Bezsilność Blaugrany

Milan – drużyna, która zaliczyła w tym sezonie najgorszy start w Serie A od czterdziestu lat. Wydawało by się, że czasy świetności ekipy z San Siro już dawno minęły, a na kolejny spektakularny błysk mediolańczyków na arenie międzynarodowej będziemy musieli jeszcze długo czekać. Myliłem się. Dzisiaj Rossoneri na swoim stadionie wypunktowali Barcelonę. 2:0 – to musi robić wrażenie.

Powiem wprost, tak bezradnej Barcy nie widziałem od bardzo długiego czasu. Z Realem czasami przegrywała, czasami remisowała, ale Królewscy w ostatnich kilku latach ani razu nie potrafili sprawić, by zespół z Katalonii był tak bezsilny. Chelsea, Inter ? nie, nie, nie. W tych spotkaniach bramki strzeżone przez Julio Cesara i Petra Cecha były momentami bombardowane, chyba wszyscy pamiętamy mecz z The Blues – wtedy aluminium obijane było niejednokrotnie, Messi nie wykorzystał karnego.  Upór i dyscyplina (niezwykle ścisła) zawodników biegających dzisiaj w czerwono – czarnych koszulkach sprawiły, że Duma Katalonii nie wypracowała sobie  jednej czystej, zupełnie klarownej sytuacji do zdobycia bramki. Ani jednej. Zero. Serce kibicom Milanu zadrżało chyba tylko raz, kiedy to Iniesta niebezpiecznie uderzał z dystansu.

Milan był doskonale przygotowany  taktycznie do tego spotkania, świetnie zorganizowany, bardzo agresywny. Każdy zawodnik gospodarzy włożył olbrzymią pracę w ten sukces. Nie widzieliśmy błysku geniuszu El Shaarawy, czyli jedynego piłkarza, który tak naprawdę miał predyspozycje do tego, by błysnąć. Widzieliśmy za to jego walkę, ambicję i determinację w defensywie. Barca zmuszona była do ciągłego klepania w okolicach trzydziestego, dwudziestego piątego metra, Xavi z Iniestą chcieli grać swoje – rozgrywali i wyczekiwali na odpowiedni moment, aby dograć prostopadłą piłkę do któregoś z napastników, ale gospodarze nie dopuszczali do wykonania owego podania, ewentualnie, gdy już zagranie dotarło do adresata, nie pozwalali odwrócić się zawodnikowi Dumy Katalonii, który otrzymał futbolówkę. Jeszcze jedno, Barcelona grała stanowczo zbyt wolno, by zaskoczyć swoich przeciwników. Po dłuższym rozegraniu piłki, nie było przyspieszenia akcji, a to przecież w przypadku Blaugrany jest bardzo znamienne. Katalończycy grali bezbarwnie. Wydaje mi się, że to słowo idealnie obrazuje ich postawę dzisiejszego wieczoru.  Massimiliano Allegri, który niedawno miał żegnać się z posadą, odwalił kawał fantastycznej roboty.

Nawet Leo Messi dzisiaj nie zaczarował. Nie widziałem u niego tego błysku, który wszyscy dostrzegamy niemal w każdym rozgrywanym przez niego spotkaniu. Próbował brać grę na siebie, piłkę prowadził cały czas tak samo genialnie jak zawsze, ale otoczony przez grajków Allegriego nie potrafił rozwinąć skrzydeł. Szukał gry, wystawiał się na pozycję, ale dzisiaj i on został stłamszony przez Milan.

Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, iż pierwsza bramka nie powinna zostać uznana. Christian Zapata ewidentnie dotknął piłki ręką, nie interesuje mnie to, czy zrobił to z premedytacją czy też nie. Futbolówka po kontakcie z kończyną Zapaty zupełnie zmieniła swój kierunek i trafiła pod nogi  Boatenga, który strzelił gola.  Wszyscy to widzieliśmy i wydaje mi się, że wy również nie macie wątpliwości, iż Craig Thompson sprezentował pierwszego gola gospodarzom. Zresztą w ogóle odniosłem wrażenie, że większość spornych sytuacji rozstrzygał na korzyść rossonerich.

Jest jeszcze rewanż, jestem niemal pewny, że Blaugrana wygra spotkanie na Camp Nou, pytanie tylko, czy zdoła rozstrzygnąć sprawy dwumeczu na swoją korzyść.


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl