

Dopiero po I przerwie technicznej Organika zaczęła odrabiać straty. Ataki Sorai Dos Santos z drugiej linii i Aleksandry Kruk, a także szczelny blok pomógł wyjść na prowadzenie Budowlanym. Bogdan Serwiński zmuszony został do wzięcia czasu. Tuż po niej dobrą zagrywką popisała się Dominika Golec i było 11:9. Od tego czasu toczyła się walka punkt za punkt. Remis po 13 nastąpił po długiej wymianie zakończonej skutecznym atakiem Sanji Popović. Jednakże toMineralneschodziły na II przerwę techniczną z dwupunktowym prowadzeniem dzięki skutecznym blokom Anny Werblińskiej i Eleonory Dziękiewicz.

Przyjezdna ekipa powiększała swoją przewagę nie dzięki mocnym atakom, a przytomnym kiwkom i brakach w asekuracji u podopiecznych Macieja Kosmola. Gdy zrobiło się 15:19, trener łódzkiego zespołu poprosił o czas. Jednakże tym razem ten manewr nie poskutkował. Jego zawodniczki raz za razem przegrywały pojedynki na siatce, w efekcie czego przegrały pierwszą partię 18:25. Skończyła ją Agnieszka Bednarek-Kasza atakiem z obiegnięcia.

Drugiego seta rozpoczęła od pojedynczego bloku na Agnieszce Bednarek-Kaszy Dominika Golec. Nastroiło to pozytywnie łódzki zespół, który dzięki atakom ze środka Sylwii Pyci oraz punktowym blokom na pierwszej przerwie technicznej schodził z prowadzeniem 8:4. Tuż po niej, obraz gry nie ulegał zmianie – gospodynie złapały właściwy rytm gry i wychodziło im właściwie wszystko i odskoczyły borykającymi się z problemami w przyjęciu przeciwniczkom na pięć punktów (11:6).

Później jednak pojawiła się seria bloków u Muszynianki, która pozwoliła na zmniejszenie strat do jednego punku (12:11). W roli głównej wystąpiła Sanja Popović. Od tego momentu utrzymywał się mały bufor bezpieczeństwa gospodyń w postaci 1-2 punktów. Do remisu 15:15 doprowadziła wspominana Serbka. Zespół z Muszyny objął prowadzenie akcję później, a po II przerwie technicznej powiększał je poprzez obijanie rąk blokujących Budowlanych.

Przy stanie 17:20 Maciej Kosmol poprosił o przerwę. Wydawało się, że może ona zmienić scenariusz II seta, bo dłuższą wymianę wygrały jego podopieczne po autowym ataku wprowadzonej chwię wcześniej Rousseaux z VI strefy. Następne jednak padły łupem Muszynianki. Pierwszą piłkę setową obroniła Dorota Ściurka, ale drugą wykorzystała Helene Rosseaux. Przyjezdny zespół wygrał 25:20.

Trzeci i (jak się potem okazało) ostatni set od początku przebiegał pod dyktando Mineralnych. U gospodyń pojawiły się problemy z przyjęciem oraz ze skończeniem ataku. Nie pomogło wprowadzenie od pierwszej akcji nieźle spisującej się ostatnio Aleksandry Sikorskiej. Na pierwszej przerwie technicznej zespół gości prowadził 8:5.

Tuż po niej obraz gry nie ulegał zmianie. Zawodniczki, trenerzy i kibice Organiki Budowlanych musieli się przygotować na kolejną porażkę. Do drugiej przerwy technicznej tylko 3 akcje zakończyły się powodzeniem gospodarzy. Po drugiej stronie siatki śmiało mogły poczynać sobie Rosseaux i Werblińska na skrzydłach, a także Bednarek-Kasza na środku. Szło im znacznie łatwiej niż w poprzednich odsłonach spotkania.

Muszynianki musiały już tylko dopełnić formalności, co uczyniły po zablokowaniu Magdaleny Piątek. Zespół gości wygrał 25: i 3:0 w całym meczu. Tytuł MVP przypadł Sanji Popović.

Budowlani: Thompson, Ściurka (6), Golec (6), Pycia (5), Kruk (3), Dos Santos (9), Durajczyk (libero) oraz Piątek (1), Bryda (1), Wójcik (1) i Sikorska (1)
Muszynianka: Werblińska (15), Dziękiewicz (10), Bednarek-Kasza (6), Popović (17), Jagieło (4), Serena (4), Maj (libero) oraz Rousseaux (9).

POMECZOWE WYPOWIEDZI:

Agnieszka Bednarek-Kasza, środkowa Banku BPS Muszynianki:

Przyjechałyśmy tutaj z nastawieniem na zwycięstwo, ale od początku łodzianki wykazywały się dużą walecznością. Później zaczęłyśmy poprawiać naszą grę, a rywalki miały odwrotną tendencję. Jednak nie można powiedzieć, że był to łatwy mecz, szczególnie w dwóch pierwszych setach. Ciągle jeszcze robimy dużo błędów, ale mam nadzieję, że dowiem się ze statystyk, iż popełniłam ich dziś mniej niż ostatnio (śmiech). Cieszymy się, że podnosimy się z dołka, w który niedawno wpadłyśmy, bo mamy w perspektywie trudne mecze w Lidze Mistrzyń, a chcemy awansować z grupy.”

 Aleksandra Jagieło, kapitan Banku BPS Muszynianki:

Cieszymy się z tego zwycięstwa, bo daje nam ono miejsce w czwórce gwarantujace rozstawienie w Pucharze Polski. W nagrodę od trenera [Serwińskiego] dostałyśmy jutro wolne, dzięki czemu możemy odpocząć przed kolejnymi ważnymi meczami.”

Sylwia Pycia, kapitan Organiki Budowlanych:

Gratuluję ekipie z Muszyny zwycięstwa i postawy na boisku, bo pokazała ona naprawdę fajną siatkówkę. Bardzo źle spisywałyśmy się dziś w przyjęciu, przez co z takim przeciwnikiem jak Muszynianka nie mogłyśmy poradzić sobie w ataku. Czekają nas kolejne mecze z trudnymi przeciwnikami, więc potrzeba nam będzie więcej stabilności i koncentracji w grze.”

Maciej Kosmol, trener Organiki Budowlanych:

Ten mecz był w naszym wykonaniu naprawdę bardzo słaby. Niestety, tak, jak mówiła przed chwilą Sylwia, nie da się podjąć równej walki z takim zespołem jak Muszyna, jeśli ma się przyjęcie na poziomie 30-35%. Nie mamy zawodniczek, które kończyłyby wszystkie trudne piłki po takim odbiorze. Przez to nie mogliśmy zrealizować naszych założeń taktycznych i zespół z Muszyny zagrał swoją siatkówkę na najlepszym poziomie. Oglądałem wiele jego meczów w tym sezonie i widzę, że się rozkręca.”

Krótki wywiad z Anną Werblińską, przyjmującą Banku BPS Muszynianki Fakro:

By przeprowadzić ten wywiad, musiałem poczekać w tłumie kibiców proszących panią o autografy i wspólne zdjęcia. Jest pani tutaj uwielbiana!

To bardzo miłe, że mam tylu fanów w całej Polsce. Zawsze staram się poświęcić im choćby chwilkę. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem w stanie zrobić tego dla wszystkich chętnych, bo zaraz idę pod prysznic i wsiadam w autokar do Muszyny. Niemniej jednak próbuję odwdzięczyć się kibicom za wsparcie, jakie otrzymuję, bo wiem, co to dla nich znaczy.

Co działo się z pani zespołem na początku pierwszej i drugiej partii dzisiejszego meczu?

Spodziewałyśmy się, że Organika będzie walczyć, bo grała we własnej, dużej hali, do której nie jesteśmy przyzwyczajone. To mógł być jeden z powodów naszych słabszych początków. Poza tym, nie uniknęłyśmy błędów własnych, czym stwarzałyśmy okazje do kontr dla łódzkiego zespołu. Na szczęście potrafiłyśmy sobie ustawić ten mecz zagrywką oraz blokiem, a także same zaczęłyśmy kończyć nasze kontrataki. Ale najważniejszy jest fakt, że wygrałyśmy bez straty seta.

Wspomina pani o bloku i do tego właśnie chciałbym teraz nawiązać, bo zaobserwowałem, że dziś przy siatce toczyła się twarda walka. Jak to wyglądało z boiskowej perspektywy?

To mógł być decydujący element w tym spotkaniu. Prezentowałyśmy się w miarę równo w ataku, ale właśnie dzięki blokom mogłyśmy dopełnić naszą grę.

Przed panią i całym zespołem decydująca walka o wyjście z grupy w Lidze Mistrzyń. Które rzeczy możnaby jeszcze poprawić w pani odczuciu?

Powinnyśmy jak najmniej punktów oddawać rywalkom bez walki, bo już w tym sezonie kosztowało nas to wiele straconych setów. Jeśli to się udaje, to gra dobrze nam się układa, co widać było m.in. dzisiaj, tu, w Atlas Arenie. Cieszymy się, że udało się nam przerwać złą passę. Jeśli utrzymamy ten poziom, to nawiążemy walkę z najsilniejszymi rywalkami zarówno w europejskich pucharach, jak i na ligowych parkietach, bo stać nas na to.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl