A już za dwa late kolejne wybory – część 3.: Polskie Igrzyska część 2

Gdy już powytykałem większości największych polskich zespołów miejskich co w nich nie pasuje czas przejść do rzeczy, czyli „Letnie Igrzyska Olimpijskie w Warszawie”. Choć i do do naszej stolicy można mieć wątpliwości, czy jest w stanie podołać organizacji, a raczej ogarnięciu infrastruktury, którą LIO po sobie zostawią. Bowiem trochę tego by było. Ale od początku:

(tutaj jest część pierwsza dotycząca polskich igrzysk)

Stadion Olimpijski – jeśli o to chodzi to był ogromnym zwolennikiem nazwania nowo powstającego Narodowego Olimpijskim, i spełnieniu wymogów stadionu mającego faktycznie gościć Igrzyska Olimpijskie, tudzież zbudować go w sposób umożliwiający rozbudowę do olimpijskich standardów. Z tego co mi wiadomo nawet drugi z tych wariantów nie został spełniony. Jeśli chodzi o dość głośną swojego czasu sprawę bieżni na Narodowym – oczywiście według mnie powinna być. Choćby w postaci trochę kosztowniejszego modelu jaki został wykorzystany przy budowie Stade de France – dolne rzędy trybun są wysuwane, dzięki czemu można rozgrywać zawody lekkoatletyczne, ale i podczas meczów piłki nożnej kibic może siedzieć kilka metrów od linii bocznej. Koniec jednak biadolenia nad Narodowym – ten obiekt musiałby zostać wyburzony, żeby zbudować stadion olimpijski. Lokalizacji trzeba zatem szukać gdzieś indziej. Stadion Skry? Swojego czasu sztandarowy stadion lekkoatletyczny w Polsce. 35 tysięcy miejsc na trybunach. Parę lat temu pojawił się koncept gruntownej renowacji obiektu. Czy raczej budowy nowego w miejscu starego. Projekt zasadniczo nie wypalił. Ale gdyby pojawił się temat LIO w Warszawie byłby to chyba niezły pomysł. Przy czym olimpijska pojemność trybun na poziomie 80 tysięcy po igrzyska musiałaby być ostro zredukowana – choćby i do tych około 30 tysięcy jakie były kiedyś i jakie był w planach rewitalizacji obiektu. Można podpatrywać Katarczyków, którzy na mundialu 2022 mają zamiar zastosować technologię modułową na szerszą skalę. Byłby to trzeci, a jeśli wypali przebudowa na Konwiktorskiej czwarty, duży stadion w stolicy. A drużyn mających szanse na ich zapełnianie są dwie. Na plus dla Stadionu Skry jest fakt, że jest wokół trochę terenów, na których śmiało mógłby powstać park olimpijski. No bo co to byłby za Stadion Olimpijski bez kilku innych aren obok i przestrzeni rekreacyjnej dla kibiców? Wstydem proszę państwa, wstydem.

Dobra, przyjmijmy że mamy już gdzie rozpocząć i skończyć igrzyska, lekkoatleci mają gdzie ze sobą konkurować. Pozostaje jeszcze 27 sportów do opchnięcia po różnych obiektach. W sporej mierze po halach. Jeśli założyć, że w każdej z hal zawody odbywałyby się przez wszystkie szesnaście dni to, potrzebujemy 9,0625 hali. Pewnie jakieś konkurencje dałoby radę skondensować, żeby potrzeba było dokładnie 9 hali. Prosta symulacja pokazuje jednak, że taką rozsądną liczną jest jedenaście obiektów. Tym bardziej, że nie można wykluczyć pojawieniu się na igrzyskach kolejnych dyscyplin halowych – karate, squash i wushu są tego blisko. No i do dyscyplin halowych zaliczamy na przykład kolarstwo torowe, choć i w velodromie da się inne dyscypliny rozgrywać. Może po dostawieniu miejsc wewnątrz pruszkowskiego toru dałoby się dobić do dolnych granic przyzwoitości pojemności hali na której rozgrywane są zawody olimpijskie. Bo akurat sam 3-tysięczny velodrom MKOl powinien zdzierżyć. W Atenach zdzierżył.

No, ale obok BGŻ Areny z hal o pokroju olimpijskim w Warszawie mamy Torwar. To znaczy będziemy mieli po małym remoncie. Obejmującym między innymi choćby czasowe powiększenie, no bo to niecałe 5 tysięcy to jest takie minimum, przy czym jeśli w granicach 5 tysięcy mielibyśmy już pruszkowski velodrom to drugi taki obiekt byłby już wystarczającą liczbą. Niech będzie – mamy dwie hale. Jeszcze dziewięć. Kolejnymi w Aglomeracji Warszawskiej po Torwarze halami podług wielkości są 2-tysięczna Hala Koło i podobnej pojemności Arena Legionowo. To mogą być raczej tylko eleganckie treningowe.

W Warszawie od ładnych paru lat coraz mocniej rysuje się koncept budowy wielkiej hali. Najpierw miała ona powstać w obok Stadion Narodowego i mieć pojemność 18-20 tysięcy (Stadion Olimpijski i ogromna hala obok siebie – jak wspaniale mogło być!). Potem jednak uznano że lepszym pomysłem jest hala na Służewcu, na terenie Totalizatora Sportowego, który miałby budowę hali sfinansować. Hali o pojemności w granicach 15-18 tysięcy. Jednak realizacja coś nie może ruszyć, a ze względu na zabytkowy charakter terenów wyścigów wysokość hali nie może przekraczać jakiejś tam wysokości wobec czego pojawiły się pomysły hali na ok. 10-12 tysięcy miejsc. Boję się wnikać w dalsze plany. Nie zmienia to faktu, że wielka hala w naszej stolicy powstać powinna. Jeśli mamy już organizować igrzyska, to największa hala powinna być obok największego stadionu, czyli w ochrzczonych przeze mnie parkiem olimpijskim okolicach Stadionu Skry. Tak więc tam strzelmy sobie ten dwudziestotysięcznik, przyjmijmy, że na Służewcu może powstać obiekt dwa razy mniejszy. Mamy cztery hale. I wydaje mi się, że to jest maksimum, które może dla nas pozostać po igrzyskach. A mamy jeszcze siedem hal do postawienia. I tutaj trzeba będzie być twórczym. Brytyjczycy pokazują kilka przykładów. Na przykład 12-tysięczną halę tymczasową. Nieźle, prawda? Po rozbudowie hala ma być możliwa do wybudowania w innych lokalizacji. Może Anglicy pożyczyli by nam na okazję organizacji igrzysk? Po za tym w Londynie mamy także ogromne centrum wystawowo-konferencyjne którego wnętrze zostanie na czas igrzysk zaadaptowane na pięć hal o pojemności w granicach 6-10 tysięcy. Nie wiem czy metropolia mniejszego pokroju jaką jest Warszawa dźwignęłaby aż tak ogromny obiekt, ale takiego centrum wystawowo-konferencyjnego w Warszawie nie ma i w mniejszej skali mogłoby powstać tak jakby przy okazji dając ze trzy hale na poczet olimpijskich zmagań. Arenę badmintonistów w Atenach przerobiono zaś na teatr. Pole do manewru jest, trzeba tylko pomyśleć. Długo i solidnie pomyśleć. I jakoś te obiekty olimpijskie niesportowo wykorzystać. No bo niestety Warszawa sportami halowymi nie stoi, żeby drużyny walczyły między sobą o terminy w wielkich halach. A może trochę futursytki? Wszak Stadion Narodowy ma mieć możliwość zadaszenia. Może możnaby powykrawać tymczasowymi trybunami ze cztery areny na murawie? Jak wpaść jeszcze na kilkaniaście takich pozornie bezsensownych pomysłów może kilka realnych i sprytnych się znajdzie.

Dobra, przyjmijmy udało się 11 hal zbudować i po igrzyskach mądrze wykorzystać. No to przed nami już tylko kilka większych zadań. Pływalnia olimpijska – co najmniej 10 tysięcy. Aczkolwiek po igrzyskach da się zmniejszyć. W Londynie na czas zawodów pojemność ma wynosić 17,5 tysiąca, zaś po igrzyskach ma być zredukowana do 2,5 tysięcy. Jednakowoż jakiś porządny obiekt pływacki w naszym kraju mógłby być… choć może nie koniecznie na te 17,5 tysiąca. Oczywiście przy okazji trzeba też wybudować arenę dla piłkarzy wodnych – wszystkich konkurencji pływackich w jeden basen nie upchniesz. Jeśli już mówimy o wodzie: tor wioślarsko-kajakowy. 2 kilometry sztucznego jeziora to też nie taki hop-siup. Ale dalej już z górki, no bo tymczasowe areny hokeja na trawie, równie tymczasowa arena siatkówki plażowej, tor kolarstwa BMX, jakiś las z pagórkami dla kolarzy górskich – wszystko tymczasowe i bez dachu. Podobnie łucznictwo. Hipodrom? To może być troszkę większa inwestycja. Aczkolwiek niekoniecznie. Tenis ziemny? Na Warszawiance dobudować porządny kort centralny, podrasować pozostałe, zorganizować igrzyska, a potem rok w rok turniej ATP – to jest plan! Żeglarzy pewnie z chęcią przywitają Zatoka Gdańska i Pucka. Piłka nożna? Te rozgrywki możemy organizować choćby za rok. I jeśli piłkarzy zaprosimy na Narodowy, to rugbystów można na Legię wysłać. Pozostaje już tylko pole golfowe. Zdaję się nie ma w Polsce pola o najwyższych standardach, więc wybudowane na okazję igrzysk mogłoby utrzymywać swoją funkcję w następnych latach.

Jakie to momentami proste. Tym bardziej że kilka obiektów, jak choćby pływalnia 50-metrowa, naprawdę by się w stolicy przydało. I o ile nad częścią olimpijskiej infrastruktury trzeba będzie długo debatować żeby nie była zbyt kosztowna po igrzyskach (nie zapominajmy, że trzeba jeszcze zbudować kilkunastotysięczne osiedle), to część będzie po prostu uzupełnieniem oferty stolicy. Wiec czemu już nie startujemy do organizacji igrzysk? No pewnie że pieniądze. Gdzieś w tym tekście przywołałem przykład Grecji jako państwa o nieporażającym przecież poziomie gospodarczym, a zdolnym do organizacji LIO. Zdolnym jak zdolnym – Grecy na igrzyska wydali „trochę” więcej aniżeli planowali. I w powszechnej opinii to „trochę” dorzuciło swoje trzy grosze do obecnej sytuacji gospodarczej tego kraju. Ile kosztują zatem igrzyska? Londyn mówi o 10 miliardach funtów. W Atenach było niespełna 10 miliardów euro(choć miało być około cztery razy mniej). Do Pekinu nie ma co się porównywać, bo to trochę inna bajka. Ale możemy strzelać ile byśmy wydali. 40 mld zł? 50? 60? Dość grube szacowanie, ale tak chyba można to ocenić. Co oznacza taka kwota? Że robimy drugie piłkarskie EURO – koszty tego są określane w okolicach 80 mld zł. Przy czym dziś, organizując EURO pożyczamy, inwestujemy, pożyczamy… Jest rozwój, postęp, może się wydawać, że łapiemy Boga za nogi, ale za ten rozwój i postęp trzeba trochę zapłacić. W ratach przez wiele lat. Ciężko mi ocenić kiedy będzie można trochę poważniej mówić o polskich igrzyskach. Może już za cztery lata, gdy EURO okaże się sukcesem, a przyrost gospodarczy znowu zawstydzi całą Europę. Warszawa 2024? To jest marzenie, ale niedługo to może być plan.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl