Ach, ten RB7…

Szybkie te bolidy Red Bulla… Sebastian Vettel już na pierwszym okrążeniu wyścigu o GP Australii miał prawie 2.5 sekundy przewagi nad drugim Lewisem Hamiltonem… Pierwszy weekend sezonu Formuły 1 przyniósł nam emocje!

Jak wspomniałem wczoraj, w kwalifikacjach ciągle patrzyłem na te ruchome tylne skrzydła. To fajny, nawet bym powiedział, sympatyczny widok. Podczas wyścigu, gdy używać go można było wedle ściśle określonych przepisów, stało się to dla mnie bardziej przejrzyste. Myślę, że nie tylko dla mnie. Chyba nie do końca to sprawiedliwe, ale jak pokazało kilku kierowców, można bronić się KERSem. Z drugiej jednak strony, kierowca atakujący może użyć i dodatkowych koni mechaniczych i DRSu. Mimo wszystko nie zawsze wyprzedzanie z tymi wszystkimi bajerami jest proste. Zawodnicy mają teraz dużo pracy przy tym wszystkim…

Powróćmy jednak do wyścigu w Melbourne Park. Bolidy Red Bulla są kolejny raz niewiarygodnie szybkie. Sebastian Vettel przez prawie cały wyścig prowadził i uciekał przed resztą. Gonić go próbował Hamilton, ale nie był w stanie dojść Niemca choćby na sekundę, by spróbować zaatakować go tylnym spojlerem.

Teraz będę się rozpisywał o wspaniałym wyścigu dla Vitalya Petrova. To prawda, jeździł znakomicie, ale zastanawiam się, w jakim stopniu to jego umiejętności, a ile w tym jest możliwości samochodu. Rosjanin pojechał bardzo dobrze, startował z szóstej pozycji i nie znalazł się poniżej jej ani razu dziś! Opłacało mu się zaryzykować i pojechać na dwa pit stopy, choć pod koniec wyścigu, jego opony były na pewno bardzo żużyte. Wszyscy sobie teraz myślimy, co by było gdyby Robert Kubica był wówczas za kierownicą swojego Lotusa-Reanult… Na pewno go „nosiło” przed telewizorem w Pietra Ligure…

Zastępujący Polaka Nick Heidfeld pojechał wyjątkowo słabo, zarówno w sobotę, jak i w niedzielę. Albo było coś nie tak z samochodem, albo Niemiec po prostu stać go tylko na tyle, ile pokazał…

Bardzo zdziwiło mnie zachowanie Jensona Buttona, gdy wyprzedzał Felipe Massę. Brytyjczyk jest znany ze spokojnej jazdy, więc tym bardziej trudno wytłumaczyć, dlaczego tak postąpił. Przecież powinien zdawać sobie z tego sprawę, że jak nie odda pozycji, to sędziowie się nim zajmą i straty będą jeszcze poważniejsze. Być może liczył, że Charlie Whiting i reszta przymkną na to oko, jak kilka razy na Hamiltona w zeszłym roku…

Wypada wspomnieć jeszcze o Marku Webberze. To kolejne nieudane dla niego Grand Prix w ojczyźnie. Z Petrovem przegrał, bo Rosjanin zrobił pit stop mniej. Z kolei pozycja za Fernando Alonso to efekt złego momentu wyjazdu na tor z alei serwisowej. Mechanicy Red Bulla musieli mieć jakieś problemy, bo sam postój trwał o jakieś 2.5 sekundy za dużo. I tak oto „Sympatyczny Kangur” nie przykuwał wiele uwagi widzów i skończył piąty.

Chciałem pochwalić też Segrio Pereza, debiutanta z Saubera. Auta z tej stajni też są szybkie, o czym przekonaliśmy się w kwalifikacjach. Meksykanin był jeszcze większym ryzykantem niż Petrov, bo tylko raz zjechał do mechaników. Jednakże te całe ciepłe słowa muszą zostać ochłodzone, bowiem kilka godzin po wyścigu, w chwili pisania przeze mnie tego wpisu, pojawiła się informacja o dyskwalifikacji kierowców Saubera za nieprzepisową wielkość tylnego skrzydła. Szkoda mi ich, zwłaszcza Pereza, bo mieli powody do radości po tym wyścigu. W związku z tym, Paul di Resta, inny debiutant, tyle, że z Force India, zdobył pierwszy punkt w karierze.

Trzeba przyznać, że działo się podczas tego Grand Prix. Mimo wszystko nie chcę wiele prorokować, co może stać się w dalszej części sezonu, bo to narazie jeden jedyny wyścig sezonu i wiele może się zmienić. Tak więc ani kapitalne Red Bulle (głównie w treningach i kwaifikacjach), ani świetna jazda Petrova (choć bardzo miło, że R31 pojechał tak dobrze) to jeszcze nie są oznaki, że tak będzie wyglądać cały ten rok. Na pewno więcej będziemy wiedzieć po GP Malezji za 2 tygodnie.

 


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl