Batista na staż do Kasperczyka

Raptem kilka dni turnieju Copa America za nami, a niespodzianek już tyle, co w pewnych słodkich jajkach dla dzieci. Dziś mieliśmy kolejną. Argentyna zdołała urwać punkty Kolumbii! Dla lidera grupy A ten bezbramkowy remis to porażka, wszak przez większą część meczu był drużyną lepszą i miał kilka świetnych sytuacji bramkowych.

Nie wiem, jak Adrian Ramos nie strzelił gola z pięciu metrów po podaniu z prawej strony w pierwszej połowie. Kompletnie nie mam pojęcia, jak Dayro Moreno mógł nie trafić do pustej (!!!) bramki w 27. minucie. Coś na ten temat mógłby powiedzieć Kuba Błaszczykowski. Sytuacji sam na sam nie wykorzystali też Radamel Falcao i Teofilo Gutierrez. Oprócz tego kilka świetnych strzałów z dystansu, obronionych przez Sergio Romero.

W ogóle, Argentyna i trener Sergio Batista mogą być zadowoleni z jednego. Od wielu lat Argentyńczycy mieli problemy z bramkarzami. Carlos Roa jeszcze prezentował dobry poziom. Ale od końca lat 90. kolejni trenerzy miotali się z obsadą bramki. Roberto Bonano, German Burgos, Pablo Cavallero w 2002. Później było trochę lepiej, ale Roberto „El Pato” Abbondanzieri czy Leo Franco to też nie do końca poziom odpowiadający ambicjom Albicelestes. Tymczasem Copa America 2011 pokazuje, że Sergio Romero, bramkarz AZ Alkmaar, może się na lata stać pewnym punktem składu. Bo on jest najlepszym piłkarzem gospodarzy w tym turnieju. Bez niego dziś nie doszłoby do tej niespodzianki.

Kolumbia, to nie tylko Falcao i Fredy Guarin z FC Porto. To nie tylko błyskotliwy Adrian Ramos z Herthy Berlin.. Kolumbia to przede wszystkim niesamowita obrona. Camilo Zuniga z Napoli jest obok Romero najlepszym zawodnikiem tego meczu. Stoperzy Luis Perea z Atletico Madryt i Mario Yepes z Milanu też zagrali świetnie w defensywie. Fantastyczne rajdy i niezmordowaną kondycję prezentował Pablo Armero, lewy obrońca Udinese. Zapowiadałem przed turniejem, że to będzie mocna reprezentacja, ale sam się nie spodziewałem, że aż tak bardzo. Nawet mimo tej niespodziewanej straty punktów.

A Argentyna? Oprócz bramkarza nie ma jak na razie mocnych punktów. Di Marię Batista trzyma na ławce kompletnie nie wiadomo po co. Tej drużynie potrzebny jest wstrząs. A takim byłoby posadzenie Leo Messiego na ławce rezerwowych. Dziś w miarę wyszło mu jakieś 2 procent akcji. Symptomatyczne było, gdy w końcówce meczu długo patrzył w ziemię, a potem ukrywał głowę w rękach.

Komentatorzy są przekonani, że Albicelestes pokonają w ostatnim meczu Kostarykę i wyjdą z grupy. Nie wiem, skąd oni to przekonanie czerpią, bo jeśli stąd, że Argentyńczycy grają w dobrych klubach, to nie jest to najlepszy pomysł. Posadzić Messiego na ławce, pokazać, że jest cholernie daleko od ok. i wpuścić go, wkurzonego, około 60 minuty. Powinno zadziałać. Wie pan, panie Batista, Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia, zrobił tą prostą taktyką sadzania gwiazd i wpuszczania ich zdenerwowanych z ławki awans do ekstraklasy i półinał Pucharu Polski. Z Podbeskidziem! A pan z Argentyną drżysz o wyjście z grupy mistrzostw kontynentu…?


pubsport.pl
Michał Trela
Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl
http://trelik.blox.pl