Aspire Football Dreams- czyje marzenia spełniają szejkowie z Kataru

Aspire Football Dreams, Katar

Parę ładnych lat temu, oglądając Eurosport, często widywałem reklamę akademii Aspire – centrum szkoleniowego różnych sportów zbudowanego za grube miliony w stolicy Kataru – Dausze. Na filmiku pokazywano młodzież ćwiczącą pod czujnym okiem trenerów oraz zapierające dech w piersiach areny sportowe. Od tamtego czasu Aspire Academy, a w szczególności Aspire Football Dreams (piłkarska gałąź akademii) rozrosły się do niewyobrażalnych rozmiarów. Oficjalnie – pomagają odkryć sportowe talenty z najbiedniejszych regionów świata, nieoficjalnie… to temat na trochę dłuższą opowieść. 

Cały program został ufundowany w 2004 roku, a za jego uruchomieniem stał Hamad bin Jassim bin Jaber Al Thani obecny premier Kataru, członek królewskiej dynastii tego kraju. W listopadzie 2005 roku Emir Kataru, Khalifa (jego nazwisko różni się od nazwiska premiera tylko tym jednym członem), uroczyście otworzył Aspire Dome – główną arenę kompleksu, wielofunkcyjną halę sportową. Od tamtego czasu rozegrano w niej między innymi halowe mistrzostwa świata w lekkoatletyce. Football Dreams działa natomiast od 2007 roku.

Wysłannicy szejków jeżdżą po najbardziej zapyziałych wioskach Afryki oraz Ameryki Środkowej i Południowej, bynajmniej nie w poszukiwaniu egzotycznych kobiet do haremu. Wyszukują tam młodych piłkarzy i dają im możliwość pokazania swojego talentu. Najlepszych zabierają ze sobą do Kataru lub filii w Senegalu. Wśród skautów i trenerów pracujących dla katarczyków znajdujemy wiele europejskich nazwisk. Szefem „ekspedycji szukającej skarbów” jest Josep Colomer, odpowiedzialny za ściągnięcie do Barcelony młodego Messiego. Jednak od jakiegoś czasu Colomer nie pracuje już dla Blaugrany, teraz zwiedza świat za pieniążki bliskowschodnie. Jak sam przyznaje – odbywa 160 lotów rocznie, wyjeżdża z domu w maju i wraca w grudniu.

Każdą noc spędzam w innej wiosce – przyznaje były skaut Barcy.

Nic dziwnego – na jego barkach spoczywa 15 obozów treningowych rozsianych po całym świecie. Aspire zarzuciło swe sidła na trzech kontynentach, na liście są następujące kraje: Senegal, Kamerun, Wybrzeże Kości Słoniowej, Kenia, Tanzania, Uganda, Rwanda, Ghana, Mali, Nigeria, Wietnam, Tajlandia, Gwatemala, Kostaryka, Paragwaj. Colomer określa projekt mianem „humanitarnego” i jest dumny, że może w nim uczestniczyć. Uważa, że światowa opinia publiczna zrozumie, jak wiele dobrego robią, kiedy, któryś z adeptów Akademii Aspire zagra w koszulce Barcelony, Realu lub Manchesteru United. Nie ulega wątpliwości, że to nastąpi pewnie już całkiem niedługo.

Liczby są piorunujące. Od początku działalności, trenerzy spod znaku Aspire przetestowali ponad 2 miliony dzieciaków w wieku 13-15 lat. Każdego roku z tego dzikiego tłumu wyławiają prawdziwe perełki. Mechanizm jest prosty – obserwują młodzież z peryferyjnych wiosek, znacznie oddalonych od lokalnych klubów. Tych, którzy wpadną im w oko zwołują na obóz w stolicy. Już samo to jest wyróżnieniem, najlepsi mają szansę otrzymać miejsce w Akademii, pozostali muszą zadowolić się piłkami i strojem piłkarskim od jednego z partnerów – dość znanego producenta sprzętu sportowego – Nike. Problem w tym, że tych najlepszych jest każdego roku tylko 23. Spośród około pół miliona testowanych każdego roku. Reszta zostaje na wsi, w koszulce z łyżwą. Społeczna użyteczność całego przedsięwzięcia chyba nie jest więc aż tak duża jak się ją przedstawia.

Jeżeli ktoś prowadzi akcję zakrojoną na tak szeroką skalę, to naturalnym jest pytanie – co chce tym osiągnąć? Katarczycy na swojej liście celów zdają się mieć kilka pozycji. Część z nich już odhaczyli, w tym tą pisaną największymi literami – Katar został wybrany organizatorem MŚ 2022. Działacze z tego kraju, jakimś sposobem przekonali FIFA do powierzenia im tej imprezy kosztem takich kandydatur jak USA czy Australia. Jak tego dokonali?

Jednym z elementów dyplomatycznej gry, było właśnie Aspire. Sześć spośród 15 krajów objętych programem miało swoich członków w komitecie wykonawczym FIFA, który decydował o wyborze organizatora mundialu. W 24-osobowym komitecie zasiadali m.in. panowie z Gwatemali, Tajlandii, Paragwaju, Kamerunu, Wybrzeża Kości Słoniowej oraz Nigerii. Ostatecznie głosowanie odbyło się w 22 -osobowym składzie, gdyż dwóch członków, w tym Nigeryjczyka wykluczono w skutek doniesień o możliwej próbie sprzedania przez nich głosów. Katar już w pierwszym głosowaniu dostał 11 z potrzebnych 12 głosów. Ostatecznie zwyciężył mając 14 głosów. Wśród nich dużą część stanowiły prawdopodobnie te oddane przez działaczy z Ameryki Południowej i Środkowej, którym przewodzić miał Paragwajczyk  Nicolas Leoz. Julio Grondona – prezes argentyńskiej federacji AFA bez ogródek przyznał, że głosował na Katar. Pewnie miał sporo czasu by ten czyn dokładnie przemyśleć, przy okazji towarzyskiego meczu Brazylia – Argentyna, rozegranego w Dausze 17 listopada 2010 roku – niecały miesiąc przed wyborami. Mówi się, że Katar poprał też, znany europejski orędownik finansowego Fair Play – Michel Platini.

Spiskową teorię mogą potwierdzać zdarzenia ze szkółki w Gwatemali. Do 2010 roku żaden z tamtejszych chłopców nie załapał się do Aspire. Krajowa federacja jest jednak wdzięczna Katarczykom za pomoc w rozwoju, której najważniejszym elementem był prawdopodobnie mecz sparingowy kadry U-17 Gwatemali z drużyną Aspire. Razem z piłkarzami do Kataru zabrała się liczna gromada działaczy. Ten „system szkolenia” objął podobno też kilka innych mniej zamożnych federacji.

Od momentu powstania, w Aspire roi się od znanych osobistości, bywali tam Sepp Blatter, Leo Messi (zagrał też w reklamie promującej akademię) i Jose Mourinho. Stale przyjeżdżają też europejskie kluby. Sandro Rosell, prezes Barcelony pomagał poprzez swoją firmę Bonus Sports Management, rozwijać akademię. Florentino Perez z Realu Madryt załatwił natomiast swojej firmie budowlanej Hochtief kontrakt na budowę całego miasta w Katarze. Sieć europejsko-katarskich kontaktów gęstnieje jak atmosfera wokół PZPN. W ciągu kilku lat, za sprawą inwestycji w piłkę, Katar z mało znanego państewka stał się ważnym globalnym graczem.

Aspire pomogło wygrać wyścig o mundial, kto wie czy nie pomoże też wygrać samych mistrzostw. Choć dziś wydaje się to mało realne, reprezentacja Kataru za 10 lat może być liczącą się siłą w światowej piłce. Przedsmak mamy w młodzieżowych turniejach, takich jak prestiżowy Milk Cup w Irlandii Północnej, w finale 2011 roku, ekipa Aspire rozbiła młodzieżówkę Manchesteru United 5:1. Działalność szkółki może mieć duży wpływ na wyniki reprezentacji Kataru, która obecnie zajmuje 84. miejsce w rankingu FIFA. Teoretycznie, by otrzymać obywatelstwo tego państwa trzeba mieszkać w nim 25 lat i spełniać szereg wymagających warunków. Jest jednak jeszcze druga droga, nieco łatwiejsza – decyzja monarchy. Łatwo zgadnąć którą ścieżką pójdą potencjalni przyszli reprezentanci Kataru. Na razie jeszcze żaden absolwent Aspire nie wyrzekł się swojego rodzinnego kraju, musimy się uzbroić w cierpliwość – do mistrzostw jeszcze dziesięć lat, a skoro dało się kupić reklamę na „świętych” koszulkach Barcelony, to pewnie uda się kupić też dwudziestu biednych chłopaków z Afryki.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/