Certak jest niebezpieczny!

Właściwie od razu po zakończeniu Turnieju Czterech Skoczni, karuzela Pucharu Świata w skokach narciarskich przeniosła się na mamucią skocznię do Harrachova. Trzeba przyznać, że obiekt do najbezpieczniejszych nie należy!

Nie było wielu znakomitych zawodników, bo albo są zmęczeni TCS, albo nie czują się dobrze w lotach narciarskich. Pojawili się więc ci, którym zależało na punktach do klasyfikacji generalnej. Nie oznacza to, że konkursy były bez emocji, a wręcz przeciwnie!

Z każdym oddawanym skokiem bałem się o każdego skoczka. Nie wiem, czy dobrą decyzją była organizacja konkursu lotów narciarskich na skoczni, gdzie rozbieg przypomina polskie drogi, a wiatr zmienia kierunek, jak kobieta rękawiczki. Doskonałym przykładem, jak niebezpieczne jest latanie na tym obiekcie może być Vergard Haugoe Sklett… A można było tego uniknąć, organizując zawody w Bad Mittendorf, zaś Czechom powiedzieć, żeby założyli siatki ochronne jeszcze z prawej strony zeskoku i za wieżą, z której zaczyna się najazd na próg.

Zajmijmy się konkursem. Pierwszy z nich wygrał austriacki specjalista od skoczni mamucich – Martin Koch. Lubię takich zawodników, którzy pomimo obniżania rozbiegu i tak latają daleko niejako „gasząc” w ten sposób sędziów. Przecież ten nowy system punktacji uniemożliwia bicie rekordów skoczni! (Wyjątek – Simon Amman w niedzielę)

Thomas Morgenstern jest znakomity! Ten sezon należy do niego! Jeśli nie wygrywa, to jest zaraz za plecami zwycięzcy. Wydaje mi się, że na Mistrzostwach Świata zdobędzie dwa tytuły. On jest w stanie utrzymać taką dyspozycję do ostatniego konkursu w Planicy włącznie. Nawet nie musi lecieć do Japonii, a i tak w pierwszym konkursie w Zakopanem założy żółty plastron.

Jeśli jesteśmy przy Austriakach, to pochwała należy się też Gregorowi Schlierenzauerowi. Reprezentant Austrii wraca do wielkiego skakania, choć prawdziwy test, w lepszym gronie czeka go dopiero 21 stycznia na Wielkiej Krokwi. Myślę, że takie rezultaty wystarczą na powrót do czołowej dziesiątki PŚ.

Teraz Polacy. Adam Małysz nienajgorzej, ale on nie jest wybitnym lotnikiem, więc takie skoki powinny nas zadowalać. Nie ukrywam, że w zajęciu miejsca na podium w sobotę pomogły punkty za wiatr oraz za belkę startową. Przecież Orzeł z Wisły nie musiał nawet dolecieć do 200. metra a i tak był trzeci! Gdy przekroczył tę granicę dzień później, a drugi skok oddał… powiedzmy poprawny, to nie zmieścił się w trójce. Cóż… taki efekt tych punktów…

Kamil Stoch oddał zarówno w pierwszych, jak i w drugich zawodach, po jednym dobrym skoku. Ten drugi dawał awans do finału, ale dystans nie zadowalał. Podobnie można napisać o Stefanie Huli z tą różnicą, że on poprawiał się w stosunku do I serii, a oczekiwania mamy po nim nieco mniejsze. A Kuba Kot to niech się uczy. Fajnie, że przeszedł kwalifikacje, ale skoki poniżej 160 metrów nie mogą dawać prawa startu w II serii. Dobrze, że ma odwagę skoczyć.

Tytuł największego pechowca weekendu przyznaję Mattiemu Hautamekiemu. Wiatr zepsuł mu drugi skok w sobotę i oba skoki w niedzielę. Fin musi sobie przypomnieć, jak to się latało. Przecież kilka lat temu jego dyspozycja na mamutach była znakomita! Do tej pory jest rekordzistą Certaka, a pamiętam czasy, kiedy jego 231 metrów w 2003 i 235.5 m w 2005 roku (ach, niezapomniany konkurs…) były rekordami świata w długości lotu.

Pomimo osłabionej obsady skoczków na ten weekend w Harrachovie, nie mogliśmy narzekać na brak emocji. Różnice między zawodnikami czołówki były nieduże, a wiatr poprzez nowy system punktacji dodawał jeszcze więcej dramaturgii. Cieszę się, że jeszcze przed nami 7 konkursów na 3 mamutach, ale smuci mnie ten system punktowy, który na takich skoczniach miesza więcej niż na dużych obiektach.

Za tydzień czeka skoczków dłuższa podróż, do Sapporo. Dlatego niektórzy po prostu nie pojadą. Spodziewajmy się zatem niespodziewanych wyników* i skróćmy sobie sen, aby to zobaczyć.

* – nie dotyczy, jeśli do Japonii pojedzie Thomas Morgenstern 🙂


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl