Campeon Barca, El Mejor Messi

Choć Fernando Torres zapowiadał walkę na śmierć i życie, Atletico Madryt nie zatrzymało Barcelony, drużyna Diego Simeone miała odroczyć koronację nowego mistrza Hiszpanii, ale błysk geniuszu Leo Messiego przepełnił czarę goryczy na Calderon, natomiast wśród nielicznej grupki kibiców z Katalonii wywołał ekstazę. Rok temu Atletico zmogło Barcę na Camp Nou, pogrzebało jej szanse na mistrzostwo, jednak tamta rozchwiana emocjonalnie i pogrążona w konwulsjach drużyna, nie była w stanie wyjść z wszechogarniającego ją marazmu, porażka w wielkim finale sezonu 2013/14 przypieczętowała katastrofę Katalończyków, pod wodzą Luisa Enrique nie zawsze było pięknie, dziennik ”Marca” swego czasu pisał o drużynie Leo Messiego, robiąc czytelna aluzję do despotycznych skłonności z pozoru introwertycznego Argentyńczyka, a jednak ten trener rządzący miękką ręką, poprowadził zespół do ligowego triumfu.

Dziennik ”Marca” pisze w pomeczowej relacji hitu PD o ”lidze Leo Messiego”, w rzeczy samej to geniusz Argentyńczyka zaważył o losach mistrzowskiego tytułu. To on strzelił tego decydującego gola, Cristiano Ronaldo dziś trafił trzy razy, ale jakie znaczenie miały te gole.

Luis Enrique rzadko dawał szansę gry Pedro Rodriguezowi, dziś Kanaryjczyk był bardzo aktywny, na podsumowanie swojego niezłego występu oddał dość kąśliwy strzał w końcówce tego starcia z Atletico, Leo Messi zagrał piękną solówkę, którą zwieńczył ujmującej urody golem, ale pamiętajmy mimo wszystko kto mu dograł piłkę, był to właśnie Pedro, Enrique jednak wcześniej sadzał go na ławce, bez przerwy grało magiczne trio Messi-Suarez-Neymar. Być może było to niesprawiedliwe traktowanie piłkarza wchodzącego w skład niegdyś śmiercionośnego tercetu Messi-Villa-Pedro, tak czy inaczej nikt mu tego nie będzie wypominał, bo zrobił swoje.

Barcelona nauczyła się grać z każdą drużyną, radzi sobie dziś ze skomasowaną obroną, jak również ofensywnie ukierunkowanymi rywalami, zwycięstwo z Realem na Camp Nou zostało okupione chwilami cierpieniami, ale zapewniła je wszechstronność ekipy Luisa Enrique, dziś Atletico nie chciało szturmować bramki Claudio Bravo, natomiast Barca w końcu strzeliła gola, ale już przed zdobyciem bramki wyraźnie zagrażała Janowi Oblakowi.

Real Madryt przegrał w tym sezonie wszystko, ale na tę Barcelonę po prostu nie ma mocnych, drużyna okrzepła, dojrzała, bogatsza o piłkarską ogładę i wyrachowanie pokazuje, że bez jasno określonego planu taktycznego można podbijać futbolowy świat. Barca Enrique nie gra wciąż na tę samą nutę, jest elastyczna, zmienna niczym kameleon, potrafi dostosować się do warunków zastanych na boisku, to ona dostosowała się do sposobu gry Luisa Suareza, nie on do niej, porzuciła tiki-takę, Ivan Rakitic nie jest wirtuozem, a nauczył się dowodzić tą drużyną. Kiedy wszyscy pomocnicy zawodzą, do akcji wkracza Leo Messi, dziś w drugiej połowie na gola dla Barcelony się nie zanosiło, ale nagle objawił się geniusz Messiego i Cristiano Ronaldo, a także reszta piłkarzy Realu i trener Ancelotti czują rozgoryczenie.

Fanów Barcy może cieszyć, że Andres Iniesta na mecie sezonu zaczął nawiązywać do swojego najlepszego okresu, przeciw Atletico na boisku prymu nie wiódł, ale we wcześniejszych meczach grał na miarę geniusza, czasami ustępując tylko nieznacznie niezrównanemu Messiemu. Przyszłość Daniego Alvesa także należy rozważyć, wszak Brazylijczyk gra ostatnio naprawdę solidnie.

Bartłomiej Najtkowski
barteknajtkowski.blox.pl


pubsport.pl