Anna Rybaczewska i Martyna Grajber specjalnie dla nas

Po meczu 15. kolejki Orlen Ligi siatkarek pomiędzy Beef Master Budowlanymi Łódź i Siódemką SK Bank Legionovią Legionowo (wygranym przez łodzianki 3:2) wzięliśmy po jednej zawodniczce z każdego zespołu na krótki wywiad. Zapraszamy do przeczytania wypowiedzi Anny Rybaczewskiej i Martyny Grajber.

Anna Rybaczewska – przyjmująca Siódemki SK Bank Legionovii

Grała pani w meczu na pozycji libero. Dlaczego? Co stało się z Magdaleną Saad?

– Magdalena Saad jest chora, więc trener podjął decyzję, że ja zastąpię ją na tej pozycji.

Czego brakowało wam do wygranej w trzech setach?

– Jesteśmy na gorąco, mecz skończył się dopiero 10 minut temu i ciężko jest mi powiedzieć. Trzeba spojrzeć w statystyki, bo nie pamiętam w tej chwili wszystkich naszych akcji. W każdym razie nie brakowało dużo.

Co zmieniło się w Orlen Lidze w porównaniu do czasów, kiedy grała pani w Muszynie?

– Myślę, że liga ma bardzo dobry poziom. Jest w niej dużo walki w odróżnieniu np. od Francji, gdzie jest jeden domina tor ? RC Cannes, który jest głównym faworytem.

Wydawałoby się, że dysponujecie znakomitą kadrą zawodniczek, a jednak musicie walczyć o to, by w ogóle zagrać w play-offach. To będzie zadanie trudniejsze, niż wszystkim się wydawało.

– Na pewno musimy wygrać z Pałacem Bydgoszcz, tym bardziej, że upatrywałyśmy szansę także w meczu z zespołem z Łodzi.

 Czy planuje pani zostać w Polsce na następny sezon?

– Na razie jeszcze nie wiem. Póki co skoncentrowana jestem na obecnym sezonie i chcę go dograć do końca.

Martyna Grajber – przyjmująca Beef Master Budowlanych:

Czy jesteś w stanie powiedzieć, w jaki sposób udało wam się odwrócić losy tego dramatycznego meczu z Legionowem?

– To był horror, bardzo nerwowe spotkanie z obu stron. Każdy chciał zdobyć punkty, szczególnie Legionovia, bo wiadomo jaką ma sytuację w tabeli. Był to naprawdę ważny mecz i chyba nas przez to trochę zjadły nerwy. Nie chodzi o to, że zlekceważyłyśmy przeciwniczki, bo tak nie było, ale coś nie zagrało w dwóch pierwszych setach i dopiero obudziłyśmy się w trzecim, choć i tam jeszcze zdarzały nam się wahania. 

A może głowami byłyście jeszcze w Bydgoszczy?

– Faktycznie, mogło tak być. Na szczęście w tym trzecim secie spojrzałyśmy na siebie i powiedziałyśmy sobie, że tak nam nie przystoi grać. Robimy to dla siebie, ale też dla kibiców. Zależało nam więc w tym momencie nie tyle na wyniku, co na poprawie swojej gry. Dawno nie rozegrałyśmy tak słabych setów, jak te dwa pierwsze.

Widać było, że w tym meczu sporą rolę odgrywały emocje. Zgadzasz się z tym stwierdzeniem?

– Zdedydowanie tak. Myślę, że napłynęły one od Legionovii, gdzie czuć presję wyników oraz zwycięstw. Właśnie wtedy, gdy im zaczęło wszystko wychodzić, u nas pojawiła się adrenalina. Doszło do nas, że musimy wziąć się w garść, bo mecz się sam nie wygra.

Emocjonalnie reagował też trener Adam Grabowski. Musiały paść ostre słowa.

– Myślę, że widać było z daleka, że emocje udzieliły się także u trenerów. Wiadomo, że gdy przegrywamy albo wynik jest na styku, to każdemu mogą puścić nerwy. My również między sobą nie przebieramy w słowach, więc nic nadzwyczajnego nas nie spotkało z tej strony.

Jak wygląda wasze nastawienie na niedzielny wyjazdowy mecz z Atomem?

– Generalnie wszyscy postrzegają ten zespół jako niepokonany i nie do zatrzymania, ale myślę, że przyjemnie jest grać z takimi przeciwnikami, bo jest szansa na sprawienie niespodzianki a gra się na większym luzie. Nie jedziemy tam w roli faworyta, a wtedy się zdecydowanie lepiej gra, bez presji wyniku.

Kończy się powoli twoja pierwsza faza zasadnicza w Orlen Lidze. Czy jesteś z siebie zadowolona? Masz już plany na kolejny sezon?

– Nie zastawiałam się jeszcze nad tym, co będzie w przyszłości. W obecnym sezonie czerpałam dużo nauki. Fajnie było zetknąć się z wieloma osobistościami siatkarskimi jak chociażby Magda Śliwa, czy po drugiej stronie siatki Gosia Glinka. Mam się od kogo uczyć i ten sezon mi pokazał, ile pracy już wykonałam oraz co jeszcze muszę poprawić.

Rozmowy przeprowadzono 19 stycznia 2014 roku w Atlas Arenie.

pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl