Barca sama sobie winna

W późny środowy wieczór było mi ciężko. Jose Mourinho znów wymyślił genialną taktykę na Barcelonę. Ale to, że Blaugrana była zwyczajnie nieskuteczna, to już wina samych piłkarzy. Jako fan klubu ze stolicy Katalonii muszę przyznać, że Real zasłużył na Puchar Hiszpanii. Już spieszę z wyjaśnieniem.

Jak łatwo było się domyśleć przed meczem, strategria gry Królewskich polegała na przecinaniu podań rywali i jak najszybszym przedostawaniu się pod bramkę Pinto. Tak było też w lidze w sobotę. Wczoraj jednak, wyłączono z gry Xaviego, także Iniesta i Messi wiele do powiedzenia nie mieli. Davida Villi nie trzeba było się specjalnie obawiać, bo Hiszpan nie trafił chyba nawet w światło bramki. Postawiono na brutalność i presję na arbitrze Undiano Mallenco. Chodziło o to, żeby wybić z rytmu graczy Barcy. Niewiele brakowało, a już po I połowie drużyna z Santiago Bernabeu mogła prowadzić.

W drugich 45 minutach widzieliśmy, jak bezradna jest drużyna Pepa Guardioli. Bardzo żałuję, że mając taką przewagę (optyczną) oraz możliwość gry ulubionej tiki-taki, nie udało się przeprowadzić ani jednej akcji bramkowej. Jeżeli „niedostępny” był Leo Messi, trzeba było grać do Pedro lub Villi. Wszystko fajnie, ale ich liczniki bramkowe się ostatnio zatrzymały. Miały ruszyć na nowo, nie ruszyły… Dlaczego tak późno wszedł Affelay? Po co na ławce siedział Jeffren? Możliwości było dużo, efektów brakowało.

Dogrywka wyglądała bardzo podobnie do II połowy z tą różnicą, że piłkarze Dumy Katalonii byly bardziej zmęczeni i już nie byli w stanie tak szybko wymieniać podań, jak czynili (lub też próbowali czynić) wcześniej. Wystatczyła jedna akcja, jedno dośrodkowanie i wszystko się roztrzygnęło! Tu znów dużo osób gdyba, że jeśli Ronaldo byłby pilnowany przez Puyola, to pewnie nie doszłoby do tej eksplozji radości od madryckich sektorów na Mestalla, poprzez stolicę Hiszpanii, po domy na wszystkich fanów Królewskich na całym świecie.

Przed rozpoczęciem pisania tej notki, byłem skłonny napisać, że to zwycięstwo Mourinho, a nie piłkarzy Realu. Muszę to jednak zweryfikować, gdyż artyści The Special One prezentowali się bardzo dobrze. Kolejny raz Pepe nie bał się wbiegać (czasem dosłownie) w przeciwników. Przypłacił za to żółtą kartką, ale kogo to teraz obchodzi? Angel Di Maria, pomimo czerwonej kartki pod sam koniec meczu, moim zdaniem rozegrał świetne spotkanie na lewym skrzydle. Pozytywnie nie napiszę o Cristiano Ronaldo. To prawda, że jest bohaterem, bo strzelił bramkę, ale patrząc na cały przebieg meczu, to niewiele mu wychodziło. Kolejny raz potwierdza się, że Portugalczyk nie umie się odnaleźć w meczach najwyższej rangi.

Dla mnie, FCB jest sama sobie winna tej porażki. Jako kibic najlepszej drużyny świata, najzwyczajniej w świecie żądam od niej bramek! Przez 210 minut udało się strzelić tylko raz i to jeszcze z rzutu karnego. Owszem, zdaję sobie sprawę, że to sztuka bardzo trudna, ale jeśli coś nie gra w zespole, to trzeba szukać przyczyn i zmieniać! W ataku mógłby zagrać chociażby Iniesta, jak to bywało w meczach ligowych. Jestem zły i zaniepokojony skutecznością Blaugrany. Jeśli tego nie poprawią, to w Champions League… a może nie dokończę…

Czy Josep Guardiola ma jeszcze jakiś plan na zdobywców Copa del Rey? Co tym razem wymyśli Jose Mourinho, biorąc pod uwagę fakt, że to dwumecz i że będzie mieć braki kadrowe? Mam pewne obawy, ale mocno liczę na Barcę. Przecież te cztery El Clasico nie mogą być jednostronne, nieprawdaż?

Na koniec barcelońskim okiem: Klub z Camp Nou odnosił ostatnio tyle sukcesów, że w Realu zapomnieli, jak się obchodzić z trofeami 😀  . A tak szczerze, to jestem sobie w stanie wyobrazić radość wszystkich Madritistów, z Mou na czele. W końcu nieczęsto się zdarza cieszyć się tak bardzo, by zostać zgarniętym przez policję…


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl