Anglicy bez 4-4-2, czyli co nowego w ekipie Capello po ostatnim zgrupowaniu

Co dało reprezentacji Anglii zgrupowanie na spotkania z Walią oraz Ghaną? Tak naprawdę więcej, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać.

Przede wszystkim Fabio Capello już na dobre chce nauczyć Anglików grać jakimkolwiek innym systemem niż 4-4-2, którym to Wyspiarze do bólu posługują się od niemalże 150ciu lat. A warunki ku temu, by grać właśnie taką formacją mają w tej chwili wręcz wyśmienite. Na pozycji nominalnej dziewiątki Carroll bądź Crouch (osobiście liczę, że Capello oduczy się stawiać Benta nad Crouchem) plus skrzydłowi pokroju Younga, Johnsona, Walcotta czy Downinga. A taki Rooney z kolei może grać na każdej pozycji z przodu (choć jak dla mnie to – z powodzeniem – poradziłby on sobie także nawet jako defensywny pomocnik).

W obydwu ostatnich meczach Synów Albionu ten system, według mnie, się sprawdził. Pierwsze spotkanie, w Cardiff, podopieczni Capello wygrali już na początku zawodów i później nie musieli się nawet specjalnie wysilać, kontrolując wydarzenia na murawie i czekając na ruch gospodarzy. A że chłopcy Gary’ego Speeda nie mieli tego dnia zbyt wiele do zaprezentowania (gdyż jednym Ballamym nic się nie zdziała) jeśli chodzi o poczynania ofensywne, toteż Anglicy bez zbytego spinania się w spokoju dowieźli 2-0 do końca, w pełni zasłużenie zgarniając pełną pulę windując się tym samym na pozycję lidera swej grupy eliminacyjnej, oznaczonej siódmą literą alfabetu.

Wczorajsza towarzyska potyczka z Ghaną – a raczej głównie pierwsza jej odsłona – pokazała już o wiele lepiej potencjał angielskiej kadry w nowym ustawieniu. Bardzo dobra pierwsza połowa, kombinacyjna, szybka gra z wykorzystaniem dynamicznych skrzydeł i zasłużone prowadzenie (mimo, iż Czarne Gwiazdy prezentowały się całkiem przyzwoicie). W drugiej Lwy grały już nieco z mniejszym impetem, czy nawet zaangażowaniem, pozwalając na trochę więcej zdeterminowanym Ghańczykom.

Niestety ostatecznie nie udało się wygrać z Afrykanami, gdyż wyrównał, strzelec dziewięciu bramek dla Sunderlandu w obecnej kampanii, Asamoah Gyan w doliczonym już czasie gry. Trzeba jednak, raczej uczciwie stwierdzić, że jednokrotni mistrzowie świata zremisowali na własne życzenie, bo grając  przez ostatni kwadrans „na czas?”trzeba się liczyć z tak bolesnym końcowym efektem. Z drugiej strony wątpię, że Anglicy zaprezentowaliby takie podejście w meczu o stawkę.

Drugą sprawą odnośnie ostatnich dni w angielskim obozie jest selekcja jakiej dokonał Capello i jej sobotnio-wtorkowa weryfikacja. Bardzo dobrze stało się, że do kadry wrócił jakiś czas temu Stuart Downing. Zawsze byłem zwolennikiem talentu wychowanka Boro, a spotkania z Walią i Ghaną pokazały, że problemy zdrowotne, które przystopowały niestety swego czasu jego karierę skrzydłowy z Villa Park ma już dawno za sobą. A udane mecze reprezentacyjne na pewno dodadzą mu jeszcze pewności siebie. Jedyne do czego się można przyczepić, to zmarnowana setka w pierwszej połowie na Wembley oraz dwa bardzo głupie wręcz podania do afrykańskich napastników w drugiej części tegoż meczu. Chodzi jednak o to, aby plusy przysłaniały minusy i tego się trzymam.

Dobrze widzieć ponownie w białej koszulce także Scotta Parkera, który zasłużył na występ na Millennium Stadium jak mało kto, bo w ostatnich tygodniach jest zdecydowanie jednym z najlepszych piłkarzy Premier League. O ile nie nawet najlepszym.

Nie wiedziałem co sobie obiecywać po Matthew Jarvisie. Jego powołania spodziewałem się już co prawda od jakiegoś czasu, bo skrzydłowy Wilków jest w trakcie swojego najlepszego sezonu w karierze, a do tego gra bardzo równo. Z drugiej jednak strony bałem się, że kadra to mogą być jeszcze trochę za wysokie dla niego progi i tak się stało. Jarvis nie pokazał podczas wczorajszego, dwudziestominutowego pobytu na boisku w zasadzie nic, oprócz wywalczenia rzutu wolnego w obrębie szesnastki Richarda Kingsona. Był chłopak stremowany, bał się  dryblingów. Jak wrócą Johnson i Walcott to raczej Fabio nie zadzwoni do pomocnika z Woverhahampton. Ale jeśli ten utrzyma formę, to na pewno warto dać mu jeszcze kiedyś szansę. Dwadzieścia minut to (szczególnie przy debiucie) niewiele na pokazanie pełni swoich walorów, ale to nie jest klub tylko reprezentacja ? drugiej szansy można już nie dostać.

W meczu z Ghaną bardzo mnie zawiódł Phil Jagielka. Nie wiem czy kiedykolwiek widziałem tak dużo błędów w wykonaniu stopera Evertonu. Mam nadzieję, że to tylko jednorazowa niedyspozycja, bo Gary Cahill, mimo co najwyżej średniego występu, momentami wyglądał przy Jagielce jak profesor.

Podobać się mógł za to Baines, który wypadł bardzo dobrze przy mającym monopol na lewej obronie Cole?u.

Zupełnie w innej kategorii jest za to Jack Wilshere. Kolejny raz młody Kanonier utwierdził mnie w przekonaniu, że Anglicy mają środkowego pomocnika na lata. Na dzień dzisiejszy zdecydowanie najlepszy łącznik młodego pokolenia na świecie. Bardzo dawno nie widziałem kopacza posiadającego zdolność takiej łatwości w mijaniu rywali – a nie robi przecież tego nie wiadomo jakim dryblingiem, lecz jedynie balansem ciała. Klasa.

Bardzo dobrze, że udało się zadebiutować Welbeckowi, choć podobnie jak Jarvis nie pokazał za wiele. Jest to jednak talent niemały, co wiadomo od dawna i myślę, że jeśli będą go omijały kontuzje (co do tej pory nie ma jednak miejsca) to za rok-dwa ma szansę odgrywać dość istotną rolę w układance Capello (Redknappa?).

Ostatnią kwestią wartą poruszenia jest powrót w roli kapitana Johna Terry’ego. Powiem tylko krótko: bardzo dobrze się stało, że lider mistrza Anglii wrócił do takiej samej roli także w kadrze. Od odebrania kapitańskiej opaski Terry?emu zaczęły się przecież problemy Anglików przed mundialem przez które coś się w drużynie, która jak burza przeszła doń eliminacje, posypało i było początkiem ostatecznej klęski. A Terry jest zawsze gotowy na zgrupowania, w przeciwieństwie do porcelanowych ostatnio Gerrarda, a przede wszystkim Ferdinanda. Mieć tylko nadzieję trzeba, że wszyscy w drużynie będą zadowoleni z faktu noszenia opaski przez wychowanka The Blues. Póki co wszyscy podkreślają, że „that’s good”.


pubsport.pl
Adrian Adamus
tu piszę: http://www.angielskapilka.com/ http://futbolnanie.blox.pl/html
http://www.myspace.com/adek666a