A poziom wciąż ten sam

Bardzo martwi to, co dzieje się obecnie w naszej ekstrakalsie. Są nowe stadiony. Wspaniale, nawet mimo tego, że ostatnio coś zdarza się, że brakuje na nich i widowni i czasem również trochę dopingu. Ale poziom wciąż jest taki sam jak wcześniej. Tak samo słaby.

Zauważyłem teraz pewną tendencję, żeby dawać więcej szans młodym zawodnikom. Może to tylko złudzenie, bo wydaje mi się tak tylko dlatego, że w tym sezonie zawsze jak przeglądam skład jakiejś ekipy, to od razu odruchowo patrzę na wiek. Myślę jednak, że zwykłe złudzenie to nie jest, bo jednak tych chłopaków trochę jest. No i bardzo mnie to cieszy. Jedni grają lepiej, drudzy gorzej, ale grają i to ważne, nabierają doświadczenia, co na pewno zaprocentuje w niedalekiej przyszłości. W końcu z czegoś ta nasza kadra musi żyć. W każdym razie, miejmy nadzieję, że to będzie lepsza przyszłość. Lepiej wystawić dwudziestoletniego Polaka, niż trzydziestokilkuletniego gościa z zagranicy, który na dodatek z sezonu na sezon gra coraz gorzej.

Martwi jednak poziom, który – według mnie – jest ciągle na bardzo niskim pułapie, można by rzec, że nawet podchodzi on pod dramatyczny. Niektóre spotkania – rzeczywiście, mogą się w miarę podobać. Ale to są nieliczne wyjątki. Oczywiście, oglądając kolejkę w kolejkę Ekstraklasę można w końcu cieszyć się byle meczem. Mówić, że jest dobry, bo od tej ligi po prostu zdecydowanie przestajemy wymagać. Ale gdy się obejrzy najpierw mecz naszej ligi, a chwilę później mecz może nie Premier League, ale na przykład Bundesligi to różnica jest ogromna. Można ją zauważyć oglądając po pięć minut każdy mecz. W Bundeslidze jest niesamowita intensywność grania. Tam nie można sobie meczu tak po prostu przedrzemać (a w Polsce można), w lidze naszych zachodnich sąsiadów trzeba zasuwać do utraty tchu, przez pełne 90 minut, a jak będzie trzeba to i więcej.

Inspiracją do napisania tego tekstu był między innymi poniedziałkowy mecz Cracovii z Polonią. No dramat po prostu. Mogę powiedzieć: zmarnowane 90 minut mojego życia. Tam była tak bezładna kopanina, że to się nie mieści w głowie. Faule, w drugiej połowie była może jedna, może dwie bramkowe sytuacje. A to wszystko wyglądało mniej więcej tak: Cracovia przejęła piłkę, jedno podanie, oj i strata, Polonia przy piłce, jedno podanie, o kurde – strata. I tak w kółko. Dramat. Żaden z zawodników nie umiał się popisać chociaż jedną udaną, indywidualną akcją. Żadnego zrywu, nic.

Najgorsze, że w wielu meczach naszej ekstraklasy piłkarze grający w tejże lidze, najwyższej w Polsce, mają problemy z najprostszymi zagraniami piłkarskimi. Zdarza się, że zawodnik jest zupełnie nie atakowany, piłka mu leci pół godziny z nieba, a ten przyjmuje ją na kilka metrów. No nie na tym poziomie takie rzeczy, panowie, to jest w końcu podobno najwyższy poziom w Polsce. Podanie piłki wewnętrzną częścią stopy wielu graczom też sprawia problem.

I ten mecz, pomiędzy Cracovią i Polonią, Eurosport 2 pokazywał widzom w dwudziestu dwóch krajach. Początkowo się z tego cieszyłem, ale to co pokazują nasi ligowcy woła o pomstę do nieba. I raczej już nie jestem tak zadowolony z tego, że Eurosport 2 pokazuje mecze ekstraklasy, bo jest mi najnormalniej w świecie troszkę wstyd. Za naszą Ekstraklasę. Za naszą, polską piłkę.


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl