Chile staje się na chwilę centrum piłkarskiego świata

Prawdopodobnie najsłabsze pokolenie w historii brazylijskiej piłki na zeszłorocznym mundialu w Brazylii sięgnęło dna. Niemcy dobitnie obnażyli wady drużyny pogrążonej w głębokim kryzysie, zrównali ją z ziemią. Brazylia poniosła historyczną klęskę, być może seria 9. zwycięstw w 10. ostatnich meczach przywraca nadzieję na odbudowę podupadającej potęgi, ale chyba nie ma sensu się łudzić, że nagle stanie się cud, tymczasem Argentyna pod batutą Leo Messiego zaczęła wygrywać piłkarską symfonię, pokaz wirtuozerii i artyzmu tworzy pasjonujące widowiska. Argentyńczycy za czasów Alejandro Sabelli na ogół oddawali się doskonaleniu bloku obronnego, by rywala skarcić znienacka. Dziś ich siła uderzeniowa nie jest przez nic ograniczona, więc mecze z udziałem Albicelestes powinny obfitować w gole. W Ameryce Płd kult piłki jest przeogromny, ociera się wręcz o obłęd, futbol Latynosi zwykli wynosić do rangi sztuki, zatem Copa America dostarczy nad moc atrakcji, jednak wystrzegający się porywającej gry Canarinhos skazani są na porażkę, z kolei Argentyna jawi się jako bezdyskusyjny faworyt tego turnieju. Tak czy owak inne nacje nie zasypiają gruszek w popiele. Rewelacją imprezy może być Kolumbia, którą do zwycięstw ma prowadzić objawienie minionego sezonu w rozgrywkach klubowych – James Rodriguez.

Nieurodzaj w brazylijskiej piłce jest wprost zatrważający. Wobec tego marazmu Brazylijczycy są bezradni, muszą głęboko wierzyć, że Neymar stanie się ich liderem, ale w tym przypadku zawodnik przede wszystkim powinien uczyć się roli męża opatrznościowego drużyny. W Barcelonie sięgnął piłkarskich wyżyn, obecność w katalońskiej drużynie idola z dzieciństwa-Leo Messiego przestała go krępować. Dość szybko zaczął brać na siebie odpowiedzialność za budowanie ataków drużyny, zgłaszając tym samym swoje aspiracje do zostania kolejnym wcieleniem boga futbolu. Messi ze swojej bajecznej techniki robi użytek, kiedy zachodzi taka konieczność, Neymar czasami zdaniem upokorzonych rywali swoim rzekomo prowokacyjnym i ostentacyjnym zachowaniem podsyca na boisku konflikty i zamieszanie, lubi im puszczać piłkę między nogami albo zagrywać nad głową. Bez wątpienia ma wszelkie dane ku temu, by przebić Messiego pod względem widowiskowości gry, ale niech pamięta, że jego gra bywa efekciarska. Tak czy inaczej Neymar to jeden z niewielu piłkarzy, którzy przetrwali w brazylijskiej ekipie po mundialowym trzęsieniu ziemi, rewolucja kadrowa ma być impulsem do odrodzenia, jednak nic nie wskazuje na to, by to swoiste katharsis miało się dokonać już na mistrzostwach w Chile. Oscar i Hulk mają status gwiazd, ale Dunga machnął na nich ręką, nieobecność tego drugiego mnie trochę dziwi, jest to bowiem gracz idealnie wpisujący się w koncepcję budowy zespołu przez tego dalece pragmatycznego selekcjonera. As Zenitu Sankt Petersburg nie przejawia zbyt wiele technicznego kunsztu, choć być może to lekkie przekłamanie z mojej strony, wszak UEFA ku mojemu zdumieniu sklasyfikowała tego drągala na trzecim miejscu wśród najczęściej dryblujących. Hulk uplasował się za zjawiskowymi piłkarzami Barcelony-Leo Messim i Neymarem. Ja nie przypominam sobie ani jednego jego dryblingu, nie wiem, może jestem jakimś ignorantem, w każdym razie nie będę tego podważał. Jogo bonito to kunsztowny styl gry, który przez lata był wizytówką brazylijskiego futbolu, dziś Brazylia burzy się szalenie, bo najpierw Luis Felipe Scollari sprzeniewierzył się głęboko utrwalonym ideałom, a teraz Dunga swoją taktyką budzi ambiwalentne uczucia. Tego jak bardzo Brazylia jest dziś pogrążona w konwulsjach dowodzi powołanie na Copa America Robinho, gracza zapomnianego, który już dawno wpadł w dół nie do wygrzebania, dziś dogorywa gdzieś na brazylijskich boiskach. Jednak w sumie jeśli się wnikliwiej przyjrzeć, może będzie jednak odrobinę lepszy od komedianta Freda, który grę wręcz sabotował.

Proszę sobie wyobrazić, że Copa America nie zdobył nigdy ktoś tak zasłużony dla światowej piłki, jak mityczny Pele. Leo Messi ma na to kapitalną okazję, jeśli mu się uda, ucichną głosy krytyki, a ludziom wciąż opierającym się jego geniuszowi, zrzednie mina, tym którzy wyżej stawiają Diego Maradonę przyjdzie się wreszcie ukorzyć przed fenomenem z Rosario. Messi na mundialu w Brazylii zgarnął Złotą Piłkę dla MVP turnieju. Tak czy inaczej w finale miał na nodze piłkę meczową, ale przegrał pojedynek z Manuelem Neurem, więc mógł czuć wielkie rozgoryczenie. Zresztą na tamtych mistrzostwach Messi był wyczerpany, fatalny sezon w Barcelonie i okoliczności jakie temu towarzyszyły-nagła śmierć Tito Vilanovy, nie pozwoliły zachować pełnej koncentracji w meczach reprezentacji. Messi czasami człapał, ale zawsze robił różnicę, dziś jednak gra zupełnie inaczej. Odzyskał wigor i po boisku śmiga jak nakręcony, znowu ma strzeleckie natchnienie, ale najbardziej imponuje umiejętnością mistrzowskiego rozegrania piłki, u boku Xaviego i Iniesty musiał się czegoś nauczyć, a w reprezentacji w sukurs przyjdą mu jeszcze Angel di Maria i Sergio Aguero. Argentyna nie będzie miała skrupułów wobec nikogo, chyba że i tym razem futbol spłata nam figla.

W drużynie Chile zagra Alexis Sanchez, gracz bez dwóch zdań nietuzinkowy, facet który dodał odrobinę magii zadurzonej w fizycznym znoju Premier League, czyli nie tylko w tych najbardziej znanych ekipach będą błyszczały gwiazdy. O Jamesie już nie wspominam drugi raz, bo Kolumbia jednak ma dość duży potencjał i kto wie, może akurat uda się coś zwojować i będzie to wielka radość dla narodu targanego wieloma kłopotami. Największy stopień przestępczości w skali całego świata napawa lękiem wszystkich, kraj tak mało cywilizowany może ukoić swój ból dzięki piłkarskiej drużynie. Siła oddziaływanie piłki jest tak olbrzymia, przed mundialem w Brazylii na ulice wylegli ludzie z faveli. Kiedy gospodarka brazylijska leży i kosztem biedoty bogacą się bonzy o szemranej reputacji, Brazylijczykom zachciało się organizować największą imprezę w świecie futbolu. Neymar był wrażliwy na społeczną rozpacz, więc wspierał wcale nie na pokaz tych ludzi z nizin, wcielił się w rolę trybuna ludowego, Pele układał się z różnej maści mafiozami. To jaskrawy przykład tego, jak piłka bywa kością niezgody, ale to incydent. Mimo wszystko urok futbolu jest tam potęgowany, a wywołuje on wśród ludzi ekstatyczne uniesienie. Pamiętam dobrze poruszający obrazek, kiedy Neymar doznał kontuzji, a Brazylijczycy schodzili się pod figurę Jezusa Odkupiciela na Corcovado, by złożyć swoje prośby, niestety nic to nie dało, Canarinhos przeżyli swój największy koszmar, jednak mogło to roztkliwić największych twardzieli.

Futbol w Ameryce Płd urasta do rangi święta, tak samo jak w Afryce, światowe media zwracają jednak na uwagę na Leo Messiego, to on ma wypełnić swoją misję, znowu zmierzy się z legendą Diego Maradony, czy tym razem sprosta wyzwaniu? Messi w ostatnim czasie jest humorzasty i opryskliwy, a wydawało się, że tak skryty człowiek, nie może sprawiać problemów wychowawczych. Kiedy trenerem był Alejandro Sabella Leo podobno wymógł na selekcjonerze, by nie powoływał Carlosa Teveza, teraz ”Apache” w kadrze jest, oby to nie rozsadziło szatni, casus barceloński pokazuje, że osobiste animozje można czasami odłożyć na bok, Messi nie znosi Luisa Enrique, a mimo to zdołał odnieść z nim sukces. Josep Bartomeu w emocjach powiedział, że spektakularny gol strzelony Athletic Bilbao był najpiękniejszym w historii futbolu, kataloński dziennikarz po tym meczu napisał o ”finale króla Leo”, ale nie wszystkim to się spodobało, Messi naraził się nawet nowemu królowi Hiszpanii. Felipe VI nie wybrał się na berliński finał LM, oby podczas Copa America Lionel zalazł za skórę tylko boiskowym rywalom. Kiedyś rodacy ironicznie nazywali go ”Katalończykiem”, my przerabialiśmy tę samą historią z Robertem Lewandowskim, dzisiaj jednak cała Argentyna wierzy, że właśnie Leo Messi zaprowadzi ją na sam szczyt.


pubsport.pl