T-ME: Syzyfowe prace Widzewa, męczarnia na PGE Arenie

Inauguracyjne mecze 24 kolejki T-Mobile Ekstraklasy idealnie wkomponowały się rytm trwającej zimy. Najpierw Ruch grając przez ostatnie 20 minut w osłabieniu pokonał niemogącego wyrwać się ze szponów fatum wyjazdowego Widzewa 2:1, a w drugich tego dnia „zawodach przyjaźni” gdańska Lechia jedyne co potrafiła zyskać to 1 punkt w bezbramkowym starciu z Wisłą Kraków.

Początek rywalizacji chorzowsko-łódzkiej należał do podopiecznych Jana Kociana, a to za sprawą Macieja Jankowskiego który mógł otworzyć wynik spotkania lecz nie pokonał stojącego w bramce przyjezdnych Patryka Wolańskiego. „Niebiescy” kolejną okazję by unieść ręce w geście radości mogli mieć 21 minut później, gdy ponownie o sobie znać dał sprowadzony 2.5 roku temu Jankowski, przy czym zbyt rozregulowany celownik nie pozwolił na oddanie celnego strzału. Kilkadziesiąt sekund minęło i znane przysłowie „Co się odwlecze, to nie uciecze” nabrało po raz kolejny nowego znaczenia. Wówczas golkiper Widzewa gości sfaulował Jakuba Kowalskiego i arbiter zawodów wskazał na punkt usytuowany na 11 metrze a rzut karny wykorzystał Filip Starzyński.

Druga połowa tak naprawdę zaczęła się dopiero w 51 minucie gdy wcześniej wspomniany Jankowski dośrodkował w pole karne, tam piłka znalazła Grzegorza Kuświka który wykonał swe zadanie podwyższając prowadzenie do dwóch bramek. Do kontrowersyjnej sytuacji doszło w 71 minucie, gdy Paweł Gil uznał że Kowalski (Ruch) próbował wymusić kolejną 11-kę. Dało to skutek odwrotny od zamierzonego, ponieważ ujrzał drugi już żółty kartonik a w konsekwencji zamieniono na czerwony i gospodarze grali w osłabieniu. Łodzianom udało się wykorzystać zaistniałą sytuacją tylko raz ok. 540 sekund później Mateusz Cetnarski zamknął listę strzelców na dziś.

Ruch Chorzów – Widzew Łódź 2:1 (1:0)

Bramki: Filip Starzyński (31′ K), Grzegorz Kuświk (51′) – Mateusz Cetnarski (80′)

Kartki: Szyndrowski, Kowalski (ż/cz) – Mroziński, Kasprzak

Ruch: Buchalik, Szyndrowski, Stawarczyk, Malinowski, Dziwniel, Starzyński, Surma, Kowalski ( 71.), Jankowski, Zieńczuk (Kamil Włodyka 89.), Kuświk (Jakub Smektała 77.)

Widzew: Wolański, Kikut (Aleksejs Visnakovs 46.), Mroziński, Nowak, Stępiński, Kasprzak, Lafrance, Kaczmarek (Velijko Batrović 64.), Cetnarski, Rybicki, Visnakovs

***

W innym piątkowym spotkaniu Lechia Gdańsk podjęła krakowską Wisłę. „Podjęła: to za dużo powiedziane słowo, ponieważ można porównać poziomem do spotkań typowo staroangielskich, czyli rozmów przy herbatce. Z „wątpliwej jakościowo” pierwszej połówki można wyróżnić tylko kilka faktów:

– kontuzja bramkarza Lechii, Bartosza Kanieckiego, w zastępstwie w 21 minucie zjawił się Mateusz Bąk

– Pierwszą groźną akcję zawodnicy Michała Probierza mieli w 32 minucie, natomiast podopieczni Franciszka Smudy oddali celny strzał ok. 300 sekund później

Kolejne 45 minut okazały się jeszcze nudniejsze niż mogłoby się wydawać. Tylko dwa razy można było ujrzeć popis sił v-ce lidera tabeli. Najpierw Łukasz Garguła w 55. minucie przymierzył w słupek a 10 minut później podobnie uczynił Paweł Brożek. Co ciekawe, Arkadiusz Głowacki przez ujrzenie czwartej w tym sezonie żółtej kartki będzie musiał obejrzeć kolejny mecz swego klubu z poziomu trybun.

Lechia Gdańsk – Wisła Kraków 0:0

Kartki: – Głowacki, Bunoza
Lechia: Kaniecki (Bąk 21.), Deleu, Janicki, Madera, Leković, Dawidowicz, Pietrowski, Frankowski (Pazio 85.), Vranjes, Makuszewski (Grzelczak 85.), Tuszyński

Wisła: Miśkiewicz, Brożek, Bunoza, Głowacki, Dudka, Stjepanović, Chrapek, Guerrier (Sarki 82.), Stilić, Garguła, Brożek

źródło materiałów wideo: T-Mobile Ekstraklasa/x-news


pubsport.pl
Darek Lipski

Z zawodu … nikt, z zamiłowania dziennikarz nie tylko od „wielkiego” sportu lecz przede wszystkim znawca swojego, lokalnego podwórka. Właściciel serwisu Piaseczno Sport News. Poza tym zarządca/prezenter/komentator/reporter jednej z nielicznych sportowych stacji radiowych Sport eSMusic. Podobno podczas narodzin wszczepiono wykrywacz absurdów