A nie mówiłem?

Zgodnie z obietnicą Mistrzostwa Europy Siatkarzy wieńczę notką o tym tytule. I mogę to zrobić ze świadomością sukcesu siatkarzy i moich przewidywań. Spełniło się także to o czym pisałem przed meczem o 3. miejsce – motywacja Rosjan może się szybko rozpłynąć.

Aczkolwiek napisałem i ja coś bardzo głupiego. Wahałem się czy to napisać, ale napisałem, więc teraz chowam głowę w piasek. „Może nieprzyjemnie to zabrzmi, ale znając umiejętności Kuby Jarosza uważam, że jeśli on jest naszym najlepszym graczem to coś nie gra.”. Mea culpa, mea culpa, mea culpa maxima. Przepraszam. No, ale teraz mogę się popastwić nad wszystkim ekspertami i dziennikarzami co wieszczyli nam porażkę/klęskę. Ale nie chce mi się, wszak moment mamy piękny i radosny. Mamy medal. Drugie podium wielkiej imprezy w jednym sezonie. Jak na razie tylko Memoriał Huberta Wagnera skończyliśmy poza trójką. Ale myślę że nasz nieodżałowany trener nam wybaczy.

Sezon się jeszcze dla nas nie skończył. Za dwa tygodnie PlusLiga, ale w grudniu czeka na nas jeszcze Puchar Świata. Pewnie wielu zakręci nosem że dostaniemy się nań jakiś czas temu już obiecaną dziką kartą, ale tym razem będziemy mogli śmiało stwierdzić, że to zaproszenie nam się należy. Choć, według moich wyliczeń, będziemy w najnowszym rankingu światowym dopiero trzecim zespołem spośród tych, które nie dostaną się na Puchar Świata klasycznymi metodami. Oznacza to że ktoś z będącego przed nami duetu Bułgaria-Rosja do Japonii walczyć o olimpijską kwalifikację nie pojedzie. A może ani jednych ani drugich nie zobaczymy, bo FIVB może nie zdecydować się na danie dwóch dzikich kart jednej federacji kontynentalnej. Może i dobrze, a może i nie dobrze bo potem w hipotetycznym kontynentalnym turnieju kwalifikacyjnym… Wiemy za to że na Puchar Świata pojadą Kubańczycy, Amerykanie, Włosi i Serbowie, zaś gospodarski obowiązek spełnią oczywiście Japończycy. Już taki zestaw drużyn budzi popłoch w kontekście walki o podium, a przecież należy jeszcze spodziewać się Brazylii i Argentyny. No i pojedziemy my. Czyli kto? To jest bardzo ciekawe pytanie. No bo mamy ten nasz podwójnie obrązowiony zespół i mamy tych, tak zwanych, „wielkich nieobecnych”. Jest na przykład Paweł Zagumny. Akurat na pozycji rozgrywającego mieliśmy teraz największy problem, gdyż Fabian Drzyzga pojechał po doświadczenie i nie był na tym turnieju żadną alternatywą dla Łukasza Żygadły. Obecność Gumy wydaje się być mocnym dowartościowaniem tej ekipy. Tylko ciekawe co się stanie jeśli Anastasi dalej będzie ufał rozgrywającemu Trentino. Szczerze mówiąc nie wiem co się stanie, bo nie przypominam sobie sytuacji by ktoś Gumę z założenia kierował do kwadratu dla rezerwowych. Idziemy dalej. Do gry na przyjęciu dalej kreowani są Winiarski ze Świderskim. Pewnie zagrożony może czuć się Mika, który też Czechy i Austrię objechał głównie by zobaczyć jak to jest. Ale na dziś dzień trio Kubiak-Kurek-Ruciak jest dla mnie nie do ruszenia. Oczywiście zobaczymy co pokażą pierwsze kolejki sezonu ligowego. No i jak tam będzie ze zdrowiem. Boję się że z góry można przewidzieć co o swoim zdrowiu powie Mariusz Wlazły, ale na jego pozycji i tak jest ciasno, bo jest Jarosz, jest jak zawsze Gruszka, jest i Bartman. Okres powołań będzie bardzo gorący.

Już się niecierpliwię na Puchar Świata. Tak sam w sobie to jest to bodaj najciekawszy turniej w kalendarzu. Szkoda tylko, że zwycięstwo w nim nie jest celem samym w sobie i odbywa się on zawsze w dość nieprzychylnej nam strefie czasowej. Ale przynajmniej nie ma miejsca na kantowanie. Jest jedenastu ciężkich rywali i w każdym meczu liczy się tylko zwycięstwo. A jeśli już jesteśmy przy kantowaniu – czy ktoś we wczorajszo-dzisiejszych relacjach spotkał się ze wspomnieniem o meczu grupowym ze Słowacją? No właśnie.

POWIEDZ O NAS SWOIM ZNAJOMYM:

Sponsor serwisu:
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl

Dodaj komentarz