Brazylio. Argentyno. Gdzie ta magia?

Jesteśmy już kilka dni po rozpoczęciu 43. Copa America. Za nami cztery spotkania.

Przed turniejem, większość obserwatorów za głównych faworytów uznawała rzecz jasna Brazylię i Argentynę. W końcu to te dwie drużyny dysponują sporą liczbą piłkarzy klasy światowej, garstką ludzi piłkarsko wręcz wybitnych. Nikt w Ameryce Południowej nie ma tak wielkiego potencjału. Niektórzy jeszcze jako triumfatora widzieli Urugwaj albo Paragwaj, ale większość zgodnie stawiała na triumf Canarinhos albo Albicelestes. Dodatkowym atutem ekipy prowadzonej przez Batistę jest to, że cała impreza odbywa się właśnie w Argentynie. I to właśnie Argentyńczycy, meczem z Boliwią, zainaugurowali Copa Americę. Ale  w pierwszym meczu rozczarowali. Kilkadziesiąt godzin później przyszedł czas na Brazylię, w starciu z Wenezuelczykami. Canarinhos również zawiedli oczekiwania fanów, bezbramkowo remisując.

Znowu potwierdziło się, że Leo Messi w drużynie narodowej, to nie ten sam Messi, co w Barcelonie. Albo inaczej. To ten sam Messi, ale tak ustawiany jak w reprezentacji Batisty, czy wcześniej chociażby Maradony, nie ma szans szaleć, błyszczeć i podbijać serca kibiców tak, jak robi to w Blaugranie. Batista chce drużynę budować właśnie wokół gwiazdy FCB, to on ma brać na siebie ciężar rozrywania, ma kreować grę. Jest ustawiany, jako taka ,,fałszywa dziewiątka”. Niby jest napastnikiem, ale to on ma schodzić po te piłki do środka pola. Ma – jak już wspomniałem –  brać na siebie ciężar rozgrywania.  To jednak za dobrze nie funkcjonuje. Messi ma piłkę w środku pola, mija dwóch, trzech rywali, a jego koledzy stoją i patrzą co zrobi wirtuoz z Barcelony. Oczywiście nie co akcję, ale bardzo często, jest za mało tego ruchu.

W Barcelonie jest inaczej, za rozgrywanie odpowiedzialni są Xavi i Iniesta i to oni dogrywają te piłki do reprezentanta Albicelestes. Tam wygląda to zupełnie inaczej. Zawodnik, który ma piłkę, ma najczęściej co najmniej dwóch piłkarzy, do których spokojnie może podać. Każdy chce wystawić się na pozycję. Każdy pokazuje się do grania, jest ruch. A w Argentynie, często  tego właśnie pokazania się na pozycję brakuje.

A jak już to zaczyna dobrze funkcjonować to i tak Argentyńczycy postanawiają sami holować piłkę, zwlekają z podaniem do lepiej ustawionego partnera. W tym momencie, Argentyna to zgraja ludzi o nieprzeciętnych umiejętnościach piłkarskich. Wiele znaczących jako indywidualności. Ale na razie, nie jest to zespół.  Tak Argentyna tylko zremisowała z Boliwią, dzięki przebłyskowi Aguero, który strzelił przepięknego gola.

Zespół Brazylii też za dobrze nie funkcjonuje. Podopieczni Menezesa zaliczali naprawdę sporo strat. Wenezuela na własnej połowie starała się stosować  pressing, a Canarinhos nie do końca sobie z tym radzili. Rozczarował na pewno młodziutki talent z Santosu, Ganso. To on miał wziąć na siebie ciężar rozgrywania. Miał w odpowiednim momencie błysnąć techniką, zagrać jakąś ładną piłę. Tymczasem zaliczał bardzo dużo strat i gubił się w tym co robi. Ja osobiście żałuję, że selekcjoner Menezes nie wziął do Argentyny Hulka, czyli piłkarza potrafiącego wziąć grę na siebie, dysponującego piekielnie mocnym uderzeniem, dynamiką, techniką.

Oczywiście mówienie, że Argentyna i Brazylia nie miały przewagi w swoich meczach byłoby dużym błędem. Ale nie zdominowali oni swoich spotkań na tyle, by pozbawić rywala wszelkich złudzeń.

Widać, że poziom w Ameryce Południowej bardzo się wyrównał. Zresztą pokazał to ostatni mundial w RPA. Paragwaj doszedł do ćwierćfinału, gdzie minimalnie, bo tylko 0:1 uległ Hiszpanii. Argentyna i Brazylia również odpadły po tej fazie rozgrywek. Albicelestes ponieśli nawet sromotną klęskę, przegrywając z Niemcami aż 0:4. Najdalej, zaszedł Urugwaj, który zajął czwarte miejsce. To już o czymś świadczy. A jutro swój mecz grają właśnie podopieczni Oscara Tabareza. Jedno jest pewne – będzie naprawdę ciekawie – bo to dopiero początek.


pubsport.pl
Daniel Flak

Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html

http://daniel99.blox.pl