Burza nad skocznią

Za oknem niemal śnieżny sztorm, na skoczni narciarskiej również trwa burza i nie chodzi tu bynajmniej o warunki atmosferyczne. Pozostając w tematyce około-meteorologicznej trzeba przyznać, że ciśnienie w świecie skoków narciarskich jest naprawdę wysokie, a czarne chmury zbierają się nad kliką Waltera Hoffera.

Całe zamieszanie zaczęło się już w piątek, jeśli nie kilkanaście miesięcy temu. Dwa dni temu pisałem, że nie podoba mi się organizowanie inauguracji Pucharu Świata na skoczni Ruka w Kuusamo. Nawet, średnio zorientowany kibic skoków wie, że ,,w Kuusamo to zawsze ją jaja”. No i jaja były od samego początku, choć nie zawsze z winy wiatru i skoczni. Piątkowe kwalifikacje odwołano tuż po tym jak Stefan Hula w ekwilibrystyczny sposób uratował się przed zdmuchnięciem nad bulą skoczni. Kilka minut wcześniej Juri Tepes, syn Mirana Tepesa, odpowiedzialnego za zapalanie zielonego światełka dla skoczków, wymownie pomachał łapkami w kierunku tatusia. Raczej nie krzyczał przy tym ,,tato tato tutaj jestem”. Sobotnia drużynówka odbyła się co prawda bez jakichś poważnych trudności ale przerwy spowodowane wiatrem kilkakrotnie miały miejsce. W niedzielę rano coś pękło, w kwalifikacjach na buli wylądował Harri Olli, chwilę potem gestem powszechnie uznawanym za obraźliwy wyraził uczucia, jakimi darzy kierownictwo zawodów. Skandal? Nie, zaledwie początek lawiny. Na zeskok spadł także Urhmann, a Ahonen został zdyskwalifikowany za falstart pomimo dobrego skoku dającego kwalifikację. Po zawodnach skoczkowie zaczęli otwarcie krytykować decydentów i system rekompensaty za warunki atmosferyczne. Na razie nie wiemy jak się rozwinie ta ciekawa sytuacja. Istnieje cień szansy, że środkowy palec Olliego (za karę Hoffer zakazał mu startu w następnych zawodach, paranoja) dla światowych skoków będzie tym czym zabójstwo arcyksięcia Ferdynanda w Sarajewie w 1914 roku było dla ówczesnej Europy. Reakcje Adama Małysza i Janne Ahonena mogą zwiastować, że Olli uruchomił zegar bomby i pozostaje tylko czekać, aż ta eksploduje.

Nic dziwnego, zawodnikom nie podoba się to co od wielu lat na skoczniach wyprawiają Hoffer i wspomniany Tepes. Nowy system oceniania, ukochane dziecko tych panów, jest symbolem nieporadności i niesprawiedliwości. Zamiast chronić przed wypatrzeniami dodatkowo je potęguje. Najlepiej zaobserwować to można w konkursach, których wieje zmienny, choć niezbyt mocny wiatr. Jedni dostają plus inni minus, nikt tak naprawdę nie wie dlaczego. Zagadkową kwestią pozostają także przeliczniki za wiatr, które na każdym obiekcie są inne. Temat ten poruszałem już dawno temu, zanim nowe reguły zaczęły obowiązywać, tekst z tamtego czasu, odnajdę i za chwilę przypomnę w Pubsporcie. /tekst już jest, zapraszam/

Ta rewolucyjna reforma może się okazać początkiem końca kariery Waltera Hoffera. Od 1992 roku, od kiedy kieruje PŚ zdążył zaleźć za skórę wielu zawodnikom. Loteria, jest jednak wkalkulowana w skoki, a majstrowanie z przelicznikami nie służy ani wyrównaniu szans, ani poprawie atrakcyjności widowiska. Jestem skłonny zaryzykować stwierdzenie, że znakomita większość skoczków wolałaby by przeliczniki zlikwidować. Na początku, nie znając systemu w praktyce, wypowiadali się o nim z nadzieją. Teraz coraz głośniej manifestują niezadowolenie. Zależy im na tym, aby zawodny organizowano w sposób profesjonalny, chcą oddawać skoki w miarę równych, bezpiecznych warunkach.

Dlatego też od lat nie podoba im się,,puszczanie” skoczków wedle uznania Tepesa, który jednym wyszukuje warunki lepsze, innych wysyła do boju w huraganowym wietrze. (rym niezamierzony 🙂 ) Do tego dochodzi sytuacja z dziwną desynchronizacją zegarków na skoczni w Kuusamo, przez którą to został z zawodów wykluczony Ahonen. Dziwnych wydarzeń w przeszłości było wiele. Począwszy od przerywania konkursu na 6 skoków przed końcem drugiej serii, a kończąc na powtarzaniu skoku przez Ahonena, z powodu kartki papieru leżącej na zeskoku w Sapporo. Co to ma wspólnego z przelicznikami? Z pozoru nic, ale to właśnie przeliczniki przelały czarę goryczy. No bo skoro miało być tak dobrze do czemu jest tak źle? Konkurs wcale nie stał się lepszy przez to, że punkty przylatywały lub odfruwały w zależności od podmuchów wiatru. Zaryzykuję, że gdyby nie te chore reguły to inauguracja w Kuusamo byłaby najlepszą od lat. Splot kilku wydarzeń sprawił jednak, że po raz pierwszy od dawna tak wielu uznanych skoczków, w tak krótkim czasie wyraziło swoje niezadowolenie z odgórnych decyzji. Hoffer ma dwa wyjścia: wykluczać niepokornych jak Olli, których może być jeszcze więcej lub zacząć rozmawiać. Jeżeli wybierze opcję pierwszą to burza nad skocznią może przerodzić się w prawdziwy huragan.

PS. Inaugurację PŚ wygrał Koffler, Małysz 9. reszta naszych poza trzydziestką.

PS2. Zajrzyjcie do nas na Facebooka


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/