Błazenada i żenada, czyli bitwa o Peszkę. (Aktualizacja)

Na początku dosyć śmieszne i zabawne, ale teraz coraz bardziej żenujące staje się przedstawienie w reżyserii Andrzeja Grajewskiego ze Sławomirem Peszko w roli głównej, które ma miejsce w niemieckiej Kolonii.

Zaczęło się od niby konkretnych propozycji z Werderu Brema i Hamburgera SV.
Wówczas jednak, menadżer Peszki, jak i on sam wszem i wobec, honorowo ogłosili, że zaszczyt pierwszeństwa w negocjacjach ze świeżo upieczoną gwiazdą Bundesligi przyznają obecnej drużynie zawodnika, czyli 1.FC Koeln.

Dalsze wydarzenia miały już tylko i wyłącznie charakter wiochy i żenady. Wymagania dotyczące wysokości prowizji dla Grajewskiego oraz zarobków Peszki, a przede wszystkim sposób w jaki nasi rodacy negocjowali i nadal (chyba?) negocjują świadczą o niczym innym, tylko o niezwykłej pazerności i chęci nachapania się bez względu na cokolwiek. Peszko już w Lechu dał wyraźny i jasny sygnał, że jest chciwym cwaniaczkiem.
Pewnie ktoś zaraz powie, że piłkarz zwyczajnie dba o swoje interesy, że potrafi walczyć 0 swoje, że ma łeb na karku itp. Pewnie tak też właśnie jest, ale nie zmienia to faktu, że razem z Grajewskim zachowują się jak zwykłe buraki.

Dzisiaj mija ostateczny termin na wykupienie pomocnika w promocji, czyli za 800 tys. euro. Dzisiaj mija termin, a Werder, HSV oraz dwaj kolejni chętni na zatrudnienie Sławomira, czyli Hannover 96 i … drugoligowy Eintracht Frankfurt jeszcze nie dopięli swego i nie wydarli wschodzącej gwiazdy z Koeln? Czy to jest efekt, aż tak zażartej walki trzech niemieckich klubów pierwszoligowych i jednego drugoligowego? Czy raczej dowód na to, że rację od początku całego tego cyrku mieli działacze zespołu z Kolonii uznając, że ich oferta jest adekwatna i odzwierciedla całkowicie wartość Peszki? Grajewski i jego klient narobili wiochy i myśleli, że stawiają dotychczasowy zespół piłkarza pod ścianą, podczas gdy tak na prawdę to oni znaleźli się w … czarnej dupie.

Realnie sytuacja może w najlepszym dla Peszki przypadku wyglądać tak, że nigdzie nie odejdzie z prostego powodu – brak ofert – i zostanie w 1.FC Koeln, czyli w klubie gdzie tak na dobrą sprawę będzie miał  … nieźle przejeb…ne, po szopce jaką odstawił jego agent. Nie to jednak dla Sławomira będzie w tym wszystkim najgorsze. Cały ból w tym, że będzie musiał zostać na niezmienionych warunkach. Tak więc tym razem chciwość niestety nie wyjdzie naszemu spryciarzowi na dobre. Inna opcja, w co wątpię,  to jednak rzeczywiście transfer, tyle że nawet nie sądzę by miał być to zespół z ligi wyższej niż 2.Bundesliga. Ewentualnie, może, może jakaś liga grecka, jakiś Aris Saloniki albo PAOK. Nie więcej.

Cała ta buraczana akcja wyjdzie Peszce bokiem. Grajewski zamiast chłopakowi pomóc, nieźle go wpieprzył przypinając mu łatkę chciwego szczura, który dla kasy jest zdolny do wszystkiego.
No, a już wywlekanie do brukowców informacji o zarobkach innych zawodników 1.FC Koeln będzie z pewnością długo pamiętanym świństwem wśród działaczy niemieckich drużyn. Wniosek jest oczywisty – Peszko, to tylko … Peszko i nikt, w żadnej silnej lidze, dosłownie nikt nie będzie się o niego zabijał, tak jak mu się to wydawało. W Bundeslidze jest takich Peszków na pęczki i zamiast walczyć o podwyżkę za pośrednictwem starego cwaniaka Grajewskiego, oni walczą na boisku, a za argumenty służą im takie narzędzia jak bramki i asysty.
Peszko tymczasem po rozegraniu rundy, w której zanotował 5 asyst i nie strzelił ani jednej bramki myślał, że jest dobry, a prawda jest taka, że na Niemcach takie „staty” nie robią żadnego wrażenia i tyle.

AKTUALIZACJA!!!

Haa! Ledwo co wpisałem, a już jest kolejny zwrot akcji!!

Andrzej Grajewski dla portalu gwizdek24, czyli dla „Super Expressu”:

„Zostawiam Sławkowi wolną rękę w wyborze klubu. Niech wybierze najlepszą opcję dla siebie i swojej rodziny. Mimo, że niektórzy piszą, że najważniejsze dla niego są pieniądze – nazywając go chciwcem – to wcale tak nie jest. Dzisiaj będę finalizował sprawy z klubem na który postawił.”

A żeby nie było, że „Grajek” nie zrobił wszystkiego co mógł, mamy pod tą wypowiedzią informację dziennikarza o najnowszym przecieku w sprawie, który brzmi niczym krzyk desperata:

„My wiemy, że na liście jest obecny klub piłkarza FC Koeln, Eintracht Frankfurt, dwa kluby z angielskiej Premier League. Ostatniego nie udało nam się ustalić. Kiedy Peszko w ostatnich dniach wypoczywał w Polsce, Andrzej Grajewski intensywnie pracował, i w tym czasie pojawiły się dwie oferty z Anglii.”

Czyli co? Tottenham? Arsenal? Blackburn? … ŻENADA …


pubsport.pl