Borussiomania x2

W tym roku uważnie śledzę Bundesligę, liga ta frapuje mnie bardzo, choć lepszą piłkarsko uznaję tylko angielską. Największe wrażenie ze wszystkich ekip  zrobiła na mnie Borussia… Moenchengladbach. O ile świetnej gry dortmundczyków mogliśmy się spodziewać, o tyle awans do Ligi Mistrzów zespołu, który jeszcze w tamtym sezonie utrzymał się dzięki barażom, jest całkowitą niespodzianką.

W wielkim uproszczeniu to zasługa dwóch  średnio wysokich facetów. Pierwszy z nich to Marco Reus. Subiektywnie i obiektywnie to raczej najlepszy gracz z całej niemieckiej ligi. Moim zdaniem miał najrówniejszy sezon ze wszystkich gwiazd w Niemczech , strzelił 18 bramek i miał około 10 kluczowych podań. Statystyka nader imponująca, która zaowocowała transferem do mistrza Niemiec za bajońską, jak na dortmundzkie realia kwotą, opiewającą na 17,5 mln euro. A Reus miał oferty z teoretycznie lepszych klubów, interesowały się nim ponoć Manchester United, Arsenal Londyn, czy choćby Bayern Monachium.  Jednak niemiecki młokos ( z końcem maja kończy 23 lata) wybrał najlepiej jak mógł. W BVB pewnie będzie grał w pierwszej jedenastce, Grosskreuzta przykryje swoim futbolowym kapeluszem, a jeśli odejdzie Kagawa, to miejsce w podstawowym składzie ma murowane.

Ale nie byłoby Reusa i jego imponującej gry, gdyby nie Lucien Favre. Były trener Łukasza Piszczka w Hercie Berlin zbudował w Mönchengladbach zespół, który ośmielił ograć Bayern Monachium, zając 4 miejsce w Bundeslidze, dające awans do ostatniej rundy eliminacji Champions League. Choć przyjaciele i fanatycy „Źrebaków” ( taki przydomek ma drużyna z Mönchengladbach) bili w dzwony tamtejszej katedry. Wszak zespół przejmował trener, który nie do końca pasował do ówczesnej sytuacji.  Favre to bardziej teoretyk, taktyk, a tam był potrzebny charyzmatyczny trener, który musiał wywołać poruszanie w niemieckiej drużynie. Ale Szwajcar znakomicie się sprawdził, zespół uratował się w barażach, a w następnym sezonie pokazał plecy takim drużynom, jak Bayer Leverkusen alboVfB Stuttgart. W Niemczech, gdy młody trener wybija się ponad wszystkich, to od razu stawiany jest jako następca trenera reprezentacji Niemiec, bądź Bayernu Monachium, podobnie jest z Favrem.

W Borussi Mönchengladbach prócz Reusa grają tuziny dobrze zapowiadających się kopaczy.  Świetne noty zbiera wychowanek klubu, 20- letni Marc-André ter Stegen, który w niczym nie ustępuje Neuerowi z Bayernu. Patrick Herrmann to także młody wilczek, potencjalny następca Reusa. Mönchengladbach ma w swoich szeregach kolosalny kapitał, który trudno będzie spartaczyć. Zarząd klubu ma szansę zbudować team, którego spadek z ligi byłby dobrym żartem.


pubsport.pl
Bartosz Śliwicki
Uczeń gimnazjum, mieszkaniec Sompolna, fanatyk sportu. Lubi futbol w najwyższym wydaniu, ale nie gardzi biegami i skokami w zimę. Często ślęczy nad tenisem, namiętnie śledzi poczynania Radwańskiej i Janowicza. Pseudo-erudyta, nieokrzesany humanista, ministrant, ironista, leń i naczelny krytyk wszystkiego. Gustujący w refleksyjnych filmach oraz Depeche Mode. Żarliwy entuzjasta reportaży i Jerzego Pilcha.