A oto moja „10” najlepszych sportowców Polski w 2012 roku

Dziś rozstrzygnięcie  Plebiscytu Przeglądu Sportowego na 10 najlepszych sportowców Polski 2012 roku. Jakże chlubna tradycja, która na stałe wpisała się w historię polskiego sportu. Redakcje sportowe, kibice dyscyplin wszelakich typują swoje „10”. Każdy przyjmuje inne kryteria, prezentuje swój pogląd. Moje zestawienie też na swój sposób będzie obrazoburcza, całkowicie subiektywna, a me wybory czasem niewiele będą miały wspólnego ze sportem.

1.Tomasz Majewski – zdobyć złoto na Igrzyskach Olimpijskich, to jest coś. Ale powtórzyć owy wyczyn, to się zowie wspaniałością sportowca. Piątkowy wieczór, gdy Tomasz Majewski zdobył złoto, zapamiętam na długo. Szczególnie w pamięci utkwił mi jego stoicki spokój i majestatyczny śmiech. Oprócz jego wspaniałych osiągnięć sportowych Majewski stał się kopalnią wywiadów, a jego poglądy często wzbudzały pozytywny ferment.  Znakomicie podsumował go mój ulubiony polski pisarz, Jerzy Pilch, w wywiadzie dla Rzeczpospolitej: „On jest jak hiszpańscy piłkarze. A do tego czyta książki. Podobno maniakalnie. Sił życzę. Co innego wygrać olimpiadę, co innego doczytać do końca niejedną książkę dzisiejszą.”

2. Adrian Zieliński – co by tu dużo mówić, złoto na igrzyskach to wielkie osiągnięcie i co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Adrian stworzył piękne przedstawienie w Londynie. Była dramaturgia, emocje, a na końcu happy end. Wzbudził moją sympatię także swoim stylem bycia. Miły, zabawny, skromny, świetnie wypadł w programie Kuby Wojewódzkiego. Materiał na wielkiego ciężarowca, również ciekawa persona.

3. Anita Włodarczyk – srebrny medal w Londynie, bardzo dobre występy na innych turniejach. Na igrzyskach niewiele zabrakło do złotego krążka. Polka była w stanie pokonać Tatianę Łysenko, ale szczęścia nie dopisało. Przed Anitą jeszcze wiele, wiele sukcesów, medali, to  znakomita sportsmenka.

4. Justyna Kowalczyk – sezon 2012 był specyficzny, nie było Mistrzostw Świata, Igrzysk Olimpijskich. Pozostał tylko Puchar Świata i Tour de Ski. Justyna na pewno może być zadowolona z tego sezonu. Morderczy Tour wygrała w cuglach, demonstrując Bjoergen, że w tych zawodach jest nie do pokonania. Wygrała zawody PŚ w Szklarskiej Porębie, ku wielkiej uciesze rodzących się polskich kibiców narciarstwa. Odniosła także inne wiktoria w PŚ, ale do końcowego tryumfu zabrakło garstkę punktów. Bjoergen od początku sezonu prezentowała wielką formę, a Justyna tradycyjnie w listopadzie i na początku grudnia nie zaczyna w optymalnym dla siebie stylu, dlatego Norweżka odjechała Polce na początku sezonu, co miało wpływ na końcowe rozstrzygnięcia.  Rok 2013 przyniesie MŚ, gdzie Justyna pewnie stworzy cudowne widowisko.

5. Agnieszka Radwańska – życiowy sezon w wykonaniu krakowianki. Na początku roku wygrała kilka ważnych turniejów, a w lipcu doszła do finału Wimbledonu. W finale pięknie powalczyła z będącą w niesamowitej formie Sereną Williams, której urwała jednego seta. Mimo tego Agnieszka i tak przegrywała ważne mecze z niewygodnymi dla niej rywalkami, a do tego przyszedł blamaż na igrzyskach, za co publika nie omieszkała jej niemiłosiernie zrugać. Moim zdaniem powinniśmy być  dumni, że mamy Polkę w czołówce jednego z najbardziej prestiżowych sportów, którym emocjonuje się wielki odsetek populacji. Nie jest to dyscyplina niszowa, w której w szranki stają reprezentanci zaledwie kilku krajów, jak np.  gloryfikowane przez nas podnoszenie ciężarów czy biegi narciarskie. Dlatego sukces Isi jest olbrzymi. Tym bardziej, iż moim zdaniem polski tenis jest jeszcze w powijakach.

 6. Robert Lewandowski – gwiazda światowego formatu nam się zrodziła. Powąchał nieco aromat króla strzelców Bundesligii, stał się gwiazdą BVB, świetnie poczynał sobie w Lidze Mistrzów. Na Euro strzelił bramkę Grekom, zapewniając tym samym sportowy orgazm całej Polsce. W końcu przeobraził się w postać nieznanego dotąd w Polsce formatu. W XXI wieku nie mieliśmy takiego piłkarza. Zagraniczne media serwują nam coraz to nowsze transferowe doniesienia na temat Lewego. Jedno jest pewne, dorobiliśmy się wielkiego kopacza, który niebawem będzie błyszczał jeszcze intensywniej.

7. Jakub Błaszczykowski – także życiowy sezon w wykonaniu Kuby. Świetnie radził sobie w Borussi Dortmund, strzelił kilkanaście bramek, wiele razy przeprowadzał kluczowe akcje, znacznie przyczynił się do mistrzostwa, nie dał wygryźć się ze składu niemieckim gwiazdom, a po kontuzji znowuż wrócił do znakomitej formy. Na Euro strzelił pięknego gola Rosjanom, ale zbłaźnił się aferą biletową, co nie przystoi dżentelmenowi. Liczę, że w tym roku utrzyma znakomitą dyspozycję.

8. Zofia Klepacka – brąz na londyńskich wodach dał jej wielką popularność, a jej poczynania poza akwenem przerodziły się w narodową dysputą. Emanuje ciepłem, radością, w każdym calu jest naturalna, jej wypowiedzi dla mediów były długo analizowane. Szlachetnie postąpiła, gdy swój medal oddała do licytacji, by pieniądze przekazać chorej dziewczynce, swojej sąsiadce. Przesympatyczna, szczera i inne tego typu przymioty określają Zosię. Wspaniały sportowiec i człowiek.

9. Jerzy Janowicz – początek listopada był dla Polski szokiem. Nieznany dotąd większości łodzianin szedł jak burza do finału  prestiżowego turnieju w Paryżu. Na swej drodze pokonał nie byle kogo, uległ mu Andy Murray i inni tenisiści ze światowego topu. Wsławił się niesłychanie piękną grą. Jego repertuar zagrań jest szerszy niż nurt Narwi. Powiem szczerze, że nikt ze świata sportu nie trzymał mnie tak długo przed telewizorem. Nawet Barcelona sprawiała, że nieraz ziewnąłem albo poszedłem zrobić herbatę. A pojedynki Jerzyka trzymały mnie mocno w fotelu. W domorosłej posusze, jaką mamy w tenisie, taki chłopak to wręcz wybryk natury.

10. Reszta medalistów z Londynu– nie utkwili mi specjalnie w świadomości. Szanuję ich sukces, ale ich osobowości nie urzekły mnie zbytnio. Z pewnością ich sukces był ogromny, wszak medal na IO to wielka sprawa, ale nie wyróżnili się czymś, co chwyciłoby mnie za serce.

 


pubsport.pl
Bartosz Śliwicki
Uczeń gimnazjum, mieszkaniec Sompolna, fanatyk sportu. Lubi futbol w najwyższym wydaniu, ale nie gardzi biegami i skokami w zimę. Często ślęczy nad tenisem, namiętnie śledzi poczynania Radwańskiej i Janowicza. Pseudo-erudyta, nieokrzesany humanista, ministrant, ironista, leń i naczelny krytyk wszystkiego. Gustujący w refleksyjnych filmach oraz Depeche Mode. Żarliwy entuzjasta reportaży i Jerzego Pilcha.