Blaski igrzysk olimpijskich w Soczi

Igrzyska olimpijskie w Soczi przeszły już do historii. Przedstawiam najważniejsze moim zdaniem wydarzenia zimowych igrzysk XXII olimpiady.

W sankach jak zwykle mieliśmy niemiecką dominację. Mistrzami zostali Felix Loch, Nathalie Geisenberger oraz Tobias Wendl i Tobias Arlt. Niemcy wygrali także pierwsze w historii olimpijskie zawody drużynowe. Godny odnotowania jest wyczyn Erin Hamlin, która wywalczyła dla USA pierwszy medal (brązowy) w jedynkach (Amerykanie do tej pory medale zdobywali wyłącznie w męskich dwójkach) i została pierwszą w historii zawodniczką spoza Europy, która sięgnęła po olimpijski medal w jedynkach (czy to wśród kobiet czy mężczyzn). Wielki Armin Zoeggeler został pierwszym w historii sportowcem, który na sześciu z rzędu igrzyskach zdobywał medale. Do dwóch złotych, jednego srebrnego i dwóch brązowych w Soczi dorzucił jeszcze jeden brąz. A Albert Demczenko, dla którego były to siódme igrzyska, w wieku 42 lat sięgnął po srebrny medal i został najstarszym olimpijskim medalistą w saneczkarstwie.

Po tych igrzyskach żywą legendą bobslejów został Aleksander Zubkow. Rosjanin został szóstym pilotem, który na jednych igrzyskach zdobył złoty medal zarówno w dwójkach, jak i czwórkach. Wcześniej dokonało takiej sztuki czterech Niemców (Andreas Ostler 1952, Meinhard Nehmer 1976, Wolfgang Hoppe 1984, Andre Lange 2006) i jeden Włoch (Eugenio Monti 1968). Rywalizacja w czwórkach była najlepszą możliwą reklamą bobslejów – zażarta walka o medale trwała do samego końca. Absolutną klęskę ponieśli Niemcy – po raz pierwszy od igrzysk w Grenoble (1968) nie zdobyli żadnego medalu w czwórkach i po raz pierwszy od igrzysk w Lillehammer (1994) wracają bez medalu w dwójkach.

Pierwszy w historii złoty medal w skeletonie zdobył dla Rosji Aleksander Tretiakow. Srebrnym medalem, podobnie jak i cztery lata temu w Vancouver, musiał zadowolić się triumfator pięciu ostatnich edycji Pucharu Świata Martins Dukurs. Skeleton stał się brytyjskim sposobem na medale na zimowych igrzyskach olimpijskich. Od 2002 roku reprezentanci, a konkretnie reprezentantki, Wielkiej Brytanii zdobywali medale w tej dyscyplinie – w Salt Lake City (2002) brąz padł łupem Alexa Coombera, w Turynie (2006) srebro wywalczyła Shelley Rudman, a w Vancouver (2010) i teraz Soczi mistrzyniami olimpijskimi zostały, odpowiednio Amy Williams i Lizzy Yarnold.

A teraz czas na przegląd tego co najbardziej utkwiło w mojej pamięci w innych dyscyplinach.

18-letnia Mikaela Shiffrin została najmłodszą w historii mistrzynią olimpijską w alpejskim slalomie.  Amerykanka w tym sezonie wygrała trzy z sześciu rozegranych slalomów, a w Soczi wytrzymała presję i sięgnęła po złoto. Kiedy Mikaela zjeżdża po slalomowej trasie ma się wrażenie, że ona tańczy między tymi tyczkami. Znakomite połączenie agresji i elegancji dało jej tytuł. W drugim przejeździe pokazała ogromną mentalną siłę, gdy uratowała się przed upadkiem. Pod nieobecność Lindsey Vonn, Shiffrin osłodziła te igrzyska Amerykanom – oprócz niej w Soczi wśród kobiet medal zdobyła jeszcze tylko Julia Mancuso (brązowy w superkombinacji).

Tak jak w Vancouver, tak i w Soczi ozdobą igrzysk była rywalizacja solistek w łyżwiarstwie figurowym. Pierwsze w historii złoto zdobyła dla Rosji Adelina Sotnikowa. Czy kontrowersyjne? Moim zdaniem nie, technicznie jej programy, szczególnie dowolny, były lepsze od Yuna Kim. Moim zdaniem Koreanka nie została skrzywdzona takim werdyktem. Kontrowersje pojawiły się tylko dlatego, że igrzyska odbyły się w Rosji. Warto wspomnieć też 15-letnią Julię Lipnicką, kolejną wirtuozerkę łyżew, która się nam objawiła. Przyczyniła się ona do zdobycia przez Rosję w rozgrywanej po raz pierwszy na igrzyskach rywalizacji drużynowej. Zaprezentowała wtedy zjawiskowy program krótki i był to jeden z najbardziej niezwykłych pokazów na tych igrzyskach, obok, już w rywalizacji indywidualnej, programów dowolnych Mao Asady i Sotnikowej. Niestety Julia indywidualnie nie powtórzyła tego – upadła zarówno w programie krótkim, jak i dowolnym i rywalizację zakończyła na piątym miejscu.

Król biathlonu Ole Einard Bjoerndalen został królem sportów zimowych. 40-letni Norweg w Soczi wygrał sprint i sztafetę mieszaną i został samodzielnym rekordzistą w ilości wywalczonych medali na zimowych igrzyskach olimpijskich. Ma ich w swoim dorobku 14 – osiem złotych, cztery srebrne i jeden brązowy. Ole dzięki dwóm medalom zdobytym w Soczi pobił osiągnięcie rodaka, specjalisty od biegów narciarskich, Bjoerna Daehliego, który w swojej karierze zdobył 12 medali (osiem złotych i cztery srebrne). Bjoerndalen został sportowcem wszech czasów jeśli chodzi o zimowe igrzyska olimpijskie, ale w Soczi pierwsze skrzypce grali Daria Domraczewa (trzy złote medale) i Martin Fourcade (dwa złote i jeden srebrny).

Kanadyjczycy zdominowali rywalizację w sportach drużynowych. Po raz pierwszy w historii ekipa z Kraju Klonowego Liścia zdobyła złote medale w curlingu, zarówno wśród kobiet, jak i wśród mężczyzn. Do tego triumf święciły hokeistki i hokeiści z Kanady. Curling to największe moje zwycięstwo tych igrzysk – w końcu dostrzegłem, jak piękna jest to dyscyplina.

Aż 23 medale zdobyli w Soczi holenderscy panczeniści. Reprezentanci innych krajów z tego tortu medalowego wzięli dla siebie tylko osiem medali w konkurencjach indywidualnych. I jeden z nich, do tego złoty, padł łupem naszego Zbigniewa Bródki, który w niezwykłych okolicznościach okazał się lepszy od Koena Verweijna (Polka był lepszy o 0,003 sekundy). To była jedna z najbardziej dramatycznych rywalizacji na tych igrzyskach we wszystkich dyscyplinach. Bródka zdobył też wspólnie z kolegami brązowy medal w rywalizacji drużynowej, a po srebrny medal sięgnęły nasze dziewczyny, które cztery lata temu cieszyły się z brązu. Polskie panczeny przeżywają swoje największe chwile!

Na torze długim dzielili i rządzili Holendrzy, za to na torze krótkim, czyli w short tracku, wśród kobiet prym wiodły Azjatki (po dwa złote medale dla Chin i dla Korei Południowej), a u mężczyzn pierwszoplanową postacią okazał się Wiktor An, pochodzący z Korei Południowej, ale reprezentujący Rosję. Zdobył on trzy złote medale (dwa indywidualnie i jeden w drużynie).

Kamil Stoch był jednym z bohaterów tych igrzysk. Polak został trzecim w historii skoczkiem, który na jednych igrzyskach zdobył dwa złote medale indywidualnie. Wcześniej takiego nie lada wyczynu dokonali jedynie Fin Matti Nykaenen (1984) oraz dwukrotnie Simon Ammann (2002, 2010). Nie można nie wspomnieć o długowiecznym Noriakim Kasaim. 20 lat po igrzyskach w Lillehammer,  na których zdobył srebrny medal w drużynie, w Soczi wzbogacił się o dwa medale (srebrny indywidualnie na dużej skoczni i brązowy w drużynie). A to jeszcze nie koniec, Japończyk zamierza wystąpić za cztery lata w Pjongjang! W Soczi po raz pierwszy o medale w skokach narciarskich rywalizowały kobiety. Pierwszą w historii mistrzynią olimpijską została Niemka Carina Vogt. Wielkim rozczarowaniem okazał się występ absolutnej dominatorki Pucharu Świata Sary Takanashi, która była dopiero czwarta. Jeśli chodzi o mężczyzn największym cieniem okazał się Gregor Schlierenzauer, któremu znów nie udało się zdobyć złotego medalu indywidualnie. Ba, jedyny medal, srebrny, zdobył z drużynie.

Heroicznego i zarazem historycznego wyczynu dokonała Justyna Kowalczyk. Zawodniczka z Kasiny Wielkiej, biegnąc ze złamaną kością stopy, zdobyła drugi złoty medal, co nie udało się wcześniej żadnemu polskiemu sportowcowi na zimowych igrzyskach olimpijskich. Kowalczyk to najbardziej utytułowany polskich sportowiec w historii zimowych igrzysk olimpijskich (pięć medali) i jeden z największych multimedalistów doliczając do tego letnie igrzyska – obok Roberta Korzeniowskiego (cztery złote medale) i podziwianej przez nią Ireny Szewińskiej (siedem medali, w tym trzy złote). Kowalczyk po raz kolejny nie zawiodła oczekiwań kibiców, tych prawdziwych. Poczynając od igrzysk w Turynie (2006) Polka tylko z jednej wielkiej imprezy (igrzyska i mistrzostwa świata) wróciła bez medalu (mistrzostwa świata w Sapporo 2007). Oprócz pięciu medali olimpijskich w swojej kolekcji ma pięć medali mistrzostw świata, w tym dwa złote. To, że jest jednym z najwybitniejszym sportowców, jaki wyrósł na polskiej ziemi, to fakt niepodlegający żadnej dyskusji. Przy biegach nie można nie wspomnieć o Marit Bjoergen, która wprawdzie nie zdobyła sześciu medali, tak jak planowała, ale trzy złote medale uczyniły ją jedną z największych gwiazd tych igrzysk. Norweżka została najwybitniejszą kobietą, która kiedykolwiek startowała na zimowych igrzyskach (sześć złotych, trzy srebrne i jeden brązowy medal). W klasyfikacji uwzględniającej także mężczyzn Marit wyprzedzają jedynie jej dwaj wybitni rodacy Ole Einar Bjoerndalen i Bjoern Daehlie.

Jeśli chodzi o narciarstwo dowolne to przede wszystkim jestem pod ogromnym wrażeniem wyczynów Białorusinów Ałły Cuper i Antona Kusznira. Zdobyli oni złote medale w skokach akrobatycznych w fantastycznym stylu, będąc zdecydowanie najlepszymi w tej konkurencji. Będę pamiętał też znakomite przejazd złotych w narciarskim slopestyle Dary Howell i Jossa Christensena oraz siostry Dufour-Lappointe na podium w jeździe po muldach (złoto dla Justine, srebro dla Chloe), a także niesamowitego Alexandre’a Bilodeau, który zdobył złoty medal na drugich kolejnych igrzyskach.

W snowboardzie królem okazał się Wik Wild, z pochodzenia Amerykanin, ale reprezentujący Rosję. Zdobył on złote medale w slalomie równoległym i gigancie równoległym. Jego żona Alona Zawarzina zdobyła brązowy medal w gigancie równoległym. Będę też pamiętał złotych Amerykanów w slopestyle’u Sage Kotsenburga i Jamie Anderson oraz Ewę Samkovą, czeską mistrzynię olimpijską w snowboard crossie. I jeszcze Shauna White’a, któremu nie udało się zdobyć złotego medalu na trzecich z rzędu igrzyskach. Co więcej w Soczi w ogóle nie zdobył medalu – mistrzem halfpipe’u został Szwajcar Iouri Podlatchikov, nie trudno się domyślić, że z pochodzenia Rosjanin.

I na koniec jeszcze wracam do bobslejów. Lauryn Williams zapisała się na kartach historii jako druga kobieta, która zdobyła olimpijski medal na letnich i zimowych igrzyskach. W 2012 roku święciła w Londynie triumf w lekkoatletycznej sztafecie 4×100 metrów, którą otwierała. Rok później został już bobsleistką i w Soczi wywalczyła srebrny medal w bobslejach. Wcześniej olimpijskie medale zarówno na letnich, jak i zimowych igrzyskach zdobywały tylko dwie kobiety: Christa Luding-Rothenburger (cztery w łyżwiarstwie szybkim i jeden w kolarstwie torowym) oraz Clara Hughes (dwa w kolarstwie szosowym i jeden w łyżwiarstwie szybkim).


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl