Chelsea wstaje z kolan

Chelsea Londyn, na pewno tego sezonu do udanych(przynajmniej na ten moment) nie zaliczy. Odpadli z Pucharu Anglii, w lidze zajmują dopiero piątą lokatę. Przez cały ten kryzys, kibice „The Blues” nie byli pewni zwycięstwa nawet z teoretycznym (z naciskiem na teoretycznym) ”kopciuszkiem” tegorocznej fazy 1/8 finału Ligi Mistrzów. Na szczęście się udało. Czy to oznacza zażegnanie kryzysu w ekipie z Londynu?

Przed sezonem wszyscy w Chelsea wierzyli, wręcz czuli przekonanie, że to będzie ten sezon, że Chelsea obroni tytuł, po raz pierwszy w historii wygra LM i jeszcze ewentualnie na dokładkę wygra Puchar Anglii. Abramowicz pomyślał o odmłodzeniu kadry. Zrezygnował z usług kilku już wiekowych graczy, np. Ballacka. Sprowadził Benayouna (praktycznie cały czas dotychczas kontuzjowany) i Ramiresa.

No i rzeczywiście, wszystko zaczynało się pięknie. „The Blues” rozjeżdżali kolejnych rywali jak  tylko chcieli. Nawet Roberto Mancini wreszcie wypalił, że gra już się toczy tylko o drugie miejsce. I trochę po tej wypowiedzi wszystko zaczęło się sypać. Nadeszło pierwsze potknięcie potem drugie, jeszcze chwilę później trzecie. Do tego doszły kontuzje i wystawienie młodzieży, bez  żadnego doświadczenia. I tak Chelsea systematycznie spadała w tabeli i traciła punkty. W końcu nadszedł moment, że wszystko właściwie było fatalnie. Co raz większa grupa kibiców zaczęła domagać się zwolnienia Carlo Ancelottiego, czyli człowieka, którego Abramowicz sobie wymarzył, tak dążył do tego by go na Stamford Bridge ściągnąć. Człowieka, którego jeszcze nie tak dawno dażył nieograniczonym zaufaniem. Niewątpliwie zostało ono nieco nadszarpnięte. Abramowicz wytrzymał i nie zwalniał Włocha. W styczniu, a właściwie to w ostatni dzień stycznia do ekipy Ancelottiego napłynęły nowe siły. Torres za 50 mln. i David Luiz za 21 milionów. Mimo transferów, w kolejnym meczu Chelsea poniosła porażkę w zawsze prestiżowym meczu z Liverpoolem. Wtedy już praktycznie nikt nie wierzył w mistrzostwo. Siedem dni później nastąpiła kolejna klapa, która jest wynikiem bezbramkowego remisu w derbach Londynu z Fulham. Tydzień później przerwa w Premier League i czas na Puchar Anglii. Porażka z Evertonem rozlała szale goryczy. Środowy mecz z Kopenhagą miał być dniem sądu : wóz albo przewóz. No i udało się. Zwycięstwo 2:0 po dominacji raczej prawie absolutnej i dwóch golach Anelki.

Tyle, jedno zwycięstwo z mistrzem Danii wystarczyło, aby nadzieje znów odżyły. Po meczu Carlo Ancelotti, powiedział, że ten sezon jeszcze może być najlepszy i najpiękniejszy. Tylko, czy w weekend nie nastąpi powrót do rzeczywistości i kolejne problemy???

Drogba


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl