500 metrów emocji

Może lekka przesada, wszak coś się wcześniej działo. Mieliśmy ataki Polaków, tradycyjną próbę na zjazdach Rutkiewicza i trochę mniej spodziewaną akcję Marycza. Szanse powodzenia tych ataków pozornie wydawał się iluzoryczne, ale tylko pozornie. Wszak już niejedna taka bezsensowna akcja się udawała. Szkoda tylko że od ładnych paru lat nie może się udać Polakowi na TdP. Zgodnie z przewidywaniami tak naprawdę dziać zaczęło się wtedy gdy urwany zostanie Sagan. A że stało się to dopiero na ostatnim kilometrze…

Trzeba jednak docenić że i tak spisywał się nieźle, zaś fenomenalnie pracowała jego ekipa z Vincenzo Nibalim na czele. Kto by nie chciał mieć takiego gregario. Przemkowi Niemcowi miał pomagać Scarponi, ale słynny Włoch nawet nam się na oczy nie pokazał. Ciepłe słowa, abstrahując jeszcze od historii ostatniego kilometra, należą się Danielowi Martinowi, który zaatakował soczyście na ostatnim przejeździe przez Gliczarów. Było to właściwie jedyna bardzo poważna akcja na przestrzeni przeszło 200 kilometrów. I całe szczęście, że w końcówce Słowakowi w końcu odcięło prąd. Broń Boże żebym miał coś przeciwko Saganowi, ale gdyby dociągnął do mety z najściślejszej czołówce to pozostali kolarze tylko popatrzyli się wymownie na siebie, zaś wszyscy telewidzowie uczyniliby to z niesmakiem. A tak mieliśmy nagłą eksplozję emocji spotęgowaną jeszcze przez producenta sygnału telewizyjnego, który za nic nie chciał pokazać kiedy to żółta koszulka doczłapała się do mety. A z tego co się orientuję, to widzowie telewizji publicznej nie zostali nawet uraczeni informacją czy nie zmienił się może lider. Realizacja wyścigu jest jednak kwestią na inne rozważania. A kilka rzeczy do rozważenia jest. Wracając do Sagana, a właściwie przechodząc już do Martina – na pewno świetna końcówka i na pewno świetnie, że ten zawodnik drugi rok z rzędu odnosi sukcesy. Myślę, że dobrą rzeczą dla wyścigu byłoby wytworzenie się pewnej grupy mocnych zawodników dla których TdP stałby się ważnym i stałym punktem kalendarza startów. Myślę że Daniel Martin już zawsze będzie z przyjemnością wracał do Polski. Tym bardziej jeśli wygra po raz drugi z rzędu cały wyścig. Czego jest bardzo bliski i co myślę że się stanie. Wprawdzie Sagan jest bardzo szybki na finiszu, ale czy stać go na podium? Na pewno wszystkich zmęczył dzisiejszy etap, który nawet jeśli nie był bardzo efektowny, to był bardzo ciężki, ale Słowak może czuć się szczególnie wyczerpany. A cały szereg sprinterów z Marcusem Kittelem na czele beskidzkie i tatrzańskie szczyty pokonał i zrobił to po to aby jeszcze raz spróbować wygrać. A w przypadku większości z nich – by w końcu pokonać tego piekielnie szybkiego Niemca z ekipy Skil-Shimano.

Trzeba oczywiście wspomnieć o Polakach. Jak co roku chwalimy ich za aktywną jazdę, za walkę. Cieszymy się że dojeżdżają w czołówce, że zajmują miejsca w pierwszej dziesiątce. Ale ile lat można się cieszyć z tych samych rzeczy? Nie wiem, ale w tym roku chyba wciąż stawiamy przy polskich zawodnikach, jako całej grupie, plus. Pewnym postępem jest fakt zdobycia przez Michała Gołasia koszulki najlepszego górala i przez Adriana Kurka, już niemal na pewno, najaktywniejszego zawodnika wyścigu. Kolejnym powodem do zadowolenia jest świetna jazda 25-letniego Pawła Cieślika. To może za rok w końcu wygramy jakiś etap? Chwilka, wyścig jeszcze się nie skończył. Jeszcze jest szansa w Krakowie. Wprawdzie iluzoryczna, ale coś już o iluzorycznych szansach dzisiaj pisałem.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl