Aaron Cel: Kibicuję Stelmetowi, z Polski mam dobre wspomnienia! [WYWIAD]

O Aaronie w ostatnim czasie jest bardzo głośno, ale jak najbardziej zasłużenie. Koszykarz w nowym, francuskim klubie spisuje się na medal. Jednak pomimo wyjazdu do trójkolorowych, Aaron Cel wciąż bardzo miło wspomina kolegów z byłego klubu – Stelmetu Zielona Góra. W wywiadzie przeprowadzonym przez pubsport.pl Aaron Cel opowiada o zaaklimatyzowaniu się we Francji, swoich odczuciach oraz porównuje ligę polską i francuską. 

Karolina Snowarska: Ostatnio w mediach jest o Tobie bardzo głośno. Czytałam wiele artykułów i wszystkie bardzo pozytywnie się o Tobie wypowiadają. Jak Ty czujesz się z tą sytuacją? Co sobie myślisz, kiedy natrafisz na artykuł „Zachwycający Aaron Cel”?

Aaron Cel: Wiadomo, że zawsze jest to przyjemne uczucie, kiedy ludzie wypowiadają się o nas w samych superlatywach. Ale nie gram w koszykówkę dla tych wszystkich pochwał, artykułów itd, dla mnie najważniejsza jest dobra gra i zwycięstwo.

K.S.: Na początku Twojego pobytu w drużynie nie spędzałeś zbyt wielu minut na parkiecie. Czy trudno było Ci się pogodzić z decyzją trenera, czy jednak ją rozumiałeś?

A.C.: Na początku miałem bardzo pod górkę, przed podpisaniem kontraktu trener obiecywał, że będę miał wielką szansę na rozwój, że będzie mi pozwalał na grę. Jednak na początku tak nie było i miałem pewne pretensje, czułem żal. Jednak nie poddałem się i na każdym z treningów dawałem z siebie wszystko – to szybko zaprocentowało. Na samym początku spędzałem na parkiecie na prawdę niewiele czasu, ale teraz gram w meczach już prawie 20 minut, co nie jest jeszcze nadzwyczajną wiadomością, ale cieszę się, że jest lepiej. Mogę przynajmniej już pokazać to, co potrafię.

K.S.: Jak podoba Ci się we Francji, służy Ci tutejszy klimat?

A.C.: We Francji mi się podoba – znam ten kraj, bo tutaj się urodziłem i spędziłem tutaj sporo czasu. A czy klimat mi służy? Nie wiem, ale chyba bardziej odpowiada mi polski klimat (śmiech)

K.S.: Jak wygląda sytuacja w drużynie, jak podoba Ci się atmosfera, czy trudno było się zaaklimatyzować?

A.C.: Sytuacja w drużynie jest idealna, moim zdaniem każdy gracz chciałby grać dla takiego klubu. Atmosfera jest fajna, a dodatkowo polepsza ją passa zwycięstw.

K.S.: W jakim języku porozumiewasz się z kolegami? Rozmawiacie głównie po angielsku, czy są też zawodnicy z którymi możesz porozmawiać po francusku?

A.C.: W drużynie różnie bywa: trochę po angielsku, trochę po francusku. A jak coś mi nie pasuje, to mówię sam do siebie po polsku (śmiech)

K.S.: Jak mógłbyś porównać ligę polską i ligę francuską? Widać jakąś różnicę?

A.C.: Tak, to są dwie  różne ligi. Liga francuska jest lepsza, bardziej atletyczna, szybsza i bardziej szalona… W Polsce wolniej się gra, jest mniej drużyn na poziomie europejskim.

K.S.: Czy nie żałujesz decyzji o przenosinach do Francji?

A.C.: Nie żałuję, w Polsce wygrałem wszystko, co było do zdobycia. Osobiście też sporo osiągnąłem, więc był już czas na zmianę otoczenia. Miałem wiele propozycji: z Włoch, Niemczech i bardzo kuszącą z Monako oraz oczywiście z Francji. Jednak postanowiłem podpisać kontrakt z francuskim klubem, ponieważ znam już ten kraj i nie żałuję, że podjąłem taką decyzję.

K.S.: Czy interesuje Cię jeszcze los byłego klubu? Wracasz jeszcze myślami do Zielonej Góry?

A.C.: Śledzę PLK co tydzień, oczywiście śledzę też poczynania Zielonej Góry w Pucharze Europy. Mam nadzieję, że w czerwcu uda mi się pojechać do Polski na jakiś mecz finałowy.

K.S.: Masz jakiś kontakt z kolegami z Polski?

A.C.: Tak, z niektórymi koszykarzami mam bardzo dobry kontakt. Podczas pobytu w Polsce zaprzyjaźniłem się z 3,4 zawodnikami, więc jak najbardziej staram się z nimi utrzymywać kontakt.

Wywiad przeprowadziła Karolina Snowarska