Butelki w TGV

To drużyna z gatunku wywołujących kontrowersje. Jedni będą jej zawzięcie sprzed monitorów kibicować, bo to „romantyczne”, że takie kluby wchodzą do najwyższych lig. Inni będą wołać „Against modern football”. Ja będę, jak się domyślacie, w tej pierwszej grupie. Czy można jednak inaczej, gdy klub ma przydomek… „Butelki wody”, a jego mniejszościowymi udziałowcami są Bixente Lizarazu, Zinedine Zidane i Alain Boghossian, czyli bohaterowie mojej młodości? Nie można inaczej.

Pierwsze schody, jakie nas czekają w przyszłym sezonie, to nauczyć się pełnej nazwy. Evian Thonon-Gaillard. Pierwszy człon jest jasny, wszak woda Evian nie jest może u nas tak popularna, jak te z Nałęczowa czy Żywca, ale jednak na rynku gdzieś ją widać. Gdyby klub nazywał się Activia czy Danonki pewnie kojarzylibyśmy go jeszcze mocniej. Jego właścicielem jest bowiem potężny koncern Danone.

Teraz będzie dygresja. Podbeskidzie Bielsko-Biała, nie bez racji, jest uznawane za klub bez tradycji. Wiecie, w którym miejscu byli bielszczanie w 2003 roku? W dawnej II lidze, czyli już na szczeblu centralnym. W tym samym czasie w miejscowości Croix-de-Savoie zakładano dopiero zespół znany dziś jako Evian TG. To się nazywa pokonywanie kolejnych lig z prędkością TGV.

Już w pierwszym sezonie istnienia, klub okazał się dzieckiem szczęścia. W IV lidze zajął trzecie miejsce, ale pierwsze dwa przypadły rezerwom Olympique Lyon i FC Metz, które nie mogły awansować wyżej, by zachować dystans pomiędzy pierwszą a drugą drużyną. Do III ligi dostało się więc Croix-de-Savoie 74′. Tam w pierwszym sezonie psim swędem się utrzymało (2 punkty nad strefą spadkową), a w kolejnym już spadło, tracąc jeden punkt do bezpiecznego miejsca.

Wtedy, w 2007 roku, do poprzedniej nazwy dodano jeszcze człon „Olympique”, chyba po to, by zaklinać rzeczywistość i sprawić, by klub zaczął wygrywać jak inne znane „Olimpiki”. Zwróćcie uwagę na to, że w sezonie 2008/2009, a więc naprawdę niedawno, ten klubik wygrał… IV ligę. Dwa lata temu jeszcze rozgrywał mecze w IV lidze, a dziś jest już beniaminkiem Ligue 1!

Po tym sukcesie do zespołu wszedł Frank Riboud, szef Danone, zmienił nazwę na Evian i wpompował olbrzymie pieniądze głównie w szkolenie młodzieży. Po roku po raz pierwszy w historii awansowali do drugiej ligi. Tam zadbano o wsparcie doświadczonych zawodników, tak więc dla miasta Thonon-les-Bains przyszłoroczna gra w ekstraklasie będzie debiutem, ale dla większości graczy już nie.

Zespół młody już na pewno nie jest – średnia wieku to ponad 27 lat, ale doświadczenie w takiej lidze może się okazać niezbędne. Najbardziej znani piłkarze, którzy wprowadzili Evian do Ligue 1 to pomocnik Olivier Sorlin (wcześniej m.in. Rennes, Monaco, Metz), napastnik Nicolas Gousse (Nantes, Rennes, Troyes), czy przede wszystkim brazylijski obrońca Cacapa, przez lata podpora mistrzowskiego Lyonu, były gracz Newcastle, a nawet mający za sobą epizody w reprezentacji Canarinhos. Nas najbardziej interesuje jednak skromny serbski obrońca Sasa Cilinsek, który w 2005 roku zagrał pięć meczów w naszej ekstraklasie w barwach Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. Widać upodobał sobie takie dziwne, acz urokliwe kluby. Ciekawe jest jednak co innego- na naszą ligę był za słaby, a w Ligue 1 będzie grał?

Wiekopomnego sukcesu dokonał trener Bernard Casoni, który jak dotychczas nic spektakularnego, poza prowadzeniem reprezentacji Armenii rzecz jasna, nie osiągnął. Jako piłkarz jednak przez lata grał w Marsylii i był nawet na Euro 1992, czego oczywiście pamiętać nie mogę, bo wtedy nawet jeszcze nie kwiliłem. Może jednak ktoś z was go sobie w tym momencie przypomni i zawoła: Ach więc to ten Casoni!

I teraz, drodzy przeciwnicy klubów tego typu, wręczam wam do rąk argumenty. Po awansie do II ligi klub nie miał gdzie grać, bo nie dysponował odpowiednim stadionem. Początkowo chciał grać w pobliskiej… szwajcarskiej Genewie, co byłoby absurdem do potęgi. Ostatecznie poprzedni sezon spędzili gościnnie w Annecy, które stara się o organizacje zimowej olimpiady w 2018 roku. Tamtejszy stadion mieści 12 500 tysiąca osób. Evian maksymalnie ściągnął na trybuny 10 tysięcy, jednak średnia wynosiła tylko 5100 widzów. Jeśli tak będzie w ekstraklasie, to coś tu jednak nie będzie pasować…

Panowie Ribaoud, Zidane, Lizarazu i Boghossian biedni nie są. Muszą więc szybko nakupić kilku dobrych zawodników, żeby nie skończyć jak poprzednie podobne drużyny w Ligue 1. Scenariusz był zawsze taki sam – ja się na blogu podniecam i produkuje, a od początku sezonu i tak widać wyraźnie, że te beniaminki spadną na łeb na szyję. Nie wiem, czy publikując ten wpis nie wpuszczam w butelki Evian tchnienia śmierci. W Grenoble, Arles-Avignon czy Boulogne coś by na ten temat mogli powiedzieć. A tu trzeba wyjątkowo uważać, bo siła rozpędu działa w dwie strony – Evian szybko do Ligue 1 wskoczyło, ale niech popatrzy na Grenoble, które rozpędziło się teraz w drugą stronę i właśnie spadło do trzeciej ligi. Mając jednak minimum 40 milionów euro budżetu będzie trochę łatwiej o odgrywanie jakiejś roli we francuskiej piłce.


pubsport.pl
Michał Trela
Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl
http://trelik.blox.pl