Chłopaki (i dziewczyny) na belkę – skaczemy w nowy sezon!

Jeszcze tylko kilka dni i rozpocznie się nowy sezon Pucharu Świata w narciarstwie klasycznym. Nie jest niespodzianką, że najbardziej czekam na zawody w skokach narciarckich i o nich właśnie będzie ten tekst. Znów zapowiada nam się fantastyczna zima!

Dla wielu zawodników celem głównym będą z pewnością Mistrzostwa Świata, które odbędą się na przełomie lutego i marca w Val di Fiemme. Warto przypomnieć, że oprawę tejże imprezy przygotuje łódzka firma SYSKO – będzie prawie jak w Zakopanem. Jednakże do zgarnięcia będą również Turniej Czterech Skoczni i wspominany Puchar Świata. Na żadne z tych skalpów nie zabraknie chętnych.

Głównymi kandydatami do zwycięstw będą oczywiście Austriacy, chociaż prawdopodobnie nie będzie już żadnej hegemonii. Ubiegły sezon pokazał, że świat ich dogonił. Mistrzem Świata w lotach narciarskich jest przecież Słoweniec, Robert Kranjec, a Puchar Świata zdobył Norweg, Anders Bardal. Wyjątkiem potwierdzającym regułę jest Turniej Czterech Skoczni. Podczas poprzedniej, jubileuszowej (60.) edycji całe podium było w barwach czerwono-biało-czerwonych. Nie zapominajmy także o MŚ na dużej i średniej skoczni, bo tu też mistrzowską koronę i berło dzierżą podopieczni Alexandra Pointnera. Nie chciałbym jednak mówić tu o podrażnionej ambicji, a zwyczajnie o pięknej walce, jaka mam nadzieję przed nami.

Włączyć się do niej zamierzają Norwegowie, którzy pod wodzą trenera Alexandra Stoeckla podnieśli się po kryzysie i od roku znów razem z Austriakami tworzą główną siłę. Za ich plecami robi sytuacja wygląda jeszcze ciekawiej. Słoweńcy, którzy uwielbiają latać, dawali o sobie znać niejednokrotnie. W FIS Team Tour wyprzedzili Niemców, którym i tak wiedzie się lepiej aniżeli jeszcze kilka sezonów temu. Do tej grupy dołączyć możemy też Japończyków – ekipę potrafiącą robić niespodzianki.

Uważam, że również reprezentację Polski należałoby włączyć w powyższe grono. Naszym chłopakom nie powinno zabraknąć motywacji, szczególnie dlatego, iż po raz pierwszy w historii Wisła, obok Zakopanego, gościć będzie Puchar Świata. W stolicy Polskich Tatr odbędą się dwa konkursy, ale jeden z nich (piątkowy) będzie drużynowy. Na barkach polskiej kadry spoczywa teraz odpowiedzialność. Musi ona udowodnić, że zasłużyliśmy na dodatkowe miejsce w kalendarzu FIS.

Podopieczni Łukasza Kruczka w mediach wypowiadają się dość skromnie. Kamil Stoch postawił sobie za cel bodajże 4-5 podiów PŚ. Mydlenie oczu, czy realna ocena możliwości? Moim zdaniem to sygnał, że skoczek z Zębu walczyć będzie przede wszystkim o dobre miejsce i medal na Mistrzostwach Świata. Niemniej jednak sądzę, iż każde jego miejsce w czołowej trójce będziemy traktować jako sukces.

U pozostałych naszych reprezentantów także widać żądzę wysokich miejsc. Piotr Żyła zajął przecież w klasyfikacji generalnej ubiegłego sezonu miejsce w czołowej dwudziestce. Oprócz niego aspiracje latem zgłaszali Maciej Kot i Dawid Kubacki, chociaż jeśli mnie od jakiegoś czasu czytasz, Drogi Czytelniku, to pewnie wiesz, że wyniki z Letniej Grand Prix rzadko kiedy biorę na poważnie, jakie by one nie były. Prawdziwym sprawdzianem umiejętności skoczka narciarskiego jest bowiem sezon zimowy, którego już nie mogę się doczekać.

Ważnymi konkursami w kalendarzu będą te na obiektach w Lillehammer (gdzie po raz pierwszy od 14 lat zainaugurowany zostanie PŚ) i Sochi. Chodzi o skoki na średnich obiektach, aby zawodnicy się przetarli przed Mistrzostwami Świata. Poza tym, konkursy w Rosji będą stanowić próbę przedolimpijską na Zimowe Igrzyska w 2014 roku.

Zadebiutuje forma tzw. konkursów mieszanych. Już w piątek takie zawody odbęda się na Lysg?rdsbakken, a 24 lutego na skoczni w Predazzo w ramach Mistrzostw Świata. Trzeba przyznać, że pomysł jest bardzo ciekawy. Ciężko jest obstawiać faworytów – Japonia, Niemcy, Norwegia i Austria mają mocne reprezentacje zarówno żeńskie, jak i męskie. Dobrze skaczą także Amerykanki, ale brakuje dorównujących im kolegów, aby stworzyć silny zespół.

Wszystkie konkursy będzie można zobaczyć w Eurosporcie. TVP nie kupiła pełnego pakietu ze względu na obcinanie kosztów. Dlatego zawodów mieszanych w Lillehammer, konkursów w Sochi i Sapporo nie pokaże. Trochę szkoda, bo od wiosny pracuje tam Marek Rudziński, moim zdaniem najlepszy komentator tej dyscypliny. Z kolei jego poprzedni pracodawca wzmacnia szeregi Adamem Małyszem, który ma być komentatorem, przynajmniej dopóki nie wyjedzie na Dakar. Cóż, Eurosport musiał szukać ludzi do pracy przy skokach, bo kadra się tam znacznie uszczupliła. Kurczę, szkoda, że nie zaoferowałem swoich usług 🙂

Brakowało mi emocji związanych z zimowym Pucharem Świata. Obejrzałem kilka konkursów na igielitach, ale utwierdziłem się w przekonaniu, że to nie jest to samo. Nie mogę się doczekać kolejnego weekendu, kiedy pustka po Planicy zostanie wreszcie wypełniona. A jeśli już o niej wspominam to, zaznaczam także dobrą wiadomość: sezon skończy się dopiero 24 marca 2013, czyli jakby tydzień później niż w tym roku, gdy pożegnaliśmy skoczków już 18 marca.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl