Adam Simac: zadziałała nasza kanadyjska mentalność!

Czy po wygranej z Bułgarią Kanadyjczycy obawiają się jakiegoś przeciwnika w Mistrzostwach Świata? Jak wymawiać nazwisko Adama Simaca? Odpowiedź w naszym wywiadzie ze środkowym reprezentacji Kanady.

Na początku gratuluję wygranej w tak dramatycznych okolicznościach z wymagającym rywalem. Odnoszę jednak wrażenie, że mogliście to spotkanie wygrać za trzy punkty, gdyby udało wam się dowieźć przewagę w I secie do końca.

– Poziom naszej gry w tym spotkaniu momentami był bardzo wysoki, ale czasami też znacznie spadał. Myślę, że zdołaliśmy przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ponieważ nie poddawaliśmy się w tych krytycznych momentach. Musieliśmy je przełamać przede wszystkim w naszych głowach, a udało nam się to, ponieważ razem stanowimy zgrany zespół i wszyscy przyczynili się do tej wygranej.

Wasza gra wyglądała zdecydowanie lepiej niż w pierwszym spotkaniu przeciwko Rosji. Jak w takim razie przygotowywaliście się to starcia z Bułgarami?

– Już w spotkaniu z Rosją graliśmy całkiem nieźle, ale mieliśmy takie chwile, że zachowywaliśmy się jak kurczaki bez głowy. Byliśmy sparaliżowani i nie potrafiliśmy nad tym zapanować. Bułgaria to zespół bardzo silny, jeśli chodzi o blok, a my wiedząc o tym, podeszliśmy do meczu z nimi z większym spokojem. Bardziej skupiliśmy się na obronie i wykazaliśmy się większą cierpliwością.

W niektórych fragmentach meczu wyglądało, jakbyście swoją dobrze zorganizowaną obroną i blokiem zdenerwowali Bułgarów. Można powiedzieć, że wygraliście z nimi także walkę psychiczną?

– Zadziałała nasza kanadyjska mentalność. Mamy takie ćwiczenie na treningu, w którym piłka po bloku leci w narożnik boiska, a my musimy dać z siebie 100%, by taką piłkę obronić. To nas uczy, by nie rezygnować z żadnej, nawet beznadziejnej piłki. To, co widzieliście podczas tego meczu, było idealnym przykładem, jak walczy reprezentacja Kanady.

Zwycięstwo z Bułgarami otwiera wam szansę na naprawdę wielkie osiągnięcia podczas Mistrzostw Świata. Gdzie w takim razie chcielibyście zajść?

– Najpierw musimy zagrać tak samo dobrze, jak dziś w kolejnych trzech spotkaniach, bo formuła turnieju zbudowana jest tak, że bilans z każdego spotkania pierwszej fazy może liczyć się w drugiej. Dopiero jak pokonamy naszych najbliższych trzech rywali, będziemy mogli zagrać w II rundzie, a tam wszystko jest możliwe.

Czy po takiej wygranej są przeciwnicy, których się obawiacie?

– Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy mocni, ale musimy z respektem podchodzić do naszych rywali. Przecież na Mistrzostwa Świata trafiają zespoły, które solidnie na to zapracowały. My znamy swoje możliwości i z każdym możemy nawiązać walkę.

Ostatnie pytanie, z dedykacją dla komentatorów sportowych: jak wymawiać twoje nazwisko?

– Można wymawiać je „simacz”, ale tak naprawdę powinno być „szimacz”, bo moje korzenie sięgają Słowenii i Chorwacji. Teoretycznie w moim nazwisku powinny pojawić się znaki diakrytyczne, ale ze względu na rejon, w którym jestem, nie pisze się ich.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl