Absurdy z gołą Radwańską w tle

Wielką burzę wywołała sesja Agnieszki Radwańskiej dla magazynu ESPN „The Body Issue”. Czy to oznacza, że wysportowany człowiek powinien się wstydzić swojej wysportowanej sylwetki?

Czy katolicy powinni się wstydzić znajdujących się w Kaplicy Sykstyńskiej fresków Michała Anioła, na których eksponowana jest nagość? Nie, bo nagość wyraża piękno ludzkiego ciała i nie jest powodem do wstydu i zgorszenia, jeśli nie służy wyłącznie do dawania uciechy ludzkim oczom. Nagość często balansująca na krawędzi erotyki i lekkiej pornografii w takich pismach, jak Playboy czy CKM nie ma żadnych wyższych idei. Kobieta po prostu się rozbiera i dostaje za to odpowiednią zapłatę, jej ciało staje się towarem, który mogą podziwiać wszyscy nabywcy danego magazynu. Takie zdjęcia stanowią bodziec do wybujałych fantazji seksualnych. Bo do czego mężczyźni, także katolicy (nie bądźmy hipokrytami, każdy z nas grzeszy), często wykorzystują fotki w takich magazynach, to chyba pisać nie muszę. Niektórzy się obruszą i powiedzą, że to też jest forma prezentacji piękna ludzkiego ciała i trudno się z nimi nie zgodzić. Oczywiście kobiety, które rozbierają się dla CKM-u czy Playboa mają prawo czuć satysfakcję czy wręcz dumę z tego, że natura je hojnie obdarzyła i mogę swoje kształty zaprezentować całemu światu, a kwestia wystawiania przez nie całego ciała na widok publiczny zawsze będzie przedmiotem dyskusji. Nagości zawsze towarzyszyły kontrowersje, a granica tolerancji jej eksponowania z każdym wiekiem stawała się coraz cieńsza.

Czy nagość Agnieszki Radwańskiej w sesji dla „The Body Issue”, specjalnej edycji amerykańskiego magazynu ESPN, to powód, by mówić o „osobistym upadku” czy „niemoralnym postępowaniu”? Czy my ludzie, w ogóle mamy prawo kogokolwiek oskarżać o osobisty upadek? Krucjata Młodych usunęła najlepszą polską tenisistkę z akcji „Nie wstydzę się Jezusa”. Dla mnie ta inicjatywa zawsze była czymś mało zrozumiałym, wręcz jest to dla mnie pewien rodzaj pokazówki. Bo inicjatorzy akcji chwalą się tym, jakie to znane osoby są z nimi, a czy wyznanie wiary przez celebrytę czy celebrytkę jest czymś cenniejszym od wyznania wiary przeciętnego Kowalskiego? Wspomnę krótko, że celem „The Body Issue” jest promowanie zdrowego trybu życia poprzez eksponowanie sylwetek znanych sportowców. Więc powinniśmy się cieszyć, że Radwańską spotkał taki zaszczyt udziału w sesji, która ma zachęcać ludzi do utrzymywania aktywności fizycznej. To nie jest CKM i Playboy, gdzie widać wszystko jak na dłoni. Jest to nagość bardzo subtelna, ukazana w taki sposób, że nie widzimy więcej od tego co możemy zobaczyć na plaży czy na basenie. Przypominam, że poza zdjęciami był także wywiad, na który niewielu dziennikarzy raczyło zwrócić uwagę.

Skoro Agnieszka Radwańska ma się wstydzić sesji dla ESPN, to każda kobieta powinna się wstydzić paradowania po plaży w bikini? Za chwilę dojdziemy do tego, że piękne, zgrabne, wysportowane ciało to jest powód do wstydu. Mam wrażenie, że popadamy (popadliśmy?) w jakąś paranoję. Krytyka krakowianki za udział w tej sesji paradoksalnie obróciła się przeciwko samym krytykom, w tym także przeciwko Krucjacie Młodych i w ogóle katolikom, bo ich sądy są mało spójne i brakuje w nich konsekwencji. Bo skoro nagość jest dla męża w sypialni to można by pomyśleć, że w ogóle powinno się zakazać strojów kąpielowych, a spódniczki mini też są niemoralne, bo kuszą męskie oczy, nie same spódniczki, a to co jest pod nimi. A baseny w ogóle powinny być pozamykane, bo prowokują do grzesznych myśli. Absurd goni absurd, nieprawdaż? I jeszcze jedno, fakt że Agnieszka należała do „Nie wstydzę się Jezusa” nie znaczy tutaj kompletnie nic, jest to tylko dodatkowy bodziec, by sobie dla zasady poużywać na krakowiance, bo czy Radwańska wsparłaby „Nie wstydzę się Jezusa” czy by nie wsparła, to i tak afera by była na całego. Bo Agnieszka co by nie zrobiła i co by nie powiedziała to i tak zawsze będzie źle. Odkąd pamiętam zawsze była obiektem ataku kibiców, a emocje także coraz mocniej podkręcają media. Na przykładzie tego co piszą i co mówią widzę totalne upodlenie polskiego dziennikarstwa, które się dokonało już rok temu podczas londyńskich igrzysk.

Oczywiście nigdy nie można być pewnym, że mężczyźni nie wykorzystają zdjęć Agnieszki w niecnych celach, ale to samo dotyczy wrażeń podczas obserwacji atrakcyjnych kobiet w bikini i nie tylko. Bo nigdy nie wiadomo na jaki rodzaj fetyszu cierpi konkretny mężczyzna i jaka forma nagości jest mu potrzebna, by wyobraźnia pracowała na pełnych obrotach. Ale w ten sposób do wszystkiego można dorobić jakąś ideologię. A odnośnie Radwańskiej, czemu akurat teraz wykluczono ją z akcji „Nie wstydzę się Jezusa”? Przecież jak wiadomo tenisistki śmigają po kortach w krótkich spódniczkach czy zwiewnych sukienkach. Gdy tenisistka schyla się do returnu czasem widzimy więcej od tego, co Radwańska pokazała w sesji dla magazynu ESPN. Niestety zdroworozsądkowe myślenie jest coraz mniej w cenie.

Żeby była jasność, jestem katolikiem i nie wstydzę się Jezusa. Nie wstydzę się też Agnieszki Radwańskiej (skoro ją z akcji wykluczono to by oznaczało, że katolicy powinni się jej wstydzić), bo nie widzę niczego niemoralnego we wzięciu udziału w sesji służącej jakiejś idei. Wracając jeszcze do tych znanych, którzy wsparli akcję „Nie wstydzę się Jezusa”, jest tam też Robert Lewandowski, który nie dawno wspólnie ze świeżo poślubioną żoną wziął udział w dosyć odważnej sesji dla „Gali”, a przynajmniej jedno zdjęcie, na którym Robert prezentuje gołą klatkę piersiową, a jego małżonka z górnej garderoby ma na sobie tylko stanik może budzić oburzenie katolików. Czy i napastnik Borussi dopuścił się czynu niemoralnego i powinien zostać usunięty z tej akcji? Ja tak nie uważam, ale patrząc na to jak potraktowano Agnieszkę można by pomyśleć, że są równi i równiejsi. W ogóle, tak jak trzeba mieć ewidentny dowód, by kogoś skazać za popełnienie jakiegoś przestępstwa, tak i tutaj kryterium usunięcia powinno być świadome łamanie przykazań kościelnych i nie przestrzeganie prawd wiary, czyli po prostu życie sprzeczne z zasadami katolicyzmu. Ale przecież świadomy swoich ułomności człowiek, który nie chce się poprawiać, nie wsparłby takiej akcji.

Z „gołej Radwańskiej”, że tak to nazwę, tak naprawdę wypłynęła smutna prawda, że Polska jest krajem pełnym absurdów, w którym bardzo łatwo się ocenia i nadinterpretuje fakty, dorabiając do wszystkiego różne ideologie. Nie można tak po prostu zobaczyć zdrowej, wysportowanej kobiety, która prezentując swoją sylwetkę zachęca ludzi do prowadzenia aktywnego życia fizycznego? Oczywiście nie chodzi o to, by wszystkie kobiety były, jak Agnieszka Radwańska, a wszyscy mężczyźni jak choćby John Isner, który również w tej sesji wziął udział (tak właśnie, biorą w niej udział także mężczyźni, więc kobiety również mają na czym zawiesić oko…), ale o samą ideę uprawiania sportu. Czy ta sesja nie może być po prostu zachętą do dbania o własne zdrowie? Czemu my Polacy zawsze we wszystkim musimy widzieć głęboko ukryte drugie dno?


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl