A miało być tak pięknie

Pamiętam jak jeszcze kilka lat temu byłem wprost zachwycony Johanem Vonlanthenem. Szybki, młody, przebojowy, utalentowany, najmłodszy strzelec bramki na Mistrzostwach Europy. Dzisiaj słyszę, że może zagrać w Ekstraklasie…

I tak, przyznaję się, że oprócz radości z tego faktu, ogarnia mnie też smutek, bo to praktycznie oznacza już koniec wielkiej, wspaniałej kariery Johana Vonlanthena. O której, tak naprawdę, nie było mowy od początku.

Młody Szwajcar dzisiaj grzeje ławkę Red Bull Salzburg i za około 200 tysięcy Euro jest do wzięcia. Może zagra w Polonii Warszawa, może w Wiśle Kraków, Lechu Poznań, Lokomotiwie Moskwa. Nie będzie jednak gwiazdą w Ligue 1, Serie A albo Premier League. Szkoda.

Vonlanthen tak naprawdę nigdy specjalnie nie dawał powodów, aby się nim zachwycać. Nie wiem czemu, gdy tak dzisiaj o tym myślę, tak bardzo go uznawałem i uznaję. W PSV Eindhoven grał dobrze i nic ponadto. W Brescii w ogóle nie zaistniał, a w Austrii za wiele o nim nie słyszałem. Ot, kolejny młody zawodnik jakich wielu. Krótko mówiąc, nigdy nie dał powodów, aby było o nim głośno i aby bili się o niego wielcy. Szkoda.

Słyszałem, że jego pensja może wynieść w Polsce nawet 400 000 Euro. To dużo. Za dużo jak na naszą ligę i umiejętności Vonlanthena, oceniane już na chłodno teraz. Choć przyznaję, że chciałbym, aby Szwajcar u nas zrobił furorę, wybił się i spróbował jeszcze jeden raz podbić Stary Kontynent. To jak będzie Johan, spróbujesz?


pubsport.pl