Adamek vs. Kliczko – relacja z trybun

Witam po dłuższej przerwie. Dziś opiszę dla Was swoje wrażenia z walki Tomasz Adamek – Witalij Kliczko, którą miałem przyjemność obejrzeć w ubiegłą sobotę z trybun nowo wybudowanego stadionu we Wrocławiu.

Na początek o dojeździe na stadion. Widok ludzi ściśniętych w tramwajach niczym sardynki w puszce był do przewidzenia. Mimo wszystko transport tam i z powrotem poszedł dosyć sprawnie. Mam tylko nadzieję, że tramwajów ze specjalnej linii E1 nie widział żaden unijny urzędnik, bo zatłoczenie na metr kwadratowy mogłoby go skłonić do wprowadzenia jakichś durnowatych przepisów  A wtedy rekord jednego z moich znajomych, który po meczu Euro 2008 czekał na wyjazd samochodem spod stadionu sześć godzin(!), byłby dziecinnie łatwy do pobicia.

Sam stadion z zewnątrz robi średnie wrażenie. Zrobiono właściwie tylko to co najniezbędniejsze. Jednak zanim dostałem się pod sam obiekt, mocno zaskoczyła mnie niezwykle pobieżna kontrola Mając ze sobą plecak spodziewałem się, że będę musiał czym prędzej opróżnić jego zawartość (czyli dwie bluzy dla mnie i dla brata na chłodniejszy wieczór). Tymczasem sposób sprawdzania przez porządkowych ograniczył się do konieczności otworzenia plecaka. Pod bluzami mogłem sobie ukryć wszystko czego dusza zapragnie. Mówiąc brutalniej, pole do popisu dla szaleńca pokroju Breivika było o wiele za szerokie. I żeby była jasność: Nie jestem za tym, aby traktować każdego jako potencjalnego przestępcę, wierzę w słowo „odpowiedzialność”, ale skoro już zatrudniono określoną ilość służb porządkowych, to niech chociaż wykonują swoją robotę staranniej. Idę o zakład, że nakreślone wcześniej wytyczne co do bezpieczeństwa imprezy brutalnie rozmijały się z rzeczywistością…

Idźmy dalej. Gastronomia, jak można się było spodziewać, do najtańszych nie należała. Przy stoiskach nie płaciło się gotówką tylko żetonami, które można było zakupić w specjalnych punktach. Nie ukrywam, że podobnie jak w przypadku franka szwajcarskiego przydałby się bank centralny, który osłabiłby trochę wartość tej dziwacznej stadionowej waluty względem naszej złotówki :). A mówiąc poważniej, przydałaby się konkurencja. Gdy jeden podmiot dostaje na wyłączność obsługę takiego wydarzenia, drożyznę mamy murowaną.

Wchodzę do wnętrza wrocławskiego kolosa. Wycieczkę betonowymi korytarzami wynagradza obraz po otworzeniu drzwi prowadzących na trybuny. Widoki naprawdę zapierające dech w piersiach. Ponieważ siedziałem dosyć wysoko, spodziewałem się najgorszego, czyli oglądania „mrówek”, a nie pięściarzy. Na szczęście, pogłoski o doskonałej widoczności nie były wyssane z palca.

Przed „walką wieczoru” trochę się wynudziłem. Organizatorzy zapewniali w broszurach, że zobaczymy emocjonujące pojedynki, a tymczasem tylko Mateusz Masternak dostarczył trochę emocji, w dobrym stylu rozprawiając się ze swoim przeciwnikiem w trzeciej rundzie. Nie zwracali na to uwagę najzagorzalsi fani Adamka. Gorzej, że niektórzy z nich albo a) zmęczyli się ciągłym skandowaniem i podczas walki chyba zabrakło im „powera”, b) zdrowo się „podchmielili” i sprokurowali bardzo blisko mojego siedziska drobną bijatykę. Na szczęście wystarczyło stanowcze skandowanie: „wyp…ać” ze strony pozostałych kibiców zgromadzonych w sektorze, aby zawstydzeni prowodyrzy bójki uciekli gdzie pieprz rośnie (tu warto po raz kolejny zapytać: gdzie była ochrona?).

O samej walce Adamek-Kliczko postaram się napisać w osobnej notce, chociaż zdaję sobie sprawę, że nie będzie to raczej nic odkrywczego. Na koniec o największym dla mnie rozczarowaniu. O ile przed show Michaela Buffera nie można było narzekać na nagłośnienie, o tyle w jego trakcie wyglądało to średnio. Wrzeszczący co rusz fani bez trudu zagłuszyli najlepszego ring announcera, przez co ledwo usłyszałem kultowe: „Let’s get ready to rumble”. Szkoda, że kibice nie wstrzymali z okrzykami uwielbienia dla Tomasza Adamka, bo kolejna taka okazja, by pozytywnie nakręcić się przed walką, raczej prędko się nie powtórzy…


pubsport.pl
Miłosz Węgrzyn
Student prawa i politologii na Uwr. Od listopada 2006 autor bloga TYLKO I WYŁĄCZNIE O SPORCIE, promowanego przez portal Sport.pl
http://milgord.blox.pl/html