Będzie jeszcze ciekawiej

Real we wczorajszym meczu na Santiago Bernabeu z Barcą, praktycznie stracił szansę na mistrzostwo. W takim razie wynik dla Barcelony może wydawać się dobry, dla Realu wbrew pozorom – również.

Mourinho ustawił zespół bardzo defensywnie. Nie skorzystał z ofensywnego, młodego, ale strasznie wartościowego Oezila, a w jego miejsce wstawił stopera- Pepe, który tym razem miał zagrać na pozycji defensywnego pomocnika. Razem z Khedirą i Alonso, tych defensywnych pomocników było trzech, a dodać do tego czterech defensorów, Mou wystawił aż siedmiu graczy defensywnych. ,,Królewscy” nie grali jak wymarzyli sobie to kibice, nie grali jak wielki Real, tylko jak Almeria, Hercules czy inny Sporting Gjion w meczach z Barcą. Nie widać było, że Real grał na Santiago Bernabeu. Do momentu straty bramki nie było praktycznie żadnego pressingu ze strony gospodarzy, którzy zresztą ograniczali się do gry z kontry. Barcelona grała piłką, miała przecież 77% posiadania piłki, ale sytuacji mieli mniej niż ich wczorajsi przeciwnicy. Podopieczni Pepa Guardioli nie grali z taką fantazją i polotem co zwykle, a wszystko przez kapitalne zdyscyplinowanie w defensywie Los Blancos.

Zastępcą Pepe jako środkowy obrońca, był Raul Albiol i to właśnie mogło się okazać piętą achillesową Realu. To Albiol, nie dał rady będącemu w słabej formie Villi i musiał uciekać się do faulu w polu karnym, dodatkowo osłabiając zespół, dostając czerwoną kartkę. Gdyby nie to, może Real broniłby spokojnie tego 0:0 i wreszcie pokonał Valdesa po jednym, czy drugim kontrataku, które tego dnia w wykonaniu gospodarzy były bardzo groźne. Chociaż z drugiej strony to właśnie po czerwonej kartce Albiola, ,,The Special One” wprowadził na boisko Mesuta Oezila, który swoją grą przywrócił nadzieję kibicom na Bernabeu. I wreszcie Real za sprawą faulu Alvesa wywalczył sobie rzut karny, który pewnie wykonał Ronaldo.

Po meczu oczywiście Katalończycy (co przedstawił w swoim felietonie Michał Trela) zaczęli dopatrywać się różnego rodzaju nieczystości. A to trawa była niezraszana, a to przez cały tydzień niekoszona.

Wspominałem o tym, że dla Realu może okazać się to wynik dobry. W Premiera Division, nawet w wypadku zwycięstwa Real nie miał już zbyt wielu szans na mistrza, bo pięć punktów do Barcelony do jednak jest dużo, a zapewne również podopieczni Mou nie mogli by się już ani razu potknąć. A tak Los Blancos nie poszli na wymianę ciosów, nastawił się na remis, lub na szczęśliwe zwycięstwo, a przecież jest jeszcze Puchar Króla i LM. Ta jakakolwiek zdobycz punktowa w tym meczu Realu miała pokazać piłkarzom, że jednak z tą Barceloną się da wygrać. Miał pokazać, że w Lidze Mistrzów, oraz finale krajowego pucharu wcale nie stoją na straconej pozycji.

Można więcj z tego wywnioskować, że przy okazji trzech następnych starć Realu i Barcy, a to w najbliższym czasie, może być jeszcze dużo ciekawiej.


pubsport.pl
Daniel Flak

Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html

http://daniel99.blox.pl