Bryshon Nellum – jak feniks z popiołów

Halloween to dzień, w którym śmierć i przerażenie otaczają Amerykę specjalnym nadzorem. Tak dla zabawy i zarobku. Dla Bryshona Nelluma Halloween 2008 roku wcale nie było zabawne, choć z horrorem miało więcej wspólnego niż całe to komercyjne straszenie razem wzięte. Jego nie pytali „cukierek czy psikus”, po prostu oddali strzały. Trzy kule trafiły w nogi świetnie zapowiadającego lekkoatlety.

Nellum został postrzelony w Los Angeles, w pobliżu kampusu uczelni USC. Kule trafiły go w uda i ścięgno udowe prawej nogi. Oddając strzały, sprawcy ukryci w samochodzie myśleli, że wyrównują gangsterskie porachunki. Bryshom nie upadł, w obawie o własne życie na jednej nodze próbował oddalić się z niebezpiecznego miejsca. Sprawy zbiegli z miejsca zdarzenia.

Zamiast zmagań na bieżni czekała go teraz seria operacji, zabiegów i rehabilitacja – długa, żmudna i nie dająca nadziei na powrót do formy.   Nellum zastanawiał się, czy będzie jeszcze w stanie chodzić o własnych siłach. Lekarze rozwiali wątpliwości, ale ich wieści i tak nie były zbyt optymistyczne. Nogi sprintera znów były sprawne, ale powrót do dyspozycji sprzed strzelaniny miał być praktycznie niewykonalny. Dla pierwszego od 91 lat lekkoatlety, który zdobył cztery licealne mistrzostwa Kalifornii, to musiało być bardziej bolesne niż moment, gdy kule gangsterów rozdzierały jego ciało.

Większość na jego miejscu prawdopodobnie zajęłoby się pobieraniem renty i pielęgnowaniem ogródka, on postanowił powalczyć. Można powiedzieć, że walczył o marzenia, jak w każdym tego typu przypadku. Może to jednak zbyt górnolotne, może ludzie pokroju Nelluma walczą o powrót do normalności i życia które kochali?

Tak czy inaczej, Bryshon podjął rzuconą przez życie rękawicę. Rehabilitacja była mieszanką ćwiczeń rozciągających i podnoszenia ciężarów, którym towarzyszyły codzienne kąpiele lodowe i bolesne ugniatanie mięśni, mające zmniejszyć blizny. Wrócił 1 maja 2010 roku, kiedy to podczas meczu USC – UCLA osiągnął na 400 metrów czas 46.31. Teraz przed nim było kolejne wyzwanie – osiągnąć minimum olimpijskie. To także się powiodło, a 24 czerwca bieżącego roku jest  chyba najszczęśliwszym dniem w jego życiu. Podczas krajowych eliminacji lekkoatletycznych w Eugene w stanie Oregon, przebiegł swój koronny dystans w czasie 44.80 i zajął trzecie miejsce. To nie tylko dało mu przepustkę do Londynu, ale też było jego rekordem życiowym.

Wydarzenia z 2008 roku i późniejszą walkę o powrót zostawił już za sobą. Wspominając ją, mówi o wierze w Boga i stawianiu małych kroków.

Musiałem na nowo nauczyć  się pełzać, potem chodzić, a na końcu biegać.

Travon Reed i Horasio Kimbrough, gangsterzy, którzy strzelali do Nelluma zostali skazani na 15 lat więzienia. Biegacz był obecny na każdej rozprawie. Patrząc im w oczy, szukał odpowiedzi na pytanie: dlaczego? Z czasem zrozumiał jednak, że nic nie dzieje się z przypadku i wszystko ma jakiś powód. Dla niego wypadek był prawdopodobnie zachętą do stania się lepszym człowiekiem i lepszym sportowcem.

Doceniają to jego rywale i koledzy z bieżni. Josh Mance, również student USC, który w Eugene przegrał z Nellumem batalię o ostatnie miejsce na olimpiadzie, przyznaje, że życie Nelluma to najlepsza historia, najbardziej inspirująca. Chyba trzeba przyznać mu rację.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/