Bolesna czołówka Radwańskiej

Im wyżej w rankingu jest Agnieszka Radwańska tym mocniejsza jest jej krytyka w Polsce – ciekawe i zastanawia mnie dlaczego tak się dzieje? Szanowana poza granicami kraju, w Polsce niedoceniana – jeszcze trochę, a czwarta rakieta świata przestanie zasługiwać na miejsce w Top 20.

Czy to tylko efekt „olimpijskiej katastrofy”, czyli porażki z fantastycznie serwującą Julią Goerges po zaciętym boju w I rundzie olimpijskiego turnieju? Nie ma co ukrywać Agnieszka miała pecha, że taka porażka przytrafiła się jej akurat na igrzyskach, bo dla pikników to był doskonały powód, by się na niej wyżyć za wszelkie niepowodzenia naszych reprezentantów w Londynie. Dziennikarze dołożyli swoje pisząc żenujące listy, podburzające opinię publiczną artykuły itp., o czym już na tym blogu pisałem. Isia nie ma łatwego życia w kraju, w którym zaczęto się nią interesować na szerszą skalę dopiero wtedy, gdy wygrała turniej w Miami. Isi nie jest łatwo być reprezentantką kraju, w którym dziennikarzy piszących i mówiących o tym sporcie rzetelnie można policzyć na palcach jednej ręki. A jednak wspięła się na drugie miejsce w rankingu po wspaniałym dla siebie Wimbledonie. W poniedziałek spadła na czwarte miejsce w rankingu i taka jest też jej pozycja w rankingu Race – najbardziej miarodajnym, bo uwzględniającym wyniki wyłącznie z jednego roku, w którym nie ma żadnego dodawania i odejmowania punktów. A zatem Agnieszka jest czwartą rakietą świata! Dobrze by było, aby pani Katarzyna Nowak i jej podobne osoby to zrozumiały!

„Ja na jej tenis patrzę w dłuższym „okresie rozrachunkowym”. Gdybym miała stworzyć swój prywatny ranking, w tej chwili nie zaklasyfikowałabym Radwańskiej nawet do pierwszej dziesiątki” – pani Kasia Nowak – sam już nie wiem czy sport.pl cytował Przegląd Sportowy czy na odwrót. To jak to w końcu jest – dłuższy okres czy w tej chwili, bo pogubiłem się w tych dwóch zdaniach? Jaki jest prywatny ranking pani Nowak, byłej królowej ITF-ów (aż sześć tytułów), a dziś komentatorki Polsatu Sport, tego nie wie nikt… Czy po Wimbledonie Radwańska była na tej prywatnej liście w Top 10? Czy po finale w Tokio wróciła do Top 10? Panie Kasia kompletnie się pogubiła – tenisowy ranking właśnie uwzględnia dłuższy okres rozrachunkowy, więc to, że Radwańska wspięła się na drugie miejsce jest efektem wieloletniej ciężkiej pracy, a pani Kasia ocenia wyłącznie jej słabszy okres po Wimbledonie. Niestety fakt bycia tenisistką nie oznacza od razu, że będzie się dobrym komentatorem i pani Kasia jest na to dobitnym dowodem. Pani Nowak jest mistrzynią świata w kategorii: brak profesjonalizmu i uprawianie wazeliniarstwa na antenie, gdy tylko nie gra pewna krakowianka. Jest typowym przykładem kibica – malkontenta, tylko o zgroza jej to malkontenctwo i totalny brak obiektywizmu pozwala się szerzyć na antenie – ale niestety taka jest prawie cała tenisowa ekipa Polsatu Sportu, więc prawie wszyscy są siebie warci i tworzą zgraną ekipę próbującą społeczeństwo zarazić wirusem zazdrości i fałszywego obiektywizmu, bo my przecież to wszystko mówimy w dobrej wierze, jak zwykła powtarzać pani Kasia.

Niezwykle istotną dla mnie kwestią jest oddzielenie od siebie sportowca jako człowieka i sportowca na arenie jego zmagań. Bo niby, jak kogoś możemy oceniać, gdy go nie znamy – może zamieniliśmy parę słów, zadaliśmy parę pytań, a może nie, może parę razy słyszeliśmy wypowiedzi na konferencji albo i to nie było nam dane. Ja się skupiam wyłącznie na tym, co dany sportowiec sobą reprezentuje na arenie walki ze sobą samym i przeciwnikami. Dlatego też jestem wielkim kibicem Justyny Kowalczyk i Agnieszki Radwańskiej, które łączy jedna rzecz – obie są bezkompromisowe w wypowiadaniu się, a właściwie dwie – obie uparcie dążą do wytyczonego celu i żadna krytyka nie jest w stanie ich złamać. Kompletnie nie obchodzi mnie czy dany sportowiec ma muchy w nosie czy duka czy sepleni, czy mówi w ostrych słowach to co myśli czy pewne sprawy przemilcza. W tenisie absolutnie najważniejszy jest dla mnie styl, którym się zachwycam. Agnieszka mogła by obrazić wszystkie tenisistki dookoła, a i tak byłbym jej fanem, bo jestem po prostu miłośnikiem jej sztuki tenisowej.

Wkurza mnie, gdy słyszę albo czytam, że Radwańska to przebijaczka i nic z niej nie będzie, bo nie ma muskułów i z tzw. strzelbami może wygrać tylko wtedy, gdy te strzelają ślepakami. Tylko jakoś dziwnym trafem Agnieszka od 2008 roku nie opuszcza czołowej 20 rankingu, ba trzy razy kończyła rok w Top 10, a teraz ukończy go w Top 5! Jak można w ogóle podważać jej pozycję w światowym tenisie?! Takie rzeczy są możliwe tylko w tak przesiąkniętym zazdrością i nienawiścią kraju, jak Polska! Te wspomniane strzelby, gdy nie potrafią się wstrzelić w kort tracą kompletnie koncepcję gry w tenisa – pojawiają się i znikają, potrafią trwać w zagubieniu przez wiele miesięcy. Radwańska za to miewa jedynie drobne wahnięcia, a dlaczego – bo ma swój unikalny styl gry, który z każdej sytuacji pozwala jej znaleźć wyjście. O jej stylu popełniłem już wiele wpisów i artykułów – chociażby Mistrzyni zafałszowanych winnerów i artykule Radwańska, wersja 2.0 po triumfie w Miami oraz Powabna Radwańska, łamaczka barier po finale Wimbledonu. Powtórzę tylko, że to ja nazwałem Agnieszkę poetką z Krakowa (z czego wielu się śmieje, ale ja mam to w nosie) – tak jak do zrozumienia poezji trzeba ruszyć całą głową, a nie tylko czołem, tak tenis Radwańskiej mogą pojąć nieliczni, a ci liczni pieniacze krytykują to, czego ich głowa nie jest w stanie zrozumieć, przynajmniej to się odnosi do Polski. Niestety myślenie w dzisiejszych czasach nie jest w modzie i to tyczy się nie tylko sportu, ale wszelkich dziedzin życia, za to modne jest krytykowanie dla samego krytykowania. Wystarczy wyolbrzymić jedno słowo i afera gotowa.

Agnieszce do rozegrania w tym wspaniałym sezonie pozostał już tylko jeden turniej – elitarne Mistrzostwa WTA. Wierzę, że Polka odpocznie i na świeżości coś uszczknie z tego stambulskiego tortu, a może to ona będzie na nim wisienką… A wtedy po zobaczeniu nazwiska krakowianki w Top 5 rankingu jeszcze mocniej rozbolą oczy fałszywie obiektywnych jej krytyków.


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl