Arleta Podolak: Jadę do Rio z nadziejami

Arleta Podolak będzie reprezentowała nasz kraj w brazylijskim Rio de Janeiro podczas Igrzysk Olimpijskich w judo. Specjalnie dla naszego serwisu Polka opowiada o początkach w sporcie, kwalifikacji olimpijskiej oraz marzeniach, które chciałaby spełnić w Rio.

Karolina Snowarska: Judo to sport kojarzący się raczej z mężczyznami. Co zachęciło Panią do jego uprawiania oraz jak zaczęła się Pani przygoda z tą dyscypliną?

Arleta Podolak: Judo to sport walki, ale jest to sport bardzo techniczny. Polegający na rzuceniu przeciwnika na plecy lub pokonanie go w tzw. parterze przez trzymanie, dźwiganie czy duszenie. Nie wykonujemy żadnego rodzaju żadnych kopnięć, dlatego uważam, że to sport zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Moja przygoda z judo zaczęła się dosyć dawno, bo 16 lat temu w moim rodzinnym mieście – Zamościu. Tata zaprowadził mnie i mojego brata na pierwsze zajęcia. Po paru treningach zachęciliśmy naszych najbliższych sąsiadów z osiedla na którym mieszkaliśmy. Początkowo była to tylko i wyłącznie zabawa i akrobatyka z elementami judo. Po paru miesiącach zaczęła się nauka rzutów i wtedy zakochałam się w judo. Ta miłość trwa do dzisiaj.

Karolina Snowarska: Co było dla Pani takim celem numer 1?

Arleta Podolak: Cel nr jeden dla mnie to oczywiście medal olimpijski, ale sam udział w IO to oczywiście duży sukces.

Karolina Snowarska: Czy kiedyś, jako nowicjuszka w tym sporcie, sądziła Pani, że kiedyś pojedzie na Igrzyska Olimpijskie?

Arleta Podolak: Jako dziecko cieszyłam się każdym treningiem, każdym startem na zawodach. Sukcesy przychodziły mi łatwo. Wówczas nie myślałam, że zajdę tak daleko, wszystko działo się automatycznie.

Karolina Snowarska: Wygrała Pani turniej w Ałmatach. Od razu po zakończeniu tej rywalizacji dotarło do Pani, że udało się, że jedzie Pani do Rio?

Arleta Podolak: Po turnieju w Ałmatach musiałam poczekać na uzupełnienie rankingu, a potem na zamknięcie listy zakwalifikowanych. Wtedy wszystko już było pewne, chociaż do końca obawiałam się kontuzji bądź jakiegoś przypadkowego zdarzenia, które mogłoby wykluczyć mnie z turnieju olimpijskiego.

Karolina Snowarska: Jak wyglądały Pani przygotowania do Igrzysk?

Arleta Podolak: Przygotowania do igrzysk musieliśmy rozpocząć w trybie natychmiastowym. Na początek mieliśmy obóz z reprezentacją olimpijską z Izraela, następnie bardzo mocny obóz w Giżycku. Dużo siłowni, kajaków, treningów na stadionie i ciężkie obciążenia na macie. Ostatnim wyjazdem był pobyt w Cetniewie już z przyłożeniem uwagi na taktykę, technikę i moc.

Karolina Snowarska: Czego się Pani spodziewa po wyjeździe do Brazylii?

Arleta Podolak: Medalu i niezapomnianych wspomnień.

Rozmowę przeprowadziła Karolina Snowarska


pubsport.pl