Bośniackie frycowe

Wstydu nie było, ale szału też nie… – tak chyba najkrócej można podsumować pierwszy w historii Bośni i Hercegowiny występ reprezentacji tego kraju na piłkarskim mundialu. Na ostatnich turniejach bywały bowiem debiuty dużo gorsze i… dużo lepsze niż ten w wykonaniu Edina Dżeko oraz jego rodaków.

Przegrana z Argentyną 1:2, porażka z Nigerią 0:1 oraz wygrana 3:1 z Iranem – z takim bilansem zakończyli tegoroczne mistrzostwa zawodnicy z Bałkanów. Na pewno mogło być lepiej, zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie o samobójczym trafieniu Seada Kolasinaca na początku meczu z Argentyną oraz nieuznanej bramce Dżeko w konfrontacji z Nigerią. Faktem jest jednak, że tym razem w fazie pucharowej nie zobaczymy żadnego mundialowego nowicjusza, co nie zdarzyło się już od ponad 30 lat.

Cztery lata temu jedynym „prawdziwym” debiutantem – nie licząc Serbii, sukcesora Jugosławii – była Słowacja, której po remisie, porażce i zwycięstwie udało się wyjść z grupy kosztem Włoch i Nowej Zelandii. W 1/8 finału nasi południowi sąsiedzi przegrali 1:2 z Holandią, późniejszym finalistą, ale do samego końca dzielnie stawiali opór znacznie wyżej notowanej drużynie „Oranje”. Nic zatem dziwnego, że po powrocie z RPA do ojczyzny cała ekipa przyjęta została bardzo entuzjastycznie.

W 2006 roku spośród czwórki debiutantów zdecydowanie najlepiej spisała się Ukraina, która dotarła do ćwierćfinału. Najpierw wprawdzie w grupie nasi wschodni sąsiedzi „przyjęli” bolesne 0:4 z Hiszpanią, ale później poradzili sobie z Arabią Saudyjską i Tunezją. W drugiej rundzie po rzutach karnych wyeliminowali Szwajcarów i dopiero Włosi w ¼ finału wygraną 3:0 przerwali ukraiński sen o potędze. Pozostałych trzech mundialowych nowicjuszy przygodę z turniejem zakończyło już po pierwszej jego fazie. Angola z dwoma punktami i bilansem bramek 1-2 wyprzedziła w swojej grupie Iran. Trynidad i Tobago pod wodzą doskonale nam znanego Leo Beenhakkera zdołał bezbramkowo zremisować ze Szwecją, ale już z Anglią i Paragwajem przegrał po 0:2 i zamknął tabelę z jednym „oczkiem” i bez strzelonego gola. Togo natomiast zanotowało trzy porażki (ze Szwajcarią, Francją i Koreą Południową) i z bilansem bramkowym 1-6 również uplasowało się na ostatnim miejscu w grupie.

Przed 12 laty najlepszym debiutem bezapelacyjnie mógł się pochwalić Senegal, który dopiero w ćwierćfinale wyeliminowała Turcja i to po dogrywce. Wcześniej „Lwy Terangi” były niepokonane po wygranej z Francją i remisach z Danią oraz Urugwajem w grupie, a także po triumfie nad Szwecją w 1/8 finału (po dogrywce). Dwójka pozostałych mundialowych beniaminków była natomiast już tylko tłem dla rywali, zaliczając komplet porażek w fazie grupowej. Słowenia musiała uznać wyższość Hiszpanii, RPA i Paragwaju (bramki 2-7), a Chiny – Kostaryki, Brazylii i Turcji (bramki 0-9).

W 1998 roku miał miejsce debiut-marzenie Chorwatów, którzy bez najmniejszych kompleksów dotarli do strefy medalowej i wracali do kraju z krążkami za trzecie miejsce. Najpierw Davor Suker i spółka zwyciężyli w grupie Jamajkę oraz Japonię, a następnie – już pewni awansu do fazy pucharowej – przegrali z Argentyną. W 1/8 finału odesłali z kwitkiem do domów Rumunię, a w ćwierćfinale „zdemolowali” Niemcy 3:0. Dopiero gospodarze imprezy, Francuzi, zatrzymali rozpędzonych Chorwatów, którzy później w tzw. małym finale uporali się jeszcze z faworyzowaną Holandią. Co ciekawe, wspomniani już wcześniej Jamajczycy i Japończycy również mieli nad Sekwaną status mundialowych debiutantów. Lepsi w bezpośrednim meczu okazali się zawodnicy z Morza Karaibskiego, który skończyli grupę na trzecim miejscu z bilansem goli 3-9. Japończycy nie zdobyli nawet punktu i mogli się pocieszać jedynie tym, iż każde ze spotkań przegrywali różnicą jednej tylko bramki.

Dwadzieścia lat temu w Stanach Zjednoczonych szczytem możliwości nowicjuszy był awans do drugiej rundy. Taka sztuka powiodła się Nigerii oraz Arabii Saudyjskiej. Saudyjczycy w grupie zajęli drugie miejsce (za Holendrami), wyprzedzając po dwóch wygranych Maroko i Belgów. Przygodę z mistrzostwami zawodników z Półwyspu Arabskiego zakończyli dopiero Szwedzi po zwycięstwie 3:1. Jeszcze lepiej spisała się Nigeria, która po dwóch wiktoriach wygrali grupę z Bułgarią, Argentyną i Grecją, a w 1/8 finału doznała minimalnej porażki z Włochami 1:2. Trzecim debiutantem była wspomniana Grecja, która z kolei zanotowała jeden z największych „falstartów” w historii mistrzostw świata – trzy porażki i gole 0-10.

W 1990 roku we Włoszech najdalej spośród „nowych” zaszła Irlandia – do ćwierćfinału. Co ciekawe, reprezentanci Zielonej Wyspy zanotowali w grupie trzy remisy (z Anglią, Egiptem i Holandią), a o ich drugiej pozycji przesądziło… losowanie, bowiem identyczny bilans mieli również Holendrzy. Na początek fazy pucharowej Irlandczycy po karnych wygrali z Rumunią, a dopiero potem sposób na nich znaleźli gospodarze (Włosi wygrali 1:0). W drugiej rundzie znaleźli się wówczas także Kostarykańczycy, którzy w grupie pokonali Szkocję i Szwecję (a także przegrali z Brazylią). Na więcej nie starczyło im już jednak sił, czego dowodem była porażka 1:4 z Czechosłowacją. Z grona ówczesnych debiutantów najmniej powodów do zadowolenia mieli zawodnicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Trzy „gładkie” porażki z Kolumbią, Niemcami i Jugosławią oraz bramki 2-11 z pewnością nie usatysfakcjonowały nikogo w kraju bogatych szejków…

W Meksyku w 1986 roku najlepszym nowicjuszem została Dania. Skandynawowie po fazie grupowej mogli się cieszyć z kompletu zwycięstw (ze Szkocją, Urugwajem i Niemcami), ale tak dobre wyniki musiały wprowadzić zbytnią pewność siebie, którą brutalnie wykorzystali Hiszpanie – wynik 5:1 w 1/8 finału nie wymaga komentarza. Dwóch innych debiutantów nie tylko nie zaznało smaku wygranej, ale nie zdobyło nawet jednego punktu. Irak uległ kolejno Paragwajowi, Belgii i Meksykowi (bramki 1-4), a Kanada – Francji, Węgrom i ZSRR (bramki 0-5).

Po raz ostatni od czasów Bośni i Hercegowiny żadna z nowych ekip na mistrzostwach nie wyszła z grupy w pamiętnym dla nas turnieju w 1982 roku. Inna sprawa, że wówczas debiutantów było aż pięciu. Największą traumę przeżyli zawodnicy z Nowej Zelandii – w trzech przegranych meczach ze Szkocją, ZSRR i Brazylią zdobyli oni zaledwie dwie bramki i stracili aż 12. Honorowy punkt udało się wywalczyć Kuwejtowi, który mając za rywali Czechosłowację, Francję i Anglię, zakończył fazę grupową z bilansem goli 2-6. Po dwóch remisach z Hiszpanią oraz Irlandią Północną bliski wyjścia z grupy był Honduras, ale przegrana 0:1 z Jugosławią ostatecznie zepchnęła „Los Catrachos” na ostatnie miejsce w tabeli. O awans otarł się również Kamerun, który… wracał do domu niepokonany na hiszpańskim turnieju. Po bezbramkowych starciach z Peru i Polską dopiero remis 1:1 z Włochami wyeliminował „Nieposkromione Lwy”. O wielkim pechu mogła też mówić Algieria, która po dwóch zwycięstwach miała tyle samo punktów co Niemcy i Austria. Rywale zespołu z Afryki Północnej w ostatniej serii gier zagrali jednak na taki wynik, który premiował obie drużyny właśnie kosztem „Lisów Pustyni”.

No cóż, jak w każdej dziedzinie życie, tak i na mundialu nowicjusze nie mają lekko. Choć pewnie marne to pocieszenie dla wszystkich bośniackich sympatyków futbolu. Teraz pozostaje im już trzymać kciuki tylko za grupowych rywali, aby zaszli jak najdalej, „osładzając” tym samym gorycz wczesnego pożegnania się z turniejem. Inna sprawa, że jest całkiem prawdopodobne, że za niecałe trzy tygodnie w Sarajewie i okolicach kibice będą mogli z dumą powiedzieć, iż na mundialu ich ulubieńcy przegrali z późniejszym triumfatorem. Jak wynika bowiem z kursów firmy bukmacherskiej Fortuna, Argentyna cały czas jest jednym z głównych kandydatów do złotego medalu. W przypadku jej triumfu za każdą postawioną złotówkę można dostać 5 złotych, a wyżej stoją jedynie akcje Brazylii (4,2-1) i Niemiec (4,6-1)… 

źródło: inf. prasowa


pubsport.pl
Pubsport.pl
Pubsport.pl - wiadomości sportowe i publicystyka. Zapowiedzi i podsumowania meczów piłki nożnej, tenisa, sportów zespołowych oraz zimowych. Relacje na żywo! Wpadnij pogadać o sporcie!
http://www.pubsport.pl/