Bielsko, mamy problem – sobota w lidze

T-Mobile Ekstraklasa logo

Sobotnie mecze T-Mobile Ekstraklasy stały na przyzwoitym poziomie i były toczone w niezłym tempie. Zdecydowanie najważniejsze rozstrzygnięcie zapadło w Bełchatowie, gdzie GKS wygrał z Podbeskidziem starcie najsłabszych drużyn tego sezonu. 

Przed meczem w Bełchatowie GKS był ostatni, Podbeskidzie przedostatnie. Dzisiejszy wynik oznacza, że bełchatowianie przeskoczyli i rywala z Bielska i Zagłębie Lubin. Pojedynek „na szczycie” gospodarze zaczęli od mocnego uderzenia. Już w 9. minucie trafił do siatki Paweł Buzała. Tuż przed przerwą na 2:0 podwyższył kapitalnym strzałem Wacławczyk. Zanosiło się na sielankowe dla gospodarzy 45 minut po przerwie. Było jednak bardzo nerwowo. Podbeskidzie „zareagowało pozitiwnie” i zaczęło stwarzać wreszcie jakieś okazje. Nie byłoby w tym nic groźnego gdyby podopieczni Złomańczuka podwyższyli wynik w jednej z fajnych szans, które mieli. W 65. minucie kontaktowego gola zdobył Kamil Adamek i gospodarze zaczęli drżeć o pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.

Podbeskidzie wczoraj zakontraktowało Ireneusza Jelenia, ale nawet jego wejście do gry może nie wystarczyć by uratować klub będący w fatalnej sytuacji. Niewiele lepiej jest w Bełchatowie, ale tam przynajmniej mają 4 punkty zamiast dwóch i chyba jednak nieco więcej piłkarskich argumentów.

***

Mecze Piasta Gliwice należą ostatnimi czasy do jednych z najatrakcyjniejszych w lidze. Niezależnie od wyniki Piast gra szybko, ofensywnie. Taka postawa może się podobać. Gorzej jest z wynikami. Po „pięknej” porażce 0:4 z Lechem przyszło „ładne” 1:2 z Widzewem.

Goście z Łodzi objęli prowadzenie po golu Kaczmarka, ale to Piast cały czas atakował i był zespołem lepszym. Piłka wpadła do siatki Mielcarza dopiero w 75. minucie po strzale Kędziory z ostrego kąta. Gospodarze nie zwalniali tempa i szukali trzech punktów. Skończyli z zerem. W doliczonym czasie gry Rybicki ładnie przedryblował kilku rywali i został sfaulowany w polu karnym. Jedenastkę na gola zamienił Łukasz Broź.

***

Ostatni mecz Wisła – Jagiellonia został zapamiętany jako jeden z najgorzej sędziowanych pojedynków ostatnich lat. Tym razem sędziowie byli lepsi, ale piłkarze chyba jednak gorsi. Spotkanie zakończyło się sprawiedliwym remisem 0:0.

Trener Wisły postanowił zaskoczyć rywali wystawiając znanego „egzekutora” Daniela Sikorskiego. Z kolei Hajto zagrał va banque – trzech napastników, wśród nich Ebi Smolarek i znany miłośnik cateringu na niemieckich stadionach – Tomasz Zahorski. Takie przeładowanie „snajperami” mogło skończyć się tylko jednym – bezbramkową pierwszą połową i ZEROWĄ liczbą strzałów w światło bramki.

Sekundy po przerwie Wisła mogła, a raczej powinna musiała objąć prowadzenie. Słowik obronił sytuację sam na sam z Sikorskim, dobitkę Iliewa z linii bramkowej wybił Michał Pazdan.

Widowisko w drugiej połowie było lepsze, wreszcie bramkarze mogli zacząć się trochę obawiać o czyste konto. Przez 25 minut atakowała Wisła, w końcówce przycisnęła Jaga, więc remis jest sprawiedliwym rezultatem.

Gospodarze mogli wygrać – w 93. minucie sam na sam wychodził Melikson, ale jakimś cudem dogonił go i zmusił do niecelnego strzału Rafał Grzyb.

A Sikorski… no cóż, to jest temat na odrębny poemat. Nie dość że nie strzela to jeszcze blokuje, zmierzające do bramki, strzały kolegów z drużyny.

***

TABELA I TERMINARZ T-MOBILE EKSTRAKLASY >>


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/