Bez szału

Mecze z Koreą i Białorusią można uznać za całkiem przyzwoite. Ale bez szału. Mankamentów w grze naszych „Orłów” jest mnóstwo. Zacznijmy od samej sfery organizacyjnej wyjazdu do Korei. Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że mimo iż rywal był naprawdę mocny, kapitalny fizycznie, niezły też technicznie, to jednak trzeba się zastanowić czy taki wypad w trakcie sezonu nie wpłynie źle na formę zawodników. Niby już jesteśmy kilka dni po meczu w Seulu i wszystko w meczu z Białorusią w Wiesbaden wydawało się być okej….

Nie widać było po piłkarzach tego, że zmienili kilka razy strefę czasową, odbyli minimalną ilość jednostek treningowych, że lecąc do Korei spędzili w samolocie około dwunastu godzin, plus również mniej więcej dwunastogodzinny powrót. Mówię: fajnie, wszystko gra. Martwią mnie tylko wypowiedzi tych wszystkich różnego rodzaju lekarzy, ekspertów od medycyny, że ten wyjazd odczuwa się dopiero w ósmej czy dziewiątej dobie po powrocie. To martwi, bo zawodnicy grają w klubach, a kilku z nich walczy o podstawową jedenastkę, ale pewniakami nie są.

Na to Franciszek Smuda wpłynąć jednak nie mógł, bo decyzję o wyjeździe podjął PZPN. Mógł za to wpłynąć na samą organizację tego wyjazdu.  Część piłkarzy wylatywała z Poznania, część z Warszawy, część z Krakowa, a część z jeszcze innej miejscowości. Amatorka. Smuda powinien wyznaczyć jedno miejsce skąd wyjeżdżają zawodnicy. Do tego doszło spóźnienie Franza na samolot i przez to selekcjoner naszej kadry, z Pawłem Brożkiem, Kubą Błaszczykowskim, lekarzem, masażystą i Tomaszem Rząsą wylecieli dzień później, I jeszcze jedno. Jak zawodnicy wyjeżdżając na zgrupowanie mogą mieć  prywatne stroje na sobie? Nawet trampkarzom trenerzy mówią, żeby na mecz przychodzili w jednakowych, klubowych dresach. Żeby to wyglądało jak drużyna. Moim i doskonale wiem, że nie tylko moim zdaniem, kadrowicze powinni jechać w normalnych, identycznych dresach naszej reprezentacji. Takie rzeczy  nie mogą dobrze wpłynąć na wizerunek kadry.

Teraz pędzimy już do sfery sportowej. Nadal bardzo słabo gramy atakiem pozycyjnym. Umiemy grać niestety tylko z kontry. Ileż to start namnożyło się w meczach z Koreą i Białorusią. Mecz z Azjatami można uznać za całkiem przyzwoity. Bardzo fajnie Polacy grali z przodu. Dobry mecz zagrał Lewy, świetny Kuba. Było kilka sytuacji. Ale znowu, znowu ta totalnie dziurawa i niepewna defensywa rozczarowała. Nie ukrywam, że po Perquisie spodziewałem się znacznie więcej. Generalnie, nie jestem zwolennikiem masowej naturalizacji piłkarzy do naszej kadry.  W końcu to reprezentacja, nie klub. Ale jeśli ci naturalizowani piłkarze w tej naszej kadrze już są to wypada dać im wsparcie, traktować równo z innymi. Z Damiena się cieszyłem. Wierzyłem, że może stać się liderem defensywy, wierzyłem, że to będzie nowa jakość w naszej defensywie. W końcu Perquis gra regularnie w niezłym klubie Ligue 1. Ale już drugi jego mecz przyniósł rozczarowanie. To on nie trafił w piłkę przy pierwszym trafieniu Koreańczyków. Grał niepewnie. Oczywiście, po jednym meczu, nie można wyciągać jakichś daleko idących wniosków. Ale w klubie Perquis też popełnia błędy. Mimo wszystko, zaufajmy mu, dajmy czas,  dajmy mu pograć.

Nie oczarowali również pozostali obrońcy. A właściwie wypada powiedzieć, że rozczarowali.

Podsumowując mecz z Koreą. Było nie najgorzej. Znów potwierdziło się, że nie umiemy grać atakiem pozycyjnym. Tracimy te piłki i tracimy. Ale trzeba przyznać, że Polacy zagrali ambitnie, z zębem. Cieszy postawa Kuby i Lewego, zdecydowanie mniej defensywy.

Przechodzimy już do spotkania z Białorusią w Wiesbaden. Tu zaczniemy od kwestii samej gry. Mówi się, że z Białorusią zagraliśmy całkiem dobrze, nie rozczarowaliśmy. Ale nie zupełnie tak było. Ekipa Bernda Stange od początku była głęboko cofnięta. Podopieczni Smudy nie mieli okazji do ich ukochanych szybkich kontr. Musieliśmy grać zatem atakiem pozycyjnym, a to ? jak już wspominałem –  nie jest naszym atutem. Gdybyśmy grali z ciut poważniejszym przeciwnikiem, to przy takiej ilości strat piłki meczu raczej byśmy nie wygrali. Białorusini nie wykorzystali tego, bo byli po prostu za słabi. I tyle. Bo na Euro nie będziemy mieli rywali, którzy wyjdą wysoko i będzie okazja za okazją na wyprowadzenie kontry. Tam rywale będą przede wszystkim zabezpieczać tyły. Nawet ci najwięksi. Pamiętamy chyba mundial w RPA. Tam naprawdę, nawet te najlepsze ekipy (no może poza Niemcami i Hiszpanią), zabezpieczały przede wszystkim tyły. Chyba pamiętamy, jak często w pierwszych spotkaniach mundialu wiało nudą, bo zespoły grały po prostu defensywnie. Nie odkrywały się. Na Euro też tak pewnie będzie.

Ale generalnie, Polacy byli w stu procentach lepsi od rywala ze wschodu Europy. Na bramkę Fabiańskiego nie poleciał chyba żaden strzał.

Smuda wypróbował w tym spotkaniu na środku defensywy parę Wasilewski ? Perquis. Po tym meczu ciężko stwierdzić, czy to może wypalić na Euro. I Wasyl i Damien przez całe spotkanie nie mieli zbyt dużo pracy.

Znowu mógł się podobać Kuba. Aktywny był Polański. Nieźle zagrał Peszko. Niestety, zawiódł Paweł Brożek.

Fajnie, że  zagraliśmy z Białorusią, tylko dlaczego w Wiesbaden?! Reprezentacja, która jest gospodarzem tak wielkiej imprezy jak Mistrzostwa Europy, na 241 dni przed samym turniejem, gra mecz z Białorusią na kameralnym, niemieckim stadionie. Rozumiem, kontrakty. Ale dlaczego nie gramy w Mińsku?! Żeby była atmosfera, kibice. To my gramy na małym stadionie trzecioligowego Wehen Wiesbeden, przy pięciu tysiącach fanów( dodajmy, że polskich), którzy tylko w porywach zrywali się do kilkunastosekundowego dopingu.

Reasumując. Nie jest źle. Ale szału też nie ma. Jest mnóstwo mankamentów do poprawy, ale są też plusy. Cieszy gra ofensywna, martwi gra obronna. Reprezentacja obrała już jakiś kierunek, nie przegrywa. Skład jest już prawie ukształtowany. A teraz tylko czekać na mecz z Włochami i Związkiem Radzieckim, jak to mówi nasz selekcjoner.


pubsport.pl
Daniel Flak

Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html

http://daniel99.blox.pl