Arkas zatrzymuje Skrę po blisko trzygodzinnym boju

Nie będzie polskiego ćwierćfinału w siatkarskiej Lidze Mistrzów. W rewanżowym spotkaniu 1/12 finału siatkarskiej LM, PGE Skra Bełchatów przegrała z Arkas Izmir 2:3 (14:25, 25:21, 22:25, 25:18, 18:20) i w złotym secie 12:15. Bełchatowianie mieli kilka piłek meczowych, ale ich nie wykorzystali.

Mecz rozpoczął się lepiej dla gości. Od pierwszych akcji grali oni agresywnym blokiem, z którym nie mogli poradzić sobie skrzydłowi PGE Skry. Gdy podopieczni Jacka Nawrockiego przegrywali 2:5, szkoleniowiec bełchatowan poprosił o czas. Jednak ta niewiele zmieniła, bo na pierwszej przerwie technicznej Arkas prowadził 8:4, a następnie powiększał przewagę dzięki świetnie spisującemu się w polu zagrywki Libermanowi Agamezowi. Doszły do tego kłopoty z przyjęciem i własne błędy na serwisie. Trener Skry przy stanie 7:13 musiał wziąć drugi czas. Jedynym sposobem, w jaki jego gracze zdobywali punkty było obijanie bloku rywali. Udawało się to jednak rzadko i na II przerwie technicznej na tablicy widniał wynik 9:16.

Nic nie zapowiadało poprawy gry gospodarzy. Nękał ich zagrywką rozgrywający Kevin Hansen. Pojawił się zatem na boisku Michał Winiarski, by pomóc w przyjęciu, ale było już raczej za późno, by cokolwiek zmienić w tej partii. On i jego koledzy nie byli w stanie skończyć ataku, a bezlitośni na kontrze byli Agamez czy Justin Duff. Set zakończył się zwycięstwem ich drużyny do 14 po technicznym zagraniu tego pierwszego.

Druga odsłona zaczęła się od serii popsutych serwisów z obu stron, a następnie bełchatowianie wypracowali minimalny bufor bezpieczeństwa w postaci 1-2 punktów przewagi. Na pierwszej przerwie technicznej schodzili z prowadzeniem 8:6, a tuż po niej zaczęli straszyć przeciwników zagrywką i blokiem, ci zaś spuścili z tonu w tych elementach. Dzięki odpowiednio Michalowi Bąkiewiczowi i Wytze Kooistrze zrobiło się 10:6, a trener Arkasu, Glenn Hoag musiał po raz pierwszy w meczu poprosić o czas. Nie zdołał jednak wybić z rytmu bełchatowian, którzy prowadzili grę punkt za punkt i podczas II przerwy technicznej prowadzili 16:13.

Końcówka seta przebiegała dokładnie tak samo. Obie drużyny popisywały się różnorodnością w wyprowadzaniu akcji, serwisie, a także błędach. Nerwowo zaczęło robić się od stanu 22:19, gdy dwa kontrataki skończył Agamez. Później jednak skuteczny atak Atanasijevicia i blok Pawła Woickiego przyniosły gospodarzom piłkę meczową, którą wykorzystali akcję później, gdy zatrzymali na siatce Agameza. W drugim secie zwyciężyli 25:21.

W trzecim secie na prowadzenie wyszli od początku zawodnicy Arkasu. Wrócili do dobrej zagrywki, a punktował znów Agamez. Gdy wypracowali sobie trzypunktową przewagę (6:3), trener Nawrocki wziął czas i od razu żółto-czarni zniwelowali dystans, ale chwilę potem znów przegrywali, bo byli słabsi na siatce. Przy pierwszej przerwie technicznej przegrywali 6:8. Po kolejnej piłce, którą Atanasijević wyrzucił w aut, szkoleniowiec Skry poprosił o drugą przerwę. Wciąż jednak dystans się utrzymywał. Wydawało się, że Daniel Pliński pojedynczym blokiem da sygnał do walki, ale jedynie zmniejszył straty o punkt – wciąż do odrobienia pozostawały dwa lub trzy. Cztery (12:16) zrobiły się przed II przerwą techniczną, gdy czapą popisał się Justin Duff.

Chwilę później znów ten zawodnik doznawał wielkiej radości. Najpierw dostał od Hansena piękną piłkę na przesuniętą krótką, którą wykorzystał a następnie zdobył punkt blokiem. Wiara znów wróciła w serce kibiców, gdy dwa razy czapę dostał Liberman Agamez, dzięki czemu bełchatowianie tracili tylko 2 punkty (18:20). Wtedy trener Hoag wziął czas i zapobiegł stracie prowadzenia przez swojaą drużynę. Pojawiła się szansa na to, by doprowadzić do stanu 21:22, ale w ostatniej chwili do ataku Mariusza Wlazłego rękę dołożył libero przyjednych, Hasan Yesilbudak. Jego koledzy wykorzystali kontrę i wygrali następną akcję (20:24). Kolejne dwie padły łupem gospodarzy, ale po czasie dla Hoaga atak z krótkiej skończył Duff i Arkas zwyciężając 25:22 objął prowadzenie w całym meczu (2:1).

Wyrównany początek miał set czwarty. Bełchatowianie nie ustępowali na siatce i nie prezentowali przeciwnikom punktów. To pozwoliło im zejść na I przerwę techniczną z prowadzeniem 8:6. Następnie przewaga powiększała się dzięki pomyłkom gości, a także konsekwentych atakach m.in. Mariusza Wlazłego. Dłuższe wyniany również padały łupem PGE Skry, która dość pewnie zmierzała po wygraną. Od przerwy technicznej (16:10) do końca seta (25:18) gospodarze kontrolowali sytuację.

W tie-breaku po zaciętym początku Skra wyszła na prowadzenie 5:2. Była to zasługa Wytze Kooistry skutecznego przy atakach z krótkiej. Trener Hoag wziął przerwę, ale tuż po niej Atanasijević zdobył kolejne „oczko” dla żółto-czarnych. Później na zagrywkę wszedł John Perrin i pomógł nadgonić dwa punkty, lecz po chwili asem serwisowym odpowiedział Kooistra i przy zmianie stron na tablicy widniał wynik 8:4 dla Skry.

Następnie w polu zagrywki pojawił się Adam Simac i pomógł zmniejszyć swojej ekipie straty do dwóch punktów (9:7). Wówczas przerwę wziął Jacek Nawrocki i zatrzymał pogoń zespołu gości. Przy stanie 11:9 dla gospodarzy Atanasijevicia zatrzymał blokiem Justin Duff i zmusił trenera Skry do wzięcia drugiego czasu. Po następnej akcji był już jednak remis i zapowiadała się nerwowa końcówka. Ciężar odpowiedzialności w ekipie Skry wziął na siebie Mariusz Wlazły. Doszło jednak do gry na przewagi, w której wojnę nerwów wygrali siatkarze gości 20:18. Trzeba było więc rozegrać złotego seta, by wyłonić zwycięzcę tego dwumeczu.

Od początku lepiej wiodło się w nim gospodarzom, choć mieli duże problemy w walce na siatce. Radzili sobie jednak z przechodzących piłek, które następowały po dobrych serwisach. Gdy wyszli na prowadzenie 7:4, o czas poprosił Glenn Hoag. Jego drużyna za pomocą mocnych zagrywek Libermana Agameza i skuitecznej grze na bloku odrobiła dwa punkty, przez co przerwę wziąć musiał Jacek Nawrocki. Nic to jednak nie zmieniło, Agamez serwował i celował w przyjmujących Skry tak, że doprowadził do stanu 7:9. Serię przełamał dopiero Michał Winiarski wykorzystując piłkę sytuacyjną.

W ataku szalał Agamez, a podopieczni Jacka Nawrockiego mieli kłopoty ze skończeniem swych ataków. W efekcie pierwszą piłkę meczową mieli siatkarze Arkasu przy stanie 14:11. Honor uratować próbował jeszcze Mariusz Wlazły, ale popsuł zagrywkę i złoty set zakończył się wygraną Arkasu 15:12. Nie będzie polskiego ćwierćfinału, ZAKSA zagra w nim z ekipą z Izmiru…

Skra: Wlazły, Pliński, Kooistra, Boninfante, Atanasijević, Bąkiewicz i Zatorski oraz Kłos, Cupković, Woicki, Winiarski, Muzaj
Arkas: Perrin, Duff, Agamez, Subasi, Hansen, Simasc i Yesilbuldak oraz Pereira Bravo, Goek, Ramazanoglu.

POMECZOWE WYPOWIEDZI

Paweł Woicki, rozgrywający PGE Skry:

Nie potrafiliśmy wykorzystać szans, które sami mieliśmy. Mogliśmy wygrać to spotkanie bez złotego seta.  Nasza przewaga uciekła, gdy na zagrywce pojawił się Agamez. Wielka szkoda, bo mieliśmy kilka piłek meczowych i rozmawialibyśmy dziś w zupełnie innych nastrojach. Problemem u nas są kontuzje. Mogliśmy wprawdzie skorzystać z wielu zawodników, ale wciąż nie wszyscy są w pełni zdrowi. Daliśmy z siebie dziś wszystko, zabrkakło odrobiny szczęścia. Wielka szkoda. Musimy teraz wrócić do naszej optymalnej dyspozycji,  zdrowia i normalnych treningów w pełnym składzie.”

 

Liberman Agamez, atakujący Arkasu:

Najtrudniejszym elementem dziś było przyjmowanie serwisów Mariusza Wlazłego. To naprawdę świetny zawodnik. Na szczęście w decydujących momentach dawaliśmy sobie z nim radę i sami zagrywaliśmy bardzo dobrze. Na pewno pomogło nam dziś też to, że graliśmy tutaj kilka miesięcy temu w Final Four. W marcu graliśmy fatalnie, nie mogliśmy się tutaj odnaleźć. Udało nam się wyciągnąć wnioski i cieszymy się, że awansowaliśmy dalej. Zagramy z kolejnym polskim zespołem, ZAKSĄ, która ma znakomitego trenera, Daniela Castellaniego. Dobrze nas zna, bo w zeszłym roku prowadził Fenerbahce. Musimy do tego dwumeczu podejść bardzo skoncentrowani. Obawiamy się trochę Pawła Zagumnego, który może nam mocno napsuć krwi na rozegraniu.”

Wytze Kooistra, środkowy PGE Skry:

Jesteśmy bardzo rozczarowani. Byliśmy w świetnej sytuacji – wygrana w pierwszym meczu i wysokie prowadzenie w piątym secie. Bardzo żałujemy, iż  nie utrzymaliśmy tego do końca. Zostaje nam już tylko walka w PlusLidze, choć nasza sytuacja w niej także nie wygląda najlepiej. Możemy już jednak skoncentrować się w pełni na tych rozgrywkach. Musimy tylko zastanowić się, dlaczego mamy aż tyle porażek na swoim koncie i wyciągnąć z nich wnioski przed play-offami. Mamy na to teraz chwilę czasu. Motywacji na pewno nam nie brakuje, czasem odrobiny szczęścia w decydujących momentach. Naszej grze dziś towarzyszyła fantastyczna atmosfera na trybunach i straszanie szkoda, że nie zagramy już tutaj w tym sezonie.

 Jacek Nawrocki, trener PGE Skry:

Trzeba przyznać, że zespół z Izmiru zagrał bardzo dobre spotkanie, ale to nie była dla nas żadna niespodzianka. Przewidywaliśmy, iż będą świetnie grać w obronie, a najlepszą receptą na to jest dobry atak. Mieliśmy mało czasu na przygotowanie się w takim składzie. Michał Winiarski, Aleksandar Atanasijević i Paweł Zatorski grali tak naprawdę bez treningów po kontuzji. Cieszę się, że chłopaki pokazali serce do walki, z której jednak niestety nie udało nam się wyjść zwycięsko. Oczywiście niewiele brakowało nam do sukcesu w tie-breaku, ale mam wrażenie, iż dziś jedynym sposobem na pokonanie Arkasu byłoby zwycięstwo w trzech setach, lecz niestety nie było nas na to stać.

 


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl