All Star Weekend – Finał

Niedziela w czasie Weekendu Gwiazd to starcie największych gwiazd światowej koszykówki. Rywalizacja Realu z Barceloną, czy Manchesteru z Chelsea to zaledwie namiastka tego, czym mogą ekscytować się fani basketu podczas nocnej transmisji All Star Game.

Jednodniowe opóźnienie mojej relacji wynika z przyczyn czysto sportowych – jest spowodowane chronicznym brakiem snu w czasie ostatniego weekendu. Kolejne wydarzenia weekendu są niemiłosiernie wydłużane poprzez występy amerykańskich „gwiazd”, co nie ułatwia odbioru właściwego przedstawienia europejskim widzom. Warto jednak wytrwać do tych późnych godzin (lub wręcz wczesnych porannych), aby móc obserwować koszykarskie wydarzenie roku.

All Star Game zapowiadał się iście wyśmienicie. Kontuzja nie wykluczyła żadnego z kluczowych graczy (Joe Johnsona zastąpił Rajon Rondo, ale to raczej zmiana in plus). Kibice i trenerzy nie docenili paru graczy, zasługujących na miano All Star – nominacje ominęły m. in. Josha Smitha (Atlanta Hawks) oraz Tima Duncana (nie opuścił żadnego Meczu Gwiazd od początku kariery w sezonie 97/98!).

W ekipie Wschodu nie zabrakło: Lebrona Jamesa, Dwayne’a Wade’a, Derricka Rose’a i Dwighta Howarda. Drugiej stronie Ameryki liderować mieli tacy gracze jak: Kobe Bryant (wyrównał rekord 14 nominacji do All Star Game, należący m. in. do Jordana i Westa(dla nieobeznanych to gość z logo ligi NBA)), Kevin Durant oraz duet z Los Angeles Clippers – Chris Paul-Blake Griffin.

Większość ekspertów optowała za zwycięstwem graczy ze Wschodu, a MVP spotkania ogłaszała Króla Lebrona, który miał wreszcie udowodnić swoją wyższość na Bryantem i poprowadzić „Niebieskich” do upragnionej wygranej. Rzeczywistość zweryfikowała jednak ich przekonania.

Wyjściowe piątki obu drużyn i rezerwowi:

  • Wschód – Derrick Rose, Dwayne Wade, Carmelo Anthony, Lebron James, Dwight Howard / z ławki: Rajon Rondo, Paul Pierce, Luol Deng, Andre Iguodala, Chris Bosh, Roy Hibbert, Deron Williams
  • Zachód – Chris Paul, Kobe Bryant, Kevin Durant, Blake Griffin, Andrew Bynum / z ławki: Tony Parker, Russell Westbrook, Marc Gasol, LaMarcus Aldrige, Steve Nash, Dirk Nowitzki, Kevin Love

Mieliśmy okazję oglądać w akcji 5 nieamerykańskich graczy, co jest wynikiem przyzwoitym jak na Mecz Gwiazd. Niespodziewanie mecz rozpoczął się od serialu punktowego Zachodu aż 9-0. Po chwili odrętwienia efektowną pogoń rozpoczął Wschód. Większość akcji kończyła się wsadami z góry, przeważnie po zagraniach typu alley-oop. W tym aspekcie gry królowały duety – z Miami i Los Angeles (część Lob City, czyli Clippers). Błyszczał także Kevin Durant, pokazujący niesamowitą technikę jak na gracza o swoich warunkach fizycznych. Kobe i spółka zeszli z parkietu po pierwszej kwarcie z zapasem 11 punktów przewagi. Druga kwarta to początek większych rotacji w składzie. Z rezerwowych wyróżniali się przede wszystkim Kevin Love, Russell Westbrook oraz Andre Iguodala. Większość graczy markowała grę w obronie, pozwalając przeciwnikom na efektowne wykańczanie akcji – dominowały głównie windmille i alley-oopy. W drugiej kwarcie zawodnicy w sumie zdobyli aż 90 punktów, a ekipa Wschodu w swojej „pogoni” odrobiła zaledwie 2 oczka.

Druga połowa to już inny obraz gry. Nieco agresywniejsza gra w obronie spowodowała spadek skuteczności po obu stronach. Pierwsze skrzypce grali Deron Williams i Lebron, którzy raz po raz „odpalali” trójki. Stąd trzecia kwarta wygrana przez Wschód 7 punktami. Bryantowi zdarzyła się przykra historia – podczas wejścia pod kosz solidnie oberwał od Wade’a, wrócił jednak, z tamponem w nosie, do gry. Wykonane następnego dnia badanie wykazało złamanie kości nosowej.

Odkąd zmobilizowali się goniący wynik gracze Wschodu, gra naprawdę mogła się (jeszcze bardziej) podobać. Zaczęło to nawet przypominać zwykły mecz NBA. Codzienność reprezentowana przez najlepszych z najlepszych jest właśnie tym na co kibice czekali najbardziej. Mieliśmy pewność, że wynik nie będzie pewny do samego końca, więc nie zabraknie walki do ostatnich sekund (czego zabrakło w BBVA Rising Stars Game).

W czwartej kwarcie toczyła się walka cios za cios. Nikt nie chciał odpuścić. Lebron rewelacyjnie rzucał z dystansu (zupełnie inaczej niż w barwach Heat), na co odpowiadali jednak Kevinowie: Love i Durant. Gracze coraz częściej stawali na linii rzutów wolnych. W decydujących sekundach James nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności a D-Will nie trafił najważniejszej trójki. W kolejnej akcji Lebron znów zawiódł podejmując fatalną decyzję o ryzykownym podaniu. W wyniku tych wydarzeń z ostatnich sekund mecz zakończył się zwycięstwem Zachodu 152-149.

MVP All Star Game został wybrany Kevin Durant, który zdobył 36 punktów (14/25 z gry, 3/8 za trzy), oprócz tego zanotował 3 asysty, 3 przechwyty i 7 zbiórek (3 z atakowanej tablicy). Jego wybór nikogo nie powinien dziwić.

Oprócz niego świetne zawody rozegrali:

  • Russell Westbrook – niesamowita energia, efektowne dunki, 21 punktów (najwięcej z rezerwowych), 5 zbiórek
  • Deron Williams – 20 punktów (8/11 z gry, 4/7 za trzy), 4 asysty, 3 zbiórki, nie trafił jednak najważniejszego rzutu
  • Lebron James – zostałby MVP, w przypadku zwycięstwa Wschodu, którego był niekwestionowanym liderem, nie potrafił jednak wziąć na siebie odpowiedzialności, za co usłyszał kilka cierpkich słów od Bryanta – 36 punktów (15/23 z gry, 6/8 za trzy), 6 zbiórek, 7 asyst
  • Dwayne Wade – jako trzeci w historii Meczu Gwiazd zanotował triple-double (24 punkty, 10 zbiórek, 10 asyst)
  • Kobe Bryant – zdobywając 27 punktów wskoczył na 1. miejsce All Time w klasyfikacji najlepszych strzelców All Star Game (przeskoczył oczywiście Michaela Jordana)
  • Kevin Love – świetnie walczył na tablicach, zdobył 17 punktów

Zawiedli nieco D-Rose i Chris Bosh, ale nie wpłynęło to na poziom widowiska, który był naprawdę niesamowity. To po prostu trzeba zobaczyć:

To już ostatni artykuł związany z Weekendem Gwiazd ligi NBA. W najbliższym czasie można się spodziewać kolejnych związanych z najlepszą koszykarską ligą na świecie, ale już w codziennej konwencji (i zbliżających się Playoffs). Gorąco zachęcam do czytania!


pubsport.pl
Adam Śmietański
Sport, muzyka i gry - trzy pasje nadające sens mojemu życiu. Niestety nie było mi dane spróbować swych sił w zawodowym sporcie, lecz jedynie pchnęło mnie to ku dziennikarskim wyzwaniom. Koszykówka, piłka nożna, kolarstwo - moi faworyci wśród walczących o uwagę kibiców.