And the final countdown!

W rytm znanego przeboju Europe z zeszłego wieku zaczyna się rozkręcać transferowa karuzela w całej Europie. Co ją napędza? Potencjalni wolni agenci, którzy za pół roku mogą być bezrobotni, chyba że jednak zdecydują się przedłużyć kontrakty z obecnymi pracodawcami.

Lista nazwisk, którymi można wzmocnić drużynę niewielkim kosztem jest długa i poraża wszystkich właścicieli klubów, którzy szukają nowych graczy, ale i oszczędności. Zawodnicy w lidze włoskiej, niemieckiej czy hiszpańskiej zaczynają się coraz lepiej cenić i wiedzą, że za swoją pracę mają prawo oczekiwań konkretnych benefitów. Stąd też rozmowy o nowych kontraktach przebiegają często w gęstej atmosferze, a potencjalni rywale już przymierzają się do wyciągania gwiazd za darmo.

Przykładowa jedenastka wolnych agentów w czerwcu 2011, jeśli nic się nie zmieni, wygląda imponująco:

Igor Akinfeev

Ivan Rakitic – Andrea Barzagli – Paolo Cannavaro – Reto Ziegler

Dario Srna – Andrea Pirlo – Steven Pienaar – Vicente

Johann Elmander – Alessandro Del Piero

Gdyby któryś prezes mniejszego klubu z bogatym portfelem chciał się zabawić w Football Managera w rzeczywistości to miałby niesamowitą okazję na doskonały start. Nawet gdyby z tej jedenastki podebrano mu kilka nazwisk to w obwodzie pozostają jeszcze choćby Philippe Mexes z Romy, Miroslav Klose z Bayernu, Piotr Trochowski z HSV czy Clarence Seedorf z Milanu. Ilu z nich przedłuży swoje kontrakty, ilu zmieni klub, a ilu przejdzie na piłkarską emeryturę do Kataru, trudno dzisiaj powiedzieć. Walka na pewno będzie ostra, bo doświadczeni, ale wciąż zdolni do wielkich rzeczy zawodnicy są zawsze w cenie. Kto nie wierzy, niech popatrzy ile daje Marco Di Vaio Bologni. Nota bene, też wolny agent w czerwcu 2011, o ile klub nie zaproponuje mu dobrej umowy.


pubsport.pl