64 lata

Gdy spacerujesz sobie dzisiaj przez ulice Bielska-Białej, trafiasz na kameralny stadionik przy Młyńskiej, czyli na „Górkę” i widzisz szare listopadowe popołudnie, spróbuj przenieść się o 64 lata wstecz. Dokładnie 20 listopada 1946, po tym samym boisku na Górce, biegała jedenastka AC Kispest Budapeszt z samym królem Ferencem Puskasem w składzie. Tak, na tym samym boisku.

Węgrzy, grający wówczas pod nazwą Honved, przebywali w Polsce na tournee. Jedna z najlepszych drużyn w Europie, której zawodnicy kilka lat później przejdą do historii jako Złota Jedenastka, wcześniej rozgromiła reprezentację Krakowa 6-1, oraz nieoficjalną kadrę Polski 4-0. W świetnej książce Pawła Bienieckiego „BBTS 1907 – TS Podbeskidzie 2008″, czytamy: ” Przyjazd Węgrów nastąpił niespodziewanie i wywołał w Bielsku i okolicy niespotykane dotąd zainteresowanie. Na Górce zgromadziło się przy słonecznej pogodzie 8 tysięcy widzów, którzy podziwiali mistrzowskie zagrania gości.”

Madziarzy przyjechali w piekielnie mocnym składzie. Brakowało tylko Nandora Hidegkutiego. Byli za to Ferenc Puskas, Josef Bozsik, Sandor Kocsis i Gyula Grosics. Bohaterem meczu nie był jednak żaden z nich, ale bramkarz BBTS-u – Tadeusz Janik. Tak wspominał to spotkanie nieżyjący już Władysław Pysz: „Węgrzy grali znakomity futbol i nikt nie wierzył, abyśmy mogli nawiązać z nimi równorzędną walkę. Już w pierwszych minutach ruszyliśmy do generalnego ataku. Wielka jedenastka węgierska, w której grali Budai, Bozsik, czarodziej Puskas, Beres i słynny bramkarz Gyula Grosics była całkowicie zaskoczona. W 24. minucie prowadziliśmy 2-0. Nie pomógł im nawet Grosics, który dwoił się i troił w bramce. Przed strzałami Maliny i moim „dziubokiem” był bezradny. Ta druga bramka była majstersztykiem – tak pisała prasa. Minąłem Beresa i Budaia i z 20 metrów ostrym strzałem posłałem piłkę w górne, prawe „okienko”. Grosics nie drgnął nawet, będąc całkowicie zaskoczony. Potężny zryw kosztował nas wiele. Mecz wygrali Węgrzy 5-3, ale nasza drużyna stała się sensacją w światku piłkarskim. Prawdziwym bohaterem był bramkarz Tadek Janik, który uratował nas od wyższej porażki. W 28. minucie obronił rzut karny egzekwowany przez samego Jozsefa Bozsika. Pokazaliśmy, jak można i jak trzeba walczyć z silniejszym, lepszym przeciwnikiem. Udowodniliśmy, że BBTS potrafi to nawet z najlepszymi drużynami europejskimi.”

Niestety, Janik broniąc strzał Puskasa z pięciu metrów, nabawił się kontuzji barku, która z czasem zmusiła go do zakończenia kariery.

Szkoda, że czasy, w których do Bielska przyjeżdżały największe gwiazdy światowej piłki, minęły. Czy bezpowrotnie? Myślę, że najlepsze dopiero przed bielskim futbolem, dlatego kto wie…

Skład BBTS-u: Janik – Wojtyła, Rem, Kocoń – Małecki, Stachnicki – Matyas, Stańco, Foryszewski, Malina, Pysz.


pubsport.pl
Michał Trela
Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl
http://trelik.blox.pl