Championship: Faworyci powalczą o elitę

W poniedziałek, na Liberty Stadium, podopieczni Brendana Rodgersa szybko wybili z głowy rywalom z Nottingham sen o Premiership. Już po pierwszych 45-ciu minutach Łabędzie, po pięknych bramkach ? co prawda spowodowanych kalectwem wręcz defensywy z lasów Sherwood ? Lee Brittona oraz Stephena Dobbie?ego osiągnęli już dwubramkową wyższość. W drugiej części z kolei przyjęli podobną postawę, jak w pierwszej odsłonie dwurundowego pojedynku (choć w zupełnie innych okolicznościach) o awans do elity. To Forest prowadzili grę, jednak byli w stanie ustrzelić jedynie bramkę, która w ostatecznym rozrachunku okazała się tylko honorowym trafieniem. Robert Earnshaw, który zawody rozpoczął z wysokości ławki (niezadowolony z jego pobytu podczas pierwszej potyczki na City Ground był Billy Davies) okazał się najlepszym ofensywnym graczem Nottm Forest w rewanżu ? to on zdobył owe, ostatecznie honorowe trafienie, a także był najaktywniejszym zawodnikiem pierwszej linii The Reds w ostatecznej fazie meczu. Emocjonująca końcówka i gol do pustej bramki Darrena Pratleya dobiły jednak szóstą siłę mijającego właśnie sezonu na zapleczu angielskiej ekstraklasy.

W omawiany wieczór na boisku pojawił się w końcu Radosław Majewski. Mimo co najwyżej przeciętnego wejścia w mecz Polak się rozkręcił i zaliczył niezły występ na Liberty Stadium. Były łącznik warszawskiej Polonii nareszcie także zapunktował, a jego asysta przy trafieniu Earnshawa, trzeba uczciwie przyznać, była na poziomie Premier League.

Co jednak z tego, jeśli Forest drugie raz z rzędu przegrywają w barażach? Co dalej z Majewskim, co dalej z Daviesem? Co dalej z Forest? Na dzień dzisiejszy te pytania pozostają bez odpowiedzi, czas pokaże, ale pewnym jest, że coś w tej ekipie zmienić trzeba.

Tak, jak zasłużony awans osiągnęli gracze z Walii, tak zasłużenie mocarstwowe plany o awansie do PL musi odłożyć przynajmniej na jakiś czas inna walijska ekipa ? ta z Cardiff.

Po pierwszym meczu w Reading podopieczni Dave?a Jonesa  na pewno mieli prawo snucia optymistycznych wizji związanych z rewanżem na Cardiff City Stadium ? remis na Madejski Stadium stawiał ich przeca w nienajgorszej sytuacji przed domowym rewanżem.

Dziewięćdziesiąt minut  na boisku finalisty Pucharu Anglii sprzed kilku lat brutalnie jednak pokazały, kto zasłużył na finał baraży w Świątyni Futbolu.

Wyraźne zwycięstwo grajków Briana McDermotta śmiało można określić w kategorii nokautu.

Zawodnicy Cardiff byli bezradni przy świetnie zorganizowanej ekipie The Royals. Wtorkowi goście zagrali rozważnie i mądrze i to okazało się kluczem w dwu meczowym rozrachunku.

Tak więc w finale baraży najbardziej nieprzewidywalnej ligi na padole spotkają się załogi, które były do tego miana faworytem. Tylko czy przy nieprzewidywalności tegorocznych zmagań w League Championship tydzień temu tak naprawdę wszyscy byli tak pewni swoich typów? Chyba nie sądzę. 30 maja, 16.00 (czasu nadwiślańskiego), Wembley, Londyn: Swansea City ? Reading FC.


pubsport.pl
Adrian Adamus

tu piszę:
http://www.angielskapilka.com/
http://futbolnanie.blox.pl/html

http://www.myspace.com/adek666a