Barcelona w ćwierćfinale!

Rewanżowe starcie 1/8 finału Ligi Mistrzów pomiędzy Barceloną a Arsenalem przyniosło sporo emocji.

Barcelona zaczęła spokojnie lecz w swoim stylu. Jej ataki przeważały, lecz nie dawały skutku.

Już w 13 minucie Leo Messi zagroził bramce jeszcze broniącego Szczęsnego. Samotnie pognał na bramkę Wojtka, lecz spokojnie i pewnie wybił mu piłkę spod jego nóg. Parę minut później Barca miała okazję strzelenia gola z rzutu wolnego. Dani Alves trafił w interweniującego Szczęsnego, który pewnie zainterweniował. Niestety Wojtek ucierpiał w tej sytuacji. Interwencja lekarzy Arsenalu zdała się na nic i bramkarz musiał zejść z boiska, a w jego miejsce wszedł Manuel Almunia.Arsenal bronił się umiejętnie. A Barcelona nadal atakowała. Kolejny groźny atak nastąpił w 31 minucie, gdy Messi z dziecinną łatwością minął trzech piłkarzy Arsenalu, ale niepotrzebnie zwlekał z oddaniem strzału i został zatrzymany przez ofiarnie interweniującego Johana Djourou. Jeszcze w doliczonym czasie gry Barcelona odrobiła stratę z meczu na Emirates Stadium. Messi najpierw zmarnował stuprocentową okazję, strzelając wprost w Almunię, ale chwilę później wykorzystał świetnie dogranie Iniesty i otworzył wynik, dając Barcelonie upragnione trafienie.

W drugiej połowie było więcej emocji. Już w 53 minucie na Camp Nou zapanowała cisza. Samir Nasri dośrodkował z rzutu rożnego, a Sergio Busquets wbił piłke głową do własnej bramki. Dodatkowe emocje pojawiły się w 55 minucie, gdy Van Persie dostał drugą żółtą kartkę, a w efekcie czerwoną. Napastnik kopnął piłkę po gwizdku sędziego. W 69 minucie chwila nieuwagi obrońców, precyzyjny techniczny strzał, spóźniona interwencja Sagni i Barcelona wyrównała stan dwumeczu poprzez gola Xaviego. „Duma Katalonii” poszła za ciosem i już dwie minuty później zdobyła kolejną bramkę. Tym razem piłkę do siatki wpakował Messi po bezmyślnym faulu na Pedro. Barcelona utrzymywała swoją przewagę. Jednak pod koniec meczu Bendtner miał okazję zostać bohaterem Arsenalu jednak zabrakło mu zimnej krwi przed bramką Valdesa.

Okazja Duńczyka to właściwie wszystko, na co było stać w ofensywie podopiecznych Wengera. Przewaga Barcelony ani na chwilę nie podlegała dyskusji. Pozostaje zastanawiać się, jaki przebieg miałby mecz, gdyby nie doszło do dyskusyjnego wykluczenia Robina van Persiego.


pubsport.pl