Banks

Mecz Paragwaju z Ekwadorem był chyba najlepszym z dotychczasowych rozegranych w Copa America. To jednak nie oznacza, że był dobry. Momentami szybki, momentami efektowny, ale to zdecydowanie nie jest gra, której się spodziewam po tym turnieju. Tak, spodziewam, bo te pierwsze cztery mecze i jeszcze potencjalnie jutrzejsze, zaliczają się do syndromu rozpoczęcia zmagań, kiedy wszyscy się bronią, bo a nuż się ten punkcik na coś przyda.

W grupie B wszyscy mają więc na razie po jednym punkcie i stosunek bramkowy 0-0. W kolejnym meczu Paragwaj zagra z Brazylią i jakby z nią wygrał to… Oj może być ciekawie!

– Bohaterem meczu był zdecydowanie Marelo Elizaga, ekwadorski bramkarz grający w Deportivo Quito. Momentami bronił wręcz zjawiskowo! A już jego interwencja w drugiej połowie, kiedy obronił strzał głową Roque Santa Cruza, była naprawdę pierwszej klasy. Cała sytuacja przypominała starcie Gordona Banksa z Pelem z 1970 roku. Wtedy Brazylijczyk powiedział, że to najlepsza interwencja w historii futbolu. Elizaga miał jeszcze dwie bardzo dobre obrony. Gdyby nie on, Ekwador raczej by ten mecz przegrał.

– Dobrą zmianę dał Walter Ayowi, który wszedł na lewą stronę obrony Ekwadoru i przez pierwsze 20 minut drugiej połowy hasał jak Michał Osiński, od pola karnego, do pola karnego.

– Cristian Benitez, który swego czasu był objawieniem w Birmingham, dogadałby się z Marcelo Martinsem z Boliwii. Obaj w podobny sposób zmarnowali znakomite okazje. Benitez najpierw świetnie sam oszukał obrońców paragwajskich, a potem zamiast strzelać, wziął jeszcze na zwód bramkarza. Justo Villara położył, ale wbić piłki do siatki przed nadbiegnięciem rywali już nie zdążył.

– Zawiodły gwiazdy. Lucas Barrios, nie mając strącanych główek od Roberta Lewandowskiego, wsparcia Kuby Błaszczykowskiego i asyst Łukasza Piszczka nie jest tym samym piłkarzem. Pisząc to mam oczywiście przymrużone oczy, nie tylko dlatego, że łóżko wzywa, ale naprawdę napastnik Borusii nic ciekawego nie pokazał. Tylko trochę lepiej grał Santa Cruz. Nelson Valdez w ogóle siedział na ławce rezerwowych. Wszedł za Barriosa, oddał jeden strzał, ale to mało, jak na taki atak!

– A w Ekwadorze Antonio Valencia dotrwał tylko do końca pierwszej połowy. Zagrał słabiutko. Podobał się Edison Mendez, były pomocnik PSV Eindhoven i Felipe Caicedo, najlepszy strzelec Levante Walencja w poprzednim sezonie.

Ogólnie jednak o tym dniu w Copa America raczej warto zapomnieć i skupić się na tym, że jutro do gry wchodzi główny kandydat do triumfu. Panie i panowie – Urugwaj! Po północy zagra z Peru.


pubsport.pl
Michał Trela
Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl
http://trelik.blox.pl