Chojnacki: Finał bez piłkarskich szachów

Real i Atletico znają się na tyle dobrze, że w decydującym starciu o puchar Ligi Mistrzów nie będziemy oglądać wzajemnego „czarowania się” w wykonaniu obydwu zespołów. Liczę na emocjonujące widowisko z wieloma podbramkowymi sytuacjami – mówi Marek Chojnacki, rekordzista pod względem liczby występów w polskiej ekstraklasie (452 spotkania), a obecnie ekspert telewizyjny.

Po raz pierwszy w historii Ligi Mistrzów w finale zagrają dwa zespoły z tego samego miasta. Jak wynika z notowań firmy bukmacherskiej Fortuna, faworytem tych wyjątkowych derbów Madrytu jest Real. Przychyla się pan do tej opinii?

Przez cały tydzień docierają do nas różne informacje odnośnie sytuacji personalnej w obydwu zespołach. Jeśli okaże się, że w Atletico zabraknie Diego Costy, wówczas faktycznie faworytem będzie Real. Wiadomo, ile Costa jest warty dla swojego zespołu. Jego absencja z pewnością wzmocni morale Realu. Pamiętajmy jednak, że to jest jeden mecz, a ekipa Diego Simeone pokazała już w tym sezonie, że potrafi skutecznie powalczyć z Barceloną oraz Realem i ma patent na te drużyny. Za Realem przemawia na pewno dłuższy okres przygotowania się do tego starcia, bo nie możemy zapominać, że mecz o mistrzostwo z Barceloną kosztował Atletico bardzo dużo sił. Patrząc na wszystkie okoliczności, minimalnie większe szanse na zwycięstwo ma Real.

Większe doświadczenie w meczach o najwyższą stawkę może okazać się okazać dodatkowym czynnikiem przemawiającym na korzyść Realu?

Nie sądzę. Przy rywalizacji z Barcą i Realem w lidze hiszpańskiej niemal każda kolejka rozgrywana musi być z dużym natężeniem. A Atletico pokazało już swoje możliwości, eliminując we wcześniejszych fazach Ligi Mistrzów między innymi takie zespoły jak Milan, Barcelona czy Chelsea. Niezbędnego doświadczenia w decydujących chwilach na pewno im nie powinno zabraknąć.

Jak scharakteryzowałby pan obydwa zespoły?

Atletico bez wątpienia cechuje bardzo dobre przygotowanie taktyczne. Do tego dochodzi znakomite przygotowanie fizyczne. Jest to niezwykle wyrównany zespół, bez wielkich gwiazd, nie licząc oczywiście Diego Costy. Ale nawet on potrafi podporządkować się dla dobra drużyny. Bardzo ważnym aspektem jest również głód sukcesu, wszyscy w Atletico chcą po raz pierwszy w historii klubu wywalczyć najważniejsze trofeum w europejskiej piłce klubowej. Mówiąc o Realu, przede wszystkim mamy na myśli indywidualności. Jeżeli gwiazdy „Królewskich” są w dobrej dyspozycji, wtedy ta drużyna jest w stanie wygrać z każdym. Jeśli jednak w grze kluczowych postaci nie będzie coś funkcjonowało, wówczas ten zespół zaczyna mieć problem. A nie wiadomo też do końca, w jakiej dyspozycji będzie w sobotę Cristiano Ronaldo, który w ostatnich tygodniach zmagał się z różnymi dolegliwościami…

Zgodzi się pan z opinią, że jeśli dojdzie do karnych, to większe szanse będzie miało wówczas Atletico, które jako mistrz Hiszpanii – mimo wszystko – zagra pod nieco mniejszą presją?

Przy rzutach karnych trudno doszukiwać się jakiejkolwiek reguły. W takim momencie często górę bierze zmęczenie i stres. A w sobotę, w przypadku serii „jedenastek”, oba zespoły będą miały w nogach nie tylko 120 minut finału, ale i cały wyczerpujący sezon.

Jakiego przebiegu wydarzeń spodziewa się pan na stadionie w Lizbonie?

Na pewno czeka nas bardzo ciekawe widowisko, bo nie będziemy oglądać tzw. piłkarskich szachów. Oba zespoły znają się zbyt dobrze, żeby gra miała wyglądać właśnie w ten sposób. Ale jak się dokładnie ułoży obraz gry, ciężko jest przewidzieć. Równie dobrze gole mogą paść na samym początku, jak i dopiero pod koniec. Zmierzą się dwa tak dobre zespoły, że musimy zakładać każdy scenariusz. O wyniku zadecydują niuanse, dyspozycja dnia i odrobina niezbędnego w takich meczach „piłkarskiego farta”.

To jaki rezultat pan przewiduje?

Ostatnio przeczucia mnie nie zawiodły i udało mi się poprawnie wytypować bezbramkowy remis w towarzyskim meczu reprezentacji Polski i Niemiec. Tym razem stawiam 2:1 dla Realu. Bez dogrywki.

Ma pan jakieś przeczucia odnośnie tego, kto może być największą gwiazdą finału?

Zawsze jestem za tym, że takie mecze powinny wykreować kogoś, kto do tej pory był nieco na drugim planie. Jeżeli będzie dużo sytuacji podbramkowych, to niewykluczone, że bohaterem może okazać się któryś z bramkarzy.

W ogłoszonej niedawno jedenastce sezonu ligi hiszpańskiej znalazło się aż siedmiu zawodników Atletico i tylko jeden jedyny Cristiano Ronaldo z Realu. Nie za duża ta dysproporcja?

Doskonale pamiętamy, kto w ostatnich latach rozdawał karty w hiszpańskiej ekstraklasie. Teraz między Real i Barcelonę wmieszał się wreszcie ktoś trzeci i uważam, że słusznie wyróżniono zawodników Atletico. Przed rozpoczęciem rozgrywek nikt nie wymieniał ich w gronie kandydatów do mistrzostwa i finalistów Ligi Mistrzów. Według mnie, nie ma w tym przypadku żadnej niespodzianki, a jest tylko rzetelna ocena sytuacji.

Czy w przypadku przegranej w Realu należy się spodziewać dużych zmian w klubie – zarówno na ławce trenerskiej, jak i w kadrze zespołu?

Trzeba się z tym liczyć, bo Real jest takim klubem, który jest skazany na sukcesy. W tym sezonie „Królewscy” zdobyli już wprawdzie Puchar Hiszpanii, ale to triumf w Lidze Mistrzów jest najważniejszym trofeum w klubowej piłce. Jeżeli po raz kolejny Realowi nie uda się zdobyć tytułu najlepszej drużyny Europy na Estadio Santiago Bernabeu zapanuje duże rozczarowanie. A wiadomo z czym się to najczęściej wiąże…

No właśnie. W takiej chwili nawet rozpoczynające się niedługo mistrzostwa świata schodzą u piłkarzy na dalszy plan…

Wystarczy przejrzeć portale. Dominują doniesienia poświęcone finałowi, a o mundialu pisze się głównie w kontekście problemów organizacyjnych. Dopiero po rozstrzygnięciach w Lizbonie uwaga mediów skupi się na przygotowaniach do mistrzostw. Podobnie będzie w przypadku samych piłkarzy.

źr.: inf. prasowa


pubsport.pl
Pubsport.pl
Pubsport.pl - wiadomości sportowe i publicystyka. Zapowiedzi i podsumowania meczów piłki nożnej, tenisa, sportów zespołowych oraz zimowych. Relacje na żywo! Wpadnij pogadać o sporcie!
http://www.pubsport.pl/